Jeszcze nie pokazałam Wam wszystkich zaległości, a już zdołałam zaliczyć drugą w tym sezonie i pierwszą w tym roku... grrrrypę. Choróbsko skutecznie wprasowało mnie w łóżko i znowu wystawiło na mało fajną próbę wytrzymałości oraz cierpliwości...
Get Real Girl zostały po raz pierwszy wprowadzone na rynek jesienią
2000 roku. Multikulturowe lalki, o naturalnych figurach ukształtowanych przez dyscypliny sportowe, wyprzedziły swój marketingowy czas. Szczupłe sportsmenki przegrały z niebieskookimi blondynkami Mattela. Barbie uparcie koncentrowały się na modzie i czarach - modelki i wróżki, stały się symbolem zabawek dla dziewcząt 1. dekady XXI wieku.
Branża nie była gotowa, na to, by w pełni wylansować lalkę, która odbiega od dobrze przyjętego stereotypu, nawet jeśli uparcie przypominał on karykaturę. Na pomysł lalek sportsmenek, lansujących inny ideał piękna niż biała kobieta o bujnych kształtach, wpadł Michael Cookson, założyciel, a następnie dyrektor generalny Wham-O. Niestety, rynek nie był gotowy na sprostanie potrzebom córek nowoczesnych rodziców.
Naście lat później, świat znacznie bardziej się sfeminizował, otworzył na inne kultury, a dziewczęta zaczęły szukać nowych fascynacji. Ten znak czasów postanowiła wykorzystać Shona Gupta, która w latach 2002-2007 r. pracowała w firmie Mattel. Swoje plany poprzedziła rzetelnymi badaniami rynku, który dla multikulturowych dziewcząt realizujących zdrowy styl życia, tym razem okazał się bardzo łaskawy. Kampanię reklamową wsparły profesjonalne sportsmenki, a do przedsięwzięcia Gupty, dołączyła aktywna mama - Hilary DeCesare. Reaktywowane Get Real Girl, miały pojawić się w 2017 r. w sieci sklepów Amazon, ale szczerze mówiąc, nie udało mi się namierzyć ani jednej. Ustalono, że pojawią się 4 postacie z których każda będzie reprezentowała inny typ etniczny i specjalizację sportową. Niestety w sieci znalazłam wyłącznie prototypy. Jeśli macie jakieś neewsy na temat tych laleczek, dajcie mi znać.
Dziś na tle Mattelek o zaawansowanej artykulacji spod znaku MtM, Gabi (imię nadane przez producenta; po mojemu to Amiranda) nie robi wielkiego wrażenia, jeśli chodzi o możliwości ruchowe, ale jej naturalne ciałko i uśmiechnięte oblicze, niewątpliwie zapadają w pamięć.
Naście lat później, świat znacznie bardziej się sfeminizował, otworzył na inne kultury, a dziewczęta zaczęły szukać nowych fascynacji. Ten znak czasów postanowiła wykorzystać Shona Gupta, która w latach 2002-2007 r. pracowała w firmie Mattel. Swoje plany poprzedziła rzetelnymi badaniami rynku, który dla multikulturowych dziewcząt realizujących zdrowy styl życia, tym razem okazał się bardzo łaskawy. Kampanię reklamową wsparły profesjonalne sportsmenki, a do przedsięwzięcia Gupty, dołączyła aktywna mama - Hilary DeCesare. Reaktywowane Get Real Girl, miały pojawić się w 2017 r. w sieci sklepów Amazon, ale szczerze mówiąc, nie udało mi się namierzyć ani jednej. Ustalono, że pojawią się 4 postacie z których każda będzie reprezentowała inny typ etniczny i specjalizację sportową. Niestety w sieci znalazłam wyłącznie prototypy. Jeśli macie jakieś neewsy na temat tych laleczek, dajcie mi znać.
Dziś na tle Mattelek o zaawansowanej artykulacji spod znaku MtM, Gabi (imię nadane przez producenta; po mojemu to Amiranda) nie robi wielkiego wrażenia, jeśli chodzi o możliwości ruchowe, ale jej naturalne ciałko i uśmiechnięte oblicze, niewątpliwie zapadają w pamięć.
Miłośników sztuki, zapraszam TUTAJ:https://simran2pl.blogspot.com/2019/02/frida-kahlo-i-diego-rivera-polski.html
Ja byłam dziwnym dzieckiem, bo moja pierwsza barbie miała być w pełni ruchoma aby móc uprawiać sporty. Dałabym sobie obciąć paznokcie byle się dowiedzieć co to za model. Twoja Gabi ma bardzo zawadiacką minę, pierwszy raz widzę ten typ lalki.
OdpowiedzUsuńWobec tego nie Ty jedna byłaś "dziwnym dzieckiem", bo i ja - nie dość, że marzyłam o lalce innej niż biała, to jeszcze chciałam, by miała ruchome stawy, które umożliwią jej ... uprawianie wschodnich sztuk walki ;-)
UsuńMoja Gabi, to Soccer Adventure. Niestety ze starej edycji. W zestawie ma jeszcze bramkę i piłkę. Nabyłam ją jakieś 8 lat temu w stanie używanym, ale bdb.
Też widzę ją po raz pierwszy i muszę przyznać, że baaardzo mi się podoba! Jej buzi pełnej uśmiechu, fajnego stroju i obłędnej(jak na te czasy) artykulacji na pewno nie zapomnę!
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci, Kiduś szybkiego powrotu do zdrowia. Też jestem na zwolnieniu lekarskim...ech, te choróbska...
Dziękuję Ci serdecznie, Oleńko. Tobie również dużo zdrówka. Niestety, grypa szaleje w całej Europie...
UsuńRównież inne lalki z tej serii są ujmujące i niepowtarzalne.
Fantastyczna! Nie wiedziałam o ich istnieniu. Jest śliczna.
OdpowiedzUsuńBa, a inne jakie są piękne! ;-)
UsuńTaka idea, taki potencjał i co? Poszedł w niebyt?...
Tyle ciekawych lalek ma karygodnie krótki żywot.
Gdzie Ci się udało ją zdobyć? Nawet nie wiedziałam, że były takie lalki :)
OdpowiedzUsuńByły i stanowiły świetne uzupełnienie pomiędzy Generation Girls i My Scene. Ciekawe, że w czasach, gdy multikulturowe lalki o nowoczesnych "biografiach" miały dobrą sprzedawalność, Get Real, zgasły, nim zauważył je szerszy rynek. Może dlatego, że nie były produktem Mattela - wtedy jeszcze niemal monopolisty w kwestii lalek 30 cm? Choć, jak pamiętamy, doskonałe w każdym calu Generation, też szybko zgasły....
OdpowiedzUsuńKupiłam ją banalnie na Allegro, chyba jeszcze w epoce mego warszawskiego żywota, więc będzie jakieś 8 lat temu. Ale to był czas, gdy Allegro oferowało dosłownie wszystko ze świata lalkowego, a i ceny były na ogół do przyjęcia, a nie raz - wprost okazyjne. W przeciwnym razie nie miałabym aż takiej kolekcji ;-D
Sama lalka dość interesująca, ale czy bym taką chciała? no nie wiem, co nie zmienia faktu, że fajnie jest jak można pooglądać u Ciebie :)
OdpowiedzUsuńKiduś DUŻO DUŻO zdrówka <3
Dziękuję serdecznie, choć z opóźnieniem, Ewuniu.
UsuńWidzę tę lalkę po raz pierwszy, ale bardzo mi się podoba! Nie miałam pojęcia, że takie kiedykolwiek istniały! Skąd Ty je wynajdujesz?! Z chęcią dowiedziałabym się o innych postaciach ruchomych tej firmy. Zdrówka i siły do lalkowania. :-)
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję, Ayu :-)
UsuńTropię od lat różne ciekawe, etniczne, lalkowe projekty. Wiele całkiem przypadkowo, niespodziewanie wpada w moje ręce.
Choć przyznam, że kiedyś byłam bardziej na bieżąco w temacie.
Nawet u Mattela były już artykułowane lalki w latach 90, nie wiem tylko czemu wówczas to nie chwyciło i wracali do standardowych TnT czy belly button. Natomiast cała idea multikulturowych lalek o różnych kształtach którą obecnie szczyci się Mattel, faktycznie nie jest nowością, tylko niszowe firmy nigdy z tym tematem się nie przebiły.
OdpowiedzUsuńNo proszę jakie perełki można dorwać! Bardzo mi się podoba!
OdpowiedzUsuńNigdy o nich nie słyszałam. Jako dziecko wolałam lalki, które niczego nie promowały i mogły stać się dowolną postacią :)
OdpowiedzUsuńBa, już zaprojektowana w 1979 r. Barbie Beauty Secrets, podobnie jak Starr, Shaun i spółka, miała artykułowane nadgarstki. A później 3 dekady nic w tej sprawie. Zawsze dziwił mnie komercyjny regres...
OdpowiedzUsuńNiszowe firmy często przecierały szlaki tym popularnym. To samo zjawisko dotyczy niszowych artystów.