Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraine. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 października 2018

Motanki - magiczne lalki dawnych Słowian


Podczas gdy u nas (w Polsce) spośród lalek obrzędowych, przetrwała tylko Marzanna, na Białorusi w szczątkowej formie zachowały się żadanice, na Ukrainie wciąż robi się tradycyjne motanki i wiele wskazuje na to, że ten miły zwyczaj - odżywa. Mają chronić i pomagać, dlatego robiąc lalkę, trzeba myśleć o spełnieniu jednego, konkretnego marzenia. Warunek? Nasze życzenie może być tylko dobre.
17 sierpnia, byłam w Lublinie na Jarmarku Jagiellońskim, gdzie ujrzałam pośród innego rękodzieła, wiele tych niezwykłych lalek. A, że właśnie zaliczam pierwszą jesienną infekcję, która wpakowała mnie do łóżka (oby na krótko!), postanowiłam sięgnąć do zaległych tematów i przybliżyć Wam trochę zapomnianej, słowiańskiej historii.





Słowiańskie lalki-amulety, robi się bez użycia ostrych narzędzi, aby nie skaleczyć losu, dlatego brzegi materiałów mogą być nieobrębione. Wykonuje się je ze ścinków tkanin; użycie naturalnych materiałów, potęguje magiczne działanie lalki. W środku zazwyczaj znajduje się patyk, deseczka, albo wiązka słomy. Robienia motanki nie można przerwać, ponieważ nasze życzenie się nie spełni. Należy pamiętać o tym, by nie zaznaczyć lalce rysów twarzy, bo uzyskawszy tożsamość, mogłaby zacząć spełniać własne życzenia, a nie nasze. O czym marzy motanka? Może o figurze Barbie, albo o ferrari? Chyba lepiej nie wiedzieć ;-)







Istnieje też ewentualność, że lalka obdarzona twarzą, mogłaby wchłonąć duszę osoby, która ją wykonała. Brrr... Gotowy materiał na horror.
Czasem, zamiast oczu i ust, motankom robi się krzyż, który symbolizuje pozytywną energię i wszystko, co jest z nią związane. Lalki ze ścinków i włóczki, wymyśliły i motały panie, by chronić dom oraz najbliższych.









Poniżej przykład motanek-zabawek. Byłam już tak zmęczona i spłukana finansowo, że nawet nie chciałam pytać o cenę koniny. Po co, skoro i tak nie kupię? Za rok też będzie Jarmark :-)




Z mojego punktu widzenia, to zdecydowanie niewdzięczne, ale po spełnieniu się naszego życzenia, lalkę należy... spalić, albo zakopać. A gdyby tak postanowiła wydostać się na powierzchnię? ;-)
Tradycja robienia motanek na Ukrainie, jest wciąż żywa, a w ostatnich latach znajduje również nowych kontynuatorów. 





To jedyne maleńkie motanki, jakie kupiłam w Lublinie. Wszak pokus było dużo więcej niż pieniędzy w portmonetce...


Tu natomiast prezent od Kamelii - przepiękne spodnie, które wylosowałam w rocznicowej rozdawajce :-)




Jak się wykuruję, pokażę Wam w nich moją Kyori. 

I coś dla miłośników kotów:





Rosną, jak na sterydach, a czarne otworzyły już oczki ;-)

TUTAJ, simran2pl.blogspot.com   pokazuję trochę bliższy nam folklor; nie obyło się też bez niepowtarzalnych lalek ;-)




niedziela, 2 kwietnia 2017

Lalki z Ukrainy/Dolls from Ukraine


Poza budynkami, zaczyna rozpychać się wiosna, a nawet... lato. Z dnia na dzień bardziej, choć istnieją jeszcze takie wpadki, jak w miniony czwartek. Porywisty, lodowaty wicher, przenikający ciało bezlitośnie i szare chmury. Sęk w tym, że musiałam rano realizować materiał nad brzegiem Wisły.... Myślałam, że wychłodzę się na śmierć. Nawet faceci narzekali ;-S Gdy w noc poniedziałkową, po ekstremalnie intensywnym dniu, opuszczałam o godz. 2.10 pracownię ceramiczną, nad moją głową rozkrzyczały się dzikie gęsi. Usłyszałam tylko szelest skrzydeł. Pies koleżanki uniósł niedbale głowę, ale ja na gwiaździstym niebie, nie ujrzałam klucza ptaków. Wspomnienia ścisnęły za serce...
Za to na moich fotografiach, na przekór weekendowemu słońcu i cebulicach w rozkwicie, widnieje jeszcze śnieg uchwycony pod koniec zimy - magicznej pory roku, która mnie osobiście bardzo inspiruje... Tęsknicie za białym puchem? ;-)


Czas znika w młynie pracy. Praca dobra na niemyślenie o tym, czego nie ma, a być powinno oraz o tym, co jest... ale niechciane. Kartki ze zdzieraka sypię na kuchenną szafkę - bez segregacji, jednak z nadzieją, że jeszcze przeczytam i wytnę mądre motta, oddzielę przepisy jadalne, od tych niejadalnych. Nawet z punktu widzenia kota ;-)
Chłopak i dziewczyna w ukraińskich strojach, nie zjawili się u mnie w tym samym momencie. Osoba, od której kupiłam faceta (24 cm) i pannę na oko tej samej firmy, ale dużo większą (36 cm), napisała w opisie aukcji, że lalki są oficjalnymi maskotkami letniej Olimpiady w Moskwie z 1980 r. Istotnie, duża krasawica, ma na spódnicy nadrukowane logo Olimpiady, więc prawdopodobne, że i te mniejsze pojawiły się w tym samym czasie.


Tak, czy inaczej, po kilku nocach doraźnego śledztwa zwłaszcza na Etsy i Ebay, odkryłam parę lalek w podobnym stylu, zrobionych na podstawie tej samej matrycy i z identycznego: lśniącego, cieniutkiego, lecz mocnego plastiku. Ci, którzy zbierają lalki z dawnego ZSRR, wiedzą, o czym mówię. Miały taką oto metkę,


wiec na 99% mogę typować, że trafiłam na producenta mojego sympatycznego duetu...  


Dziewczynę do pary, dokupiłam przeszło rok później na Allegro. Stoczyłam krótki pojedynek i... mam! W oryginale powinna nosić wianek na głowie - no, w końcu Słowianka - co podpatrzyłam na fotografii znalezionej w sieci.
Zastanawiam się, czy do tej wysokiej pannicy też istnieje jakiś chłop ...? Laleczki mają bardzo umiejętnie moldowane buty - znakomicie udają zdejmowane. Ręce, nogi i główka na gumkach. Dziewoja, posiada nawet obrębione, płócienne majteczki na gumce. Współczesne Barbie, mogą jej tylko pozazdrościć autentycznej bielizny. Chłopak za to, ma naturalną, uporczywą tendencję do stania w rozkroku. Ani prośbą, ani groźbą, nie da ustawić się go na baczność ;-) Nie wiem, czy o to chodziło w oryginale, czy padł po prostu jakiś mechanizm.






Zgadniecie, gdzie w stolicy istnieje taka baśniowo-folkowo-kiczowata witryna? ;-) Choć mróz, przenikliwym bólem atakował place, nie mogłam odmówić sobie krótkiej sesji na oczach widzów... Sesji, skądinąd przypadkowej, bo jechałam przed wieczorem do Babci. Tego dnia wystąpił jakiś problem w warszawskim metrze, który przełożył się zatłoczone tramwaje. Wybrałam szybki spacer w ramach rozgrzewki i po drodze, odkryłam takie coś... Traf chciał, że wcisnęłam do torby lalki lekkie, niezbyt duże... I mogę powiedzieć: nie ma tego złego, co by na dobre (zazwyczaj) nie wyszło.



Wysokość: 24 cm
Tworzywo: rodzaj plastiku.
Sygnatura: Brak
Znaki szczególne: lalki wyprodukowane z okazji Olimpiady w Moskwie
Data produkcji: przełom lat 70/80 XX W.
Kraj produkcji: ZSRR

Height: 24 cm
Material: plastic type.
Signature: None
Special characters: dolls made for the Olympics in Moscow
Production date: years 70/80 XX W.
Country of production: USSR

Zapraszam też TUTAJ:   simran2pl.blogspot.com



I TUTAJ:  simran4.blogspot.com  gdzie pokazuję, jak bezwzględnie rozprawiono się z drzewem, które nie raz brało udział w moich sesjach lalkowych:



Takich zdjęć już więcej w tym miejscu nie zrobię...