Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Diana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Diana. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 sierpnia 2017

Pamiątka z PRL-u: Diana – gorsza siostra Barbie?


W krtani czuję jeszcze skutki grypy. Maraton powstańczych uroczystości, które przez przeszło tydzień, uwieczniałam z racji pracy słowem i obiektywem, teoretycznie dobiegł końca, ale spada na mnie coraz więcej zawodowych obowiązków. Wszystkie znaki na niebie i ziemi, mówią, że to dopiero początek armagedonu. A mnie się marzy przekornie jeden wolny weekend. Tylko jeden… Powoli uczę się dysponować raptem luźnymi godzinami, które jakże często trafiają mi się nieoczekiwanie, sprawiając, że jak błędna owca nie wiem na co je przeznaczyć, bo jest tyle chęci, tyle potrzeb ;-). A spać nie da się jeszcze krócej. Ech… Po 3. dniach, ogarnęłam awarię modemu w jednym z moich kompów – z dużym prawdopodobieństwem – ofiary nie tyleż losu, co hakerów. Ale sprzęt nadal w porywach nie domaga. Rozumiecie więc moje rozgoryczenie, które pulsuje w duszy niczym tępy ból.   
W ramach odskoczni – chwila z lalkami, kosztem 10 innych, fajnych i mniej fajnych, ale pilnych rzeczy. Do dzisiejszego wpisu skłonił mnie Rubinowy_Dom. Sięgnęłam więc po moją drugą Dianę, którą Babcia znalazła lata temu na pchlim targu. Po pracy wyłączyłam komp, wsiadłam w autobus i w Jabłonnie pstryknęłam kilka fotek, dziękując losowi, że po permanentnej jesieni, zechciał zesłać kilka dni normalnego, europejskiego  lata....


Co ja mogę napisać o lalce, o której wiadomo w zasadzie tylko tyle, że po prostu istniała? Nie spotkałam żadnej poświęconej jej strony, ani bloga. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie – proszony jest o wskazówkę.
Pierwszą Dianę, standardową blondynkę, otrzymałam w 1988r. Jako posiadaczka holenderskiej Fleur, przez chwilę, myślałam, że to Barbie. Ale napis na pudełku brzmiał: „Diana”. Nic więcej nie pamiętam. Szara Sowa twierdzi, że nawet na pudełku lalka nie miała nazwy producenta. Czyżby była zwyczajnym klonem ówczesnej Barbie?



Diany występowały przynajmniej w dwóch wersjach. Z topornymi ciężkimi rootowanymi rzęsami i bez. Z dodatkowymi ubrankami, albo tylko w swym własnym odzieniu. Zresztą, to ekstrawaganckie stroje były ich cechą rozpoznawczą. Lśniące, opalizujące, ze srebrną nitką, gwiazdkami świecącymi w ciemności – istny barok tekstylny. Takich tkanin nie używał Mattel, takich tkanin nie znały polskie dzieci.
Zdaje mi się, że moja miała nadrukowany kraj produkcji, ale tego będę pewna, jak i ją wygrzebię z przepaścistych kartonów. Koleżanka, która posiadała Diany z rzęsami, wspomina, że jej miały sygnaturę. Ja tego nie pamiętam, choć trzymałam w dziecięcych dłoniach identyczne wydanie tej lalki, ale właśnie owe rzęsy sprawiały, że uważałam ją za wybitnie paskudną ;-) Nic dziwnego, że gdy 7 lat temu, wpadła mi taka w ręce przypadkiem, czym prędzej odsprzedałam ją na Allegro. Cieszyłam się, że brzydula znalazła swojego amatora i nie musi zajmować mojej półki.      
Dane techniczne są dość skromne: ruchoma głowa osadzona na kulce, rączki chyba tylko w prostym wydaniu, obrotowa talia i gumowe nogi z bardzo słabo zaznaczonymi palcami, zginane na podwójny klik, jak u Barbie z lat ’80, lub Fleur. Włosy miały wszywane w łepetynę znacznie gęściej niż Fleurki, ale z podobnego do nich tworzywa. Mimo tego, świetnie poradziły sobie z próbą czasu i znajdują się w niejednej polskiej kolekcji.



Na jaki adresowano je rynek? Brak danych.
Kto był producentem? Brak danych.


Jakie miały wydania barwne? Gdyby nie babcina zdobycz, dałabym się pokroić za teorię, że występowały wyłącznie jako blondynki. Mój rudzielec posiada niemal na pewno oryginalny strój.    
I to byłoby wszystko, co mogę przekazać od siebie. Liczę na Wasze uzupełnienia J

Wysokość: 29 cm
Tworzywo: guma, plastik
Sygnatura: brak
Kraj produkcji: brak
Data: lata ’80 XX w. 

ZAINTERESOWANYCH, nie tylko historią, zapraszam na spotkanie z ujmującymi seniorami - ostatnimi żyjącymi obrońcami Reduty Papierów Wartościowych: simran2pl.blogspot.com  T