Dziś będzie krótko z kilku względów... Sobotnie, wieczorne kino pod chmurką w moim mieście, na którą to przyjemność wyciągnęli mnie znajomi, (choć film "Wkręceni", polecam miłośnikom współczesnej, polskiej komedii, ocierającej się lekko o tematykę społeczną) chyba nie wyszło mi przy tych temperaturach na zdrowie. Ponadto wyeksploatował mnie po wczorajszej migrenie, dzisiejszy intensywny dzień w stolicy, a także moja prywatna, dziwna rocznica. 6 lat temu zdarzyło się coś, co odmieniło w mym życiu bardzo wiele i to na zawsze. Patrząc z perspektywy czasu, był to zaledwie początek dramatycznych zdarzeń, ale bez wątpienia traumatyczny. Gdy żyła Mama nazywałyśmy ten dzień prześmiewczo "moimi drugimi urodzinami", bowiem stare się skończyło, nowe zaczęło, cóż - licznik się wyzerował... A my szłyśmy sobie, żeby humory podbudować, do pobliskiego kina. Dziś nie dotarłam, bo i kino się oddaliło w tym teraźniejszym życiu, za to rano przed wyjściem wygrzebałam w komputerze fotki lalek, z których jedna jest ściśle wpleciona w mój osobisty horror. Na kilkanaście godzin przed paskudnym zdarzeniem, no chyba, żebym miała o czym w szpitalu myśleć, dokonałam niespodziewanego zakupu na Allegro. I to wcale nie w dziale Barbie, tylko tak gdzieś pobocznie, na zasadzie przypadkowego kliknięcia w przypadkowe konto nieznanego mi sprzedawcy ;-). O ile ostatecznie mojemu dramatowi towarzyszyło kilka wcześniejszych, nieco dziwnych zdarzeń, o tyle to było bez wątpienia bardzo radosne! Oto kupiłam Simone z 2. serii Modern Circle, w stanie po dziś dzień NRFB, jak widać za... 25 zł!
Noooo, pierwszą Simone, w 2003 r. nabyłam z obłędnym poświęceniem na ebay, z pomocą bliskiej wtedy Koleżanki, za stypendium naukowe. I nie była to mała kwota... Nie śmiałam nawet marzyć, że kiedyś zdobędę tę drugą. Wydawało mi się to aż nieprzyzwoite.
Dwa słowa o samej serii, bo będę do niej jeszcze wracać: obie edycje zawierały po 4 postacie: Barbie, Kena, Melody (którą pokazywałam mimochodem w ubiegłym miesiącu, przy okazji prezentacji Dynamitki Arii) oraz właśnie - Simone. Co jest tutaj takiego znamiennego? Hmmm. Wszystko. Od niezwykłych, nowoczesnych, przezroczystych pudełek na podstawie trójkąta, po myśl przewodnią: że lalki na najstarszych moldach w historii Mattela, prezentują nowoczesne kreacje i wyemancypowane stylizacje z XXI wieku! Ten krąg (circle) najlepiej pokazuje nieśmiertelność lalek Mattela i ich elastyczność w przechodzeniu w kolejne dekady. Ale prezentowany dziś projekt to coś więcej niż laurka na cześć firmy - to jedna z najbardziej odważnych i awangardowych opowieści o Barbie; to jedna z najpiękniejszych, kolekcjonerskich serii.
A teraz idę poczytać Wasze blogi ;-)
















