Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Diva. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Diva. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 lutego 2022

"Ski Fun Midge 1991". 3 siostry zimową porą

Ostatni czas był dla mnie bardzo intensywny - niestety wysiłek nadgryzł moje zdrowie. Mam nadzieję, że niebawem uda mi się przynajmniej częściowo zregenerować siły…




O „Ski Fun Midge”, marzyłam odkąd ujrzałam ją w katalogu nowości Barbie z 1991r. Dziewczynce z końcowych klas podstawówki wydawało się, że układ zawarty przy tzw. Okrągłym Stole, zmieni szarą, gorszą Polskę w kraj równych ekonomicznie szans, wolności obywatelskiej i pełnych półek – również tych z Barbie i Lego.



Jako dorosła, dobrze wykształcona na renomowanej uczelni kobieta, nie miałam już żadnych złudzeń, wobec tego co nam zgotowano. W 2008 r. wielu moich serdecznych znajomych wyjechało na Zachód Europy, zasilić szeregi taniej siły roboczej. Ja zaś założyłam konto na Allegro. „Ski Fun Midge”, była moim drugim zakupem w sieci.



Lalkę nabyłam w pudełku, w stanie NRFB. Rozpakowałam ją dopiero… w ubiegłym miesiącu, zmotywowana śnieżnym porankiem. 


W ten sposób powstała jedyna zimowa sesja w bieżącym sezonie. Niestety, aktualna sytuacja na świecie nie nastraja mnie  zabawowo. Wprost przeciwnie: nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy widzę, że osoby żyjące z moich podatków, pchają (nie pytając nikogo o zgodę) Polaków do konfliktu zbrojnego. Tfu!...



Wracając do „Ski Fun Midge”, trudno nie docenić dawnej produkcji. Lalka ma aż 2 pary butów, srebrne narciarskie rękawice i okulary. Niestety, po tylu latach sreberko straciło samoprzylepny klej, więc muszę wspomóc się wikolem lub magicem.


Charakterystyczne dla tamtych lat są tekturowe plansze z figurami/elementami, które można jednym naciśnięciem kciuka wydobyć z arkusza i użyć do zabawy. Pamiętam, że niektóre były całkiem przydatne, a nawet funkcjonalne; inne to totalne atrapy. Lecz bez wątpienia pomysł tych dodatków, w dzisiejszym języku nazwano by – ekologicznym.      

Ognistowłosej piegusce towarzyszy Midge z serii „Barbie and the Beat” (1990),




oraz Teresa z 2 edycji „Benetton” (1991) mniej popularnej od kultowych lalek z serii pierwszej, za to dziś bardziej poszukiwanej.



Wszystkie 3 panie wyglądają jak członkinie jednej rodziny. Odznaczają się wysoką jakością plastiku, puszystymi czuprynami i nasyconymi barwami farb użytymi do malunku twarzy. 

Są kwintesencją tamtej epoki, która jeszcze stawiała na jakość. Obciachem byłoby wyprodukować bubla, który za 2 miesiące znajdzie się na wysypisku śmieci.



Kochani, życzę Wam dobrej końcówki weekendu – zdrowia i pokoju! 😊      

sobota, 1 stycznia 2022

Midge/Diva: 1958/1985

I mamy już Nowy Rok. Planowałam puścić ten post ulepiony kilka dni temu wczoraj, ale postanowiłam odseparować się od monitora choć na 1 dzień. Niech oczy odpoczną. Życzenia znajdziecie nietypowo na końcu wpisu😉

W obecnym roku będę pojawiała się TU rzadziej. Blogosfera nie ma już wiele z miejsca, do którego umykałam tak chętnie, dzieląc się ze wspaniałymi ludźmi, budując relacje i rozstając się, jak to w życiu. Od dawna nie powstają nowe strony, a spośród istniejących, rokroczne zawieszanych jest kilka. Również tylko kilka wciąż faktycznie żyje. Przekłada się to na frekwencję i ilość komentarzy także u mnie. Lalkowe blogi wypaliły się jako formuła… Żal, że tyle ciekawych Osób już odeszło z lalkowania.

Ponadto, zbyt wiele – jak to kiedyś trafnie ujęła Kasia Zbieraczka, choć w nieco innym kontekście – „toksykologii międzyludzkiej” panuje w środowisku, które powinno być lustrem swojego kreatywnego, pięknego hobby. A ja nie mam czasu, ani ochoty na intrygi, fochy... 


Częstotliwość publikacji to jedyna zmiana jaką mogę zapowiedzieć. Nie będzie inflacji, segregacji, ani propagandy😏 Nie planuję też rezygnować z funkcji zamieszczania komentarzy, ale oczywiście szanuję decyzje Osób, które się na to zdecydowały. Choć żałuję, że nie mogę już czegoś publicznie pochwalić. 😢 

W świecie, który przestał być już normalnym miejscem do życia, chciałoby się mieć choć jeden bezpretensjonalny, serdeczny, bezpieczny zakątek.

Tak będę myśleć o lalkowych blogach i Społeczności, która kiedyś go zbudowała. 😀

Dziękuję Wam za wspólne lata. Wszystkim, bez wyjątku.  💖💖💖     



Ten uroczy rudzielec kojarzy się osobom urodzonym na przełomie lat ‘70/80 XX w. z … marzeniami o lepszym świecie. Podczas, gdy USA i Europa Zachodnia przeżywały prawdziwy dobrobyt, a świat nie borykał się jeszcze ani z epidemią raka, ani wieloma wojnami – dorośli Polacy oczekiwali na cud wyzwolenia, zaś nieliczne polskie dzieciaki na Lego i Barbie od rodzin mieszkających za „tą dobrą” granicą. 


Pierwsza Midge na moldzie Diva pojawiła się w Polskich sklepach pod koniec 1991 r. Była to Midge z serii „Barbie and the Beat”. Długi czas, dopóki nie poznałam historii lalek Mattela, nazywałam ten mold właśnie Midge, tak jak funkcjonował w rodzinie Barbie, nie wiedząc, że imię jest spuścizną po pierwszej Midge, piegowatej przyjaciółce Barbie z roku 1958 (pierwsza Midge też już użyczała swej twarzy innym paniom: brązowookiej PJ, którą szczęśliwie posiadam w mojej kolekcji, a nawet ciemnoskórej Christie) a ta buźka, zaprojektowana w roku 1985 dla serii „Rockers”/”Rockstars”po raz pierwszy nosiła imię Diva. Myślę jednak, że dla większości z nas jest jednak Midge i tak o niej myślimy, podobnie jak Kirę/Marinę nazywamy jednym z tych dwóch imion, a nie „Barbie Oriental”.



Tyle o nazwach i moldach.

To właśnie Midge z serii „Barbie and the Beat”, mogłam sobie obejrzeć na żywo u mojej Przyjaciółki i także u niej zobaczyłam starszy katalożek ze wspomnianą Divą. Wtedy jeszcze nie rozróżniałam tak szczegółowo niuansów twarzy i Diva pozbawiona piegów, wydawała mi się innym bytem niż wdzięcznie nakrapiana „Beat”, czy „Ski Fun Midge”, która stała się na wiele lat jednym z moich największych lalkowych marzeń. Niestety nie skorzystałam z ostatnich śnieżnych dni i nie zrobiłam jej sesji na nartach, ale zabrakło mi siły i motywacji. Póki co, nie planuję już tasiemcowatych wpisów.



Dlatego nie będzie w tym poście, ani jednej, ani drugiej. Zamiast nich będzie wspomniana Diva (prawa strona fotografii) z drugiej odsłony Rockersów (1986r.) 


i „Dance Club Kayla” (1988r.)

Zauważcie, że żadna z nich nie ma piegów, no bo jeszcze nie wcieliła się w nową wersję Midge, co ma miejsce dopiero w 1989r. Lecz Midge bardzo szybko się zmienia. Zebrałam potężną kolekcją lalek na tym moldzie i muszę Wam powiedzieć, że absolutnie każda, bardzo się różni od poprzedniczki. 

Niestety Midge bardzo szybko traci piegi, a nieco później również swoje charakterystyczne zielone oczy, co czyniło ją podobną do „Ani z Zielonego Wzgórza”. Ale te niebieskookie Midge, czy wersje etniczne jak Native American, czy Chinese Empress, które znajdziecie gdzieś na tym blogu, mają w sobie figlarny urok ze względu na jedyny w swoim rodzaju nosek. 




Na jakiś czas Midge w ogóle znika. Tym większą niespodziankę otrzymują Kolekcjonerzy, którzy bawili się nią jako dzieci, kiedy powraca już w nowym stuleciu i w serii plażowej i trzykrotnie jako mama w reaktywowanej serii „Happy Family”. Do tego znowu ma piegi, a bardzo często również zielone lub morskie oczy.

Poniżej Midge z 2003 r. z zestawu „Happy Family Neighborhood” – w skład którego wchodziły 2 bobasy i niezwykle realistyczne akcesoria sklepu spożywczego. 


Partneruje jej „Surf City Midge” z 2000r.

Jakże inne to były czasy, a lalki wróciły tak piękne. Dzieci PRL-u, miały już swoje dzieci. Zdawać się mogło, że czeka nas już tylko wzrost, choć był on mozolny i chwilami jakby nasączony jakimś podskórnym przeczuciem czegoś niedobrego…  



Obecnym dzieciom, bawiącym się Barbie Fashionistas i BMR-kami, będą się one kojarzyły z domowym nauczaniem, życiem w ciągłym lęku, zgonami najbliższych na Zarazę i choroby, które jeszcze niedawno były uleczalne, z podziałami i ciągłą, coraz większą kontrolą. Wolę PRL, bo chociaż czuło się jego koniec. Otrzymałam nieco ponad 30 lat, niedoskonałej, ale jednak zdecydowanie - wolności. Boję się, że dzisiejsze dzieciaki nie będą wiedziały, co to znaczy….



PS. Powyższe 2 sesje powstały podczas 2 ostatnich słonecznych dni tegorocznej złotej jesieni. Tylko tyle udało mi się z niej skorzystać, ale lepiej mało, niż wcale. Każda godzina, w której człowiek jest z dala od tego, w co zmienił się świat, to skarb.




- O, rety, którą wybrać?


I właśnie jak najwięcej takich skarbów życzę Wam w 2022r. 💖 Oby Zaraza minęła, Opieka Zdrowotna wyzdrowiała, konflikty zbrojne nie wybuchły, ludzie zaczęli szanować się mimo różnic 💏, a tym, którzy mają względem nas niecne plany - z całego serca życzę, żeby im się nie udały! 

Nadzieja: "Co tak stuka za oknem?"


Żywia: "Ach ten kochany człowiek, co on znowu dla mnie wymyślił?"