Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MGA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MGA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 kwietnia 2022

Yasmin: New Year's CeleBratztion!

2 doby bez prądu, prawie miesiąc bez sprawnego internetu oraz kilka innych osobistych problemów wcale niemałego kalibru – to mój kwiecień A.D. 2022. 

Znów niedorzecznie zimny, znów w zimowej kurtce i czapce, choć pamiętam te z dzieciństwa i lat szczenięcych… Biegło się wtedy do szkoły w tenisówkach, sukience i sztruksowej kurteczce Made in DDR lub z USA po młodszej córce sąsiadki, albo z osiedlowych darów . Nikt nie pierniczył o ociepleniu klimatu. Ups!




Ten wpis miałam wrzucić 4 tygodnie temu. Wyszło, jak wyszło, więc dziś dzielę się z Wami ostatnim w tym sezonie tchnieniem zimy. Mam nadzieję. 

1 kwietnia spadł śnieg. I to wcale nie był Prima Aprilis choć tak pomyślałam, gdy tamtej nocy wyjrzałam przebudzona na moment za okno.

Ale gdy rano koty przyciskały nosy do szyby podziwiając scenki rodem ze stycznia, uznałam, że czas chwycić jakąś lalkę i pomknąć do lasu. 





W tamten cudowny narnijski weekend (pierwszy wolny od pracy w b.r.) udało mi się zrobić 2 sesje zdjęciowe z udziałem dawno nie pokazywanych TUTAJ Bratz. Brak mi tych lalek w popularnym obiegu, choć mam świadomość, że ich estetyka otworzyła wrota dla takich projektów jak LOL OMG, czy Rainbow High.


Biały puch na osiedlu i w lesie leżał dobrych kilka dni wymiatając resztki marcowego ciepła, tłamsząc pierwsze tchnienia wiosny…




Modelka biorąca udział w tej sesji to limitowana Bratz Yasmin z 2004 r. „New Year's CeleBratztion!”. Wyszperałam ją na Allegro ponad dekadę temu. Ujęły mnie jej opalizujące włosy i sukienka godna mistrzyni w jeździe figurowej na lodzie. Co ciekawe z drugą Bratz trafiła do mnie jej dżinsowa kurtka z mankietami zdobionymi brokatem. Brak tyko zimowego płaszcza, ale co tam! 


Yasmin jest jedyną Bratz z takimi włosami jaką znam, choć w notatkach mam zapisane, że w noworocznej serii były 4 dziewczyny. Na dzień dzisiejszy wciąż oszczędnie korzystam z netu, bo nie wiem, ile środków mam na karcie, ale i wcześniej nie udało mi się znaleźć potwierdzenia, że w tej luksusowej edycji oprócz mojej panienki, była choćby odwieczna Sasha lub Cloe. Jeśli macie wiedzę w tym temacie – GORĄCO PROSZĘ O INFO! 😊


Do sesji przydały się zabawki moich kotów – czyli zestawy do robienia baniek mydlanych.  


Pierwszego dnia po śnieżycy, niebo było szare, światło nędzne, ale śnieg miękki, obfity niczym wata cukrowa, a powietrze ciepłe i wilgotne. Moim wyczynom z aparatem przyglądał się ten sympatyczny psiak, który wcale nie miał ochoty wracać do właścicieli 😉

Drugiego dnia wyszło słońce i złapał delikatny mrozek. Krajobraz cudowny, ale wiatr był tak silny, że puszczanie baniek nie miało żadnego sensu. Lodowate podmuchy co i rusz – powalały Jasminę.


Czy Wy też tak macie, że zażegnujecie jeden kataklizm tylko po to, by naszykować grunt pod rozsadę kolejnego, często o większym stopniu zagmatwania? Nie raz czuję się jak postać z gry, do której scenariusz napisał szaleniec albo sadysta 😉 Mimo tych okraszonych czarnym humorem dywagacji, życzę Wam udanej Majówki, bez przykrych niespodzianek!

Dla chętnych świąteczne zaległości - moje tematyczne kolekcje i rękodzieło - czyli wpisy, które mimo awarii udało mi się zamieścić w odpowiednim czasie. https://simran2pl.blogspot.com/2022/04/wielkanocne-rekodzieo-autorskie-karty.html



Jednocześnie informuję, że najpóźniej do końca maja, po 10 latach, aktywnej, różnorodnej tematycznie prezentacji, zamykam drugiego bloga...

sobota, 13 czerwca 2020

WORLD DOLL DAY 2020


W 34. Światowym Dniu Lalki, nie "zastrzelę" Was żadną nowinką, a jedynie zasygnalizuję, że pamiętam o tej uroczej inicjatywie. W tym roku pewnie całkowicie on-line, bez wystaw, prelekcji i tematycznych spotkań... Cóż zrobić? Chińska zraza pośrednio uderzyła także i w lalki ;-S (również te Made in China)

Oficjalne logo wydarzenia:

Więcej informacji TUTAJ:

http://www.worlddollday.com/

Do pospiesznej sesji w loggi, zainspirowały mnie... kwiaty. Po zimnym maju i deszczowym czerwcu, od dwóch dni mogą cieszyć się słońcem i wreszcie adekwatnymi do tej pory roku temperaturami.
Campanulla;


Lobelia:


Bratki:


Ognik:


To rośliny zdecydowały o wyborze modelki, która dobrze komponowałaby się z ich barwami. Jest nią Chelsea z serii "Barbie Dreamtopia" z 2017 r.





Epizodycznie partneruje jej elfik z zestawu: "Bratz Fashion Pixiez - Sasha", jednego z oryginalniejszych bratzkowych projektów MGA. 




O Chelsea pisałam w ubiegłym miesiącu, więc nie będę się powtarzać. Niezmiennie ubolewam nad mankamentami współczesnych egzemplarzy. Po wyjęciu laleczki z pudełka, podtrzymuję swoją krytyczną opinię: cudna buzia i fajne buty.



Ciałko ma dziwne proporcje, a plastikowa góra ubranka w przypadku lalki - niedopuszczalna.




Dla przykładu elf od Sashy, choć niższy i o połowę szczuplejszy, ma nakładaną sukienkę zapinaną na rzep i dodatkowo ozdobioną skrzydełkami świecącymi w ciemności. Można jak się chce? MOŻNA.
Owszem zrobili mu moldowane buty i malowane rajstopki, ale to naprawdę patyczkowata laleczka.


Drodzy Kolekcjonerzy - życzę Wam wielu wymarzonych lalek oraz zdrowia i czasu na radosną zabawę :-)

środa, 22 kwietnia 2020

Project MC2



Na początku chciałam podziękować Wam za wszystkie ciepłe słowa i wyrazy empatii pod moim poprzednim postem…


MGA Entertainment po raz kolejny, choć tym razem bardziej subtelnie, pokazuje, że rywalizacja pomiędzy amerykańskimi, lalkowymi potentatami trwa. Już nie tak dosłownie i kontrowersyjnie, jak robił to za pośrednictwem Bratz (odsyłam do moich starych wpisów) w czasach mattelowskich My Scene, ale jednak wyczuwalnie. Projekt MC2, zainicjowany na przełomie 2015/2016 r. znowu przywodzi na myśl ze względu na wątek szkolny – „Monster High” i „Ever After High”, Mattela. Ale tym razem MGA, postawił na projekt bardziej: a)indywidualny, b)realistyczny i ambitny. Być może adresowany też do nieco starszej grupy wiekowej. A przynajmniej tak było na początku, bo ostatnie lalki z tej serii, jakie kojarzę z 2018 r. już bardzo standardowo promują atrakcyjny wygląd i kosmetyki. Po młodych naukowcach, nie został nawet ślad. Nad bystrymi, akrylowymi oczami, mieni się karykaturalnie gruba warstwa brokatu. Lśniące mazidło pokrywa też usta niektórych postaci. Nazwy „Lipgloss”, czy „Hair Streak”, mimo dodanego „Experiment” – z eksperymentami naukowymi, nie mają już nic wspólnego. Powyższej serii, nie widziałam w Polsce, a jedynie w sieci.


Według moich obserwacji, choć przyznam, że dość późno zetknęłam się z tymi lalkami, nie były u nas zbyt popularne. Nie jestem też w stanie odtworzyć chronologicznie poszczególnych edycji. Choć komiksowe buzie w żaden sposób nie przypominają nastoletnich aktorek chyba, że kolorytem, moim zdaniem są urocze. Wersje artykułowane, bo były i podstawowe, pociągały mnie owszem, ale nie miałam potrzeby wchodzić w kolejny podzbiór. Stąd też i dość pobieżna wiedza. Praktycznie chciałam tylko jedną, bardziej na zasadzie podtrzymania różnorodności kolekcji. Jak to u mnie – upatrzyłam sobie ciemnoskórą dziewczynę. I cierpliwie na nią wyczekałam. 


Bryden Bandweth Stick Core, nabyłam okazyjnie jesienią (30 zł, zamiast od 60 do 120), podczas dorocznego Zjazdu Kolekcjonerów Lalek. Nie zależało mi na garderobie, nie narzekam więc, że z oryginalnego stroju zachowała tylko szorty i pasek. 
Jak widzicie przy porównaniu ciałek: Bratzillaz (późniejszych Bratz już nie tyle nastolatków, ocierających się o subkultury, co nawiązujących do magicznych MH Mattela) i MC2, mamy sporo cech wspólnych.


Mnie osobiście cieszy kształt stopy. Bratzillaz i MC2 mogą nosić to samo obuwie! Czy nie ma większego szczęścia dla Lalkoluba, niż takie odkrycie? Wszak wiadomo, że lalkowe buciki, to towar deficytowy. Łatwo je zgubić, a w przypadku lalek z 2, czy z 3. ręki, często otrzymujemy je niestety… bose. I tu załączam prośbę do Was: jeśli macie jakiekolwiek zbędne buciki od Bratzillaz, czy MC2, chętnie je przygarnę. Kolor nieważny. Jakby nie pasował – przemaluję. Mogę się odwdzięczyć dodatkami hand-made.      


MC2, to w pierwotnym założeniu, lalki z pasją naukową. A więc nie dzieci bohaterów bajek, czy znanych potworów, ale istoty nastawione na konkretną dziedzinę edukacji. Fabułę szybko podłapał Netflix. Gigant telewizyjny ulepił wspólny projekt. Jego bohaterkami, były 4 dziewczyny, które ciężką pracą w szkolnej ławie, lub raczej w profesjonalnym laboratorium, zbudowały scenariusz uratowania świata. Jak im to wyszło? Pewnie fajnie. Niestety, nie przewidziały koronawirusa, który zdestabilizował całą dotychczasową, ludzką egzystencję…



Nie wiem, jak Wy, ale ja jestem już bardzo zmęczona izolacją, (która tylko pogłębia moją żałobę),  infantylnymi i nie raz sprzecznymi komunikatami w mediach, zamiast rzetelnych wywodów lekarzy i naukowców, a do tego jeszcze teraz te maseczki, o których początkowo wypowiadano się, że nie są skuteczne. Po zaledwie 2. dniach noszenia tego diabelstwa, już nasiliła mi się alergia, a z niedotlenienia po wizycie na mieście… boli mnie później głowa ☹  Nie wspominając o tym, że zastój w urzędach i bałagan w szpitalu, sprawił, że Babcię pochowałam prawie miesiąc po śmierci (wczoraj), co dodatkowo naraziło mnie na wysokie koszty, choć nie ja tu zawiniłam. Prośby o zwolnienie z opłat, dyrekcja szpitala nie uwzględniła, mimo załączonego ksero wypowiedzenia umowy od mojego szefa. O cierpieniach natury moralnej i duchowej – nie wspomnę….


Zdjęcia wśród roślin w loggi, robiłam - nie wiedząc o tym - podczas ostatnich, spokojnych godzin mojego dotychczasowego życia. Do lasu poszłam już nazajutrz, koić duszę i szukać dobrych duchów przeszłości. I także w tej sytuacji, nie przewidziałam, że lasy zostaną na kilka tygodni zamknięte, co wydaje się posunięciem nieracjonalnym w przypadku obszaru liczącego ponad 1 161 km2 (tylko tutejsze terytorium). 





Tu można wędrować godzinami i prędzej przejść do sąsiedniej miejscowości niż spotkać jednostkę ludzką. Nawet na drogach pożarowych, im dalej od osiedla, tym większe prawdopodobieństwo ujrzenia sarny, ewentualnie samotnego człeka na koniu, czy rowerze, niż rodziny z dziećmi.


Życzę Wam zdrówka!
A to już kaktus grudniowy, który zrobił mi w tym trudnym czasie niespodziankę i zakwitł w kącie przy szybie, ukryty wśród większych doniczek i roślin… Piękny, prawda?


Tęsknię za Waszymi blogami. Gdy siły wrócą - z przyjemnością je odwiedzę 😊.