Pokazywanie postów oznaczonych etykietą African American. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą African American. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 maja 2022

Wiosenka. Fashionistas no. 180

Dziś naprawdę krótko i symbolicznie. Ot, kilka wiosennych obrazków z życzeniem udanej niedzieli ;-) Bo im mniejsze zainteresowanie Czytelników zawartością również tego bloga, tym mniejsza moja motywacja, by robić wpisy tematyczne, pogłębione...

Przykro mi, że ze względu na aktualne zmiany w moim życiu, nie jestem w stanie sprostać tempu tych ostatnich systematycznych blogów, jakie podtrzymują umierającą blogosferę. Szacunek dla ich Twórców za wysiłek i zapał.



Skoro gdzieś chwilowo się nie pojawiam, to nie znaczy, że mi nie zależy lub, że się obraziłam!💚💚 💚Szkoda, że niektórzy tak to odbierają i automatycznie tracą zainteresowanie moimi treściami. Widać, nie są one dla nich faktyczne ważne. Cóż - jeśli obecność na blogach ma być takim wykreowanym "ping-pongiem" - to chyba naprawdę powinnam szukać dla siebie innych miejsc... 

Bohaterką tego posta jest Barbie Fashionistas no.180 zaprojektowana w 2021. Praktycznie ta panna na kolekcjonerskim moldzie "Mbili", który dla celów szerszej produkcji przekształcono w 2011 r. na "Grace" - to zupełna świeżynka dostępna od paru miesięcy w necie. Aha. I mój tegoroczny prezent urodzinowy 😊   



Napiszę o niej tylko tyle, że jest kolejną lalką po Brooklyn, Extra no 7, czy BMR, która ma malowane na czole pojedyncze włosy. Pamiętam, że ogromnie spodobało mi się ongiś takie ujęcie tematu u Brandy sprzed ponad 2 dekad. Dziś jeszcze to lubię, ale wolałbym naturalne, cieniutkie pasemko uformowane na twarzyczce lalki...  



Sesja pochodzi z 30 kwietnia.



Zainteresowanych przedwojenną i tuż powojenną architekturą zapraszam TUTAJ: 

czwartek, 30 grudnia 2021

Piękna i Pastor. Czyli Beyoncé i MC Hammer

O NIEJ chyba każdy słyszał 😀… bowiem nieprzerwanie kontynuuje wielowątkową karierę od 7 roku życia. Ur. 4 września 1981 r. Beyonce Knowles to ten rzadki rodzaj gwiazdy, którą wyjątkowa uroda, talent muzyczny i aktorski, oraz miliony na koncie nie zdołały (póki co) zdemoralizować. 

Beyoncé jest najczęściej honorowaną postacią w historii Grammy, z 28 wyróżnieniami (25 solowo oraz 3 jako członkini Destiny’s Child). W 2013 artystka i jej mąż, Jay-Z zostali pierwszą parą przemysłu muzycznego, której majątek przekroczył miliard dolarów. 

Talent i pracowitość nie ochroniły jej przed krytyką. Sytuację sprowadzono do poziomu seksizmu i rasizmu. Przy dzisiejszej poprawności politycznej, trudno ocenić, czy faktycznie te elementy były przyczyną niechęci niektórych środowisk do Beyoncé. Prywatnie śmiem sugerować, że raczej chodziło o uniwersalną zawiść.  

Lalkę zaprojektowaną na podobieństwo artystki przez Mattel w 2005r, pokazałam na blogu w sierpniu br. TUTAJ: http://simran1pl.blogspot.com/2021/08/kelly-rowland-hasbro-vs-mattel.html

Sesja fotograficzna pochodzi z końca sierpnia 2020 r. To był jeden z nielicznych, gorących dni tamtego roku. Zwrotnikowy upał ostro dał mi po skórze. Mimo dystansu do nowego rodzaju środków higienicznych - z ulgą wymacałam w torbie maseczkę. Pasek delikatnego tworzywa zalałam Cisowianką z butelki i z tak otuloną paszczą mogłam sunąć pośród wysuszonych traw bezkresnej mazowieckiej łąki...   



Bez wątpienia postacią nie tyle mniej znaną, co o bardziej nieprzewidywalnym życiorysie, jest ur. 30 marca 1962 r. Stanley Kirk Burrell, funkcjonujący w sferze muzyki jako MC Hammer. Jego karierę można streścić w kilku słowach: od baseballisty, poprzez kultowego rapera, do… pastora.


Człowiek, który w 1990r. wykreował hip-hop za sprawą ponadczasowego już przeboju: „U Can’t Touch This”, nie miał w przeciwieństwie do Beyoncé tyle szczęścia, by jego dorobek ewoluował w światowy sukces. Choć taneczne umiejętności Stanleya porównywano do mistrza Michaela Jacksona, on sam z oryginalnym wizerunkiem ciemnoskórego przystojniaka ze skroniami wygolonymi w cienkie paski; w szarawarach i skórzanych kamizelkach, chyba nadto wyprzedził czas. Zamiast wstrzelić się w punkt, był bardziej forpocztą stylu. 

Nigdy już nie powtórzył sukcesu płyty z 1990 r. „Please Hammer, Don't Hurt 'Em” mimo, że wielokrotnie próbował kontynuować artystyczne eksperymenty. W połowie lat ’90, artystę dotknęło bankructwo. Jest to o tyle przykre, że Stanley nie był utracjuszem, nie wikłał się w skandale. 

Zamiast tego, co stanowiło rzadkość - na swoich koncertach prosił, by czarna młodzież oparła się narkotykowemu nałogowi i poprzez samokształcenie odnowiła chrześcijańską moralność. Dziś Stanley/Hammer chwyta za serce ludzi nie jako nowoczesny muzyk, ale... jako pastor.  W jednym z prowadzonych przez siebie programów stwierdził, że „MC” przed jego pseudonimem artystycznym zyskało nowe znaczenie: „Man of Christ”  - „człowiek Chrystusa”.



W 1991 r. Mattel dopuścił do sprzedaży niezwykłą lalką celebrycką. Vinylowo-gumowy muzyk, ubrany w przezroczystą bluzkę w kolorowe gwiazdki i buraczkowy, opalizujący sceniczny garnitur - wyglądał jak żywy, co rzadko zdarzało się produktom amerykańskiej firmy. Obiektywnie uznaję MC Hammera za wybitnie realistyczną, niemal doskonałą postać jaka wyszła z taśmy produkcyjnej Mattela.  


Do mnie lalek dotarł kilka lat temu, golutki jak go pomysłodawca stworzył. We własnym zakresie odziałam istotę w ubranka od Kena z mniej więcej tych samych czasów. Mam nadzieję, że pastor o duszy artysty… nie pogniewał się😊    

niedziela, 26 grudnia 2021

Święta, Święta i po Świętach ...

Tak zawsze mawiała mojej św. pamięci Babcia i ilekroć było to wykonalne, starała się zostać dłużej najpierw u nas, a później u mnie, gdy forma Jej jeszcze pozwalała na podróż i gdy miałyśmy chęć wspólnie spędzić ten czas. Lecz nawet jeśli były to tak krótkie Święta Bożego Narodzenia jak tegoroczne, pamięci nie wierzę, że udawało się tyle zrobić. Oprócz koszmarnego obżarstwa ;-) był obowiązkowy maraton filmowy i czytanie moich starych dzienników oraz ciekawych artykułów z różnych periodyków, rodzinne wspominki, dysputy egzystencjalne, a także rytualna gra w Chińczyka, który przerywał spory, (bo i te się zdarzały) i rozweselał największych smutasów. 

W tym roku zabrakło mi sił na jakieś sensowne świętowanie. Nim oswoiłam się ze świadomością, że nie muszę pracować, już myślę o tym, co mam zrobić jutro, a właściwie dzisiaj (nie wiem, z jaką datą Blogger opublikuje ten wpis). 

Jedyną pociechą był wreszcie przepiękny śnieg, ostry błękit nieba i umiarkowany mróz, czyli narnijska aura. 

Czy Wam te weekendowe Święta także przemknęły z szybkością F 16 i poczuciem wszelkiego niedosytu?...

Choć jeszcze lśnią lampki na jedynej w tym roku u mnie choince, a z głośników zimowo śpiewa Sting "IF ON A WINTER'S NIGHT", mózg już pręży komórki do rutynowego działania. 



Mimo nieubłaganego powrotu do codzienności, z opóźnieniem - życzę Wam zdrowia, radości i jedności!!!, tak ważnej w tym codziennym chaosie przy podgrzewanych podziałach.         



  
I wyciągam z archiwum bardzo tematyczną lalkę: "Holiday Barbie" z 2011 r. w wersji AA, którą w oryginalnym odzieniu przedstawiłam na tym blogu, UWAGA! - w 2014 r.: 

http://simran1pl.blogspot.com/2014/12/lalki-zaprojektowane-na-swietadolls.html

Nie byłam wprost w stanie uwierzyć, że już tyle lat minęło od tamtego posta, do przeczytania którego serdecznie Was zachęcam, bowiem opisałam w nim ponadczasowo historię Barbie projektowanych na Święta Bożego Narodzenia - zaznaczając jednocześnie, że prywatne refleksje jakie tam zamieściłam, nie są już do końca aktualne. 



Sesja, którą właśnie Wam prezentuję (lalka została przebrana na potrzebę chwili) pochodzi z 1 listopada 2020, pamiętnego dnia, w którym nagle, niespodziewanie rząd zamknął cmentarze ;-) I choć wtedy odbierałam to jako kuriozum, ostatni akt szaleństwa i grozy - dziś końca wieloaspektowego koszmaru oraz nieskutecznych decyzji - nie widzę 😢.


Nie myślmy jednak o tym w tej chwili, tylko podziwiajmy piękną dziewczynę w wyrazistej kolorystyce. Bo piękna i dobra teraz brak nam najbardziej 💖  

Bez wątpienia, udane Święta miały moje koty wraz z najmłodszą członkinią naszej Rodziny, czyli Żarnowcem/Żarnovią - córką Czarnobyla. 

TUTAJ obejrzycie wesoły fotoreportaż: http://simran4.blogspot.com/2021/12/niech-one-tez-maja-swieta.html



TU: https://simran2pl.blogspot.com/2021/12/papierowe-cuda.html za to poznacie sylwetkę dawnego twórcy m.in. zabawek choinkowych, Jana Kurzątkowskiego. 

a TU przeczytacie wywiad dot. tradycji bożonarodzeniowych z kustosz Państwowego  Muzeum Etnograficznego w Warszawie, Małgorzatą Jaszczołt, a także zobaczycie ręcznie wykonane ozdoby choinkowe ze zbiorów MEW: https://simran2pl.blogspot.com/2021/12/jak-to-drzewiej-bywao.html

Tu zaś, całkiem na marginesie https://simran2pl.blogspot.com/2021/12/normalne-gesty-w-nienormalnych-czasach.html II część mojego reportażu ze wschodu, wybaczcie autoreklamę, ale może ktoś jest zainteresowany taką tematyką, wiec dla porządku dopisuję linka, bo I odcinek miał sporo wejść...

I jeszcze kilka bajkowych migawek z grudniowej stolicy Polski:






Do usłyszenia, Kochani!