Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spectra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spectra. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 sierpnia 2020

Sparkle Fairy 2003 - Barbie jako wróżka

Nie było mnie tu tylko kilka urlopowych tygodni... I już widzę niepotrzebne modyfikacje techniczne. Znany od 8. lat blog, stał się nagle miejscem niemal obcym! Domyślam się, że Wasze komentarze, które dodawały się kiedyś z automatu, a od niedawna zastygały w części/czeluści "oczekujących na moderację", gdzie prawie nie zaglądam - to skutek owych zmian. Jakby nie dość było nam innych...

Cóż... Do rzeczy:


Myślałam, że jej nie mam… Aż do wczoraj, kiedy wyciągnęłam spod łóżka jedno z plastikowych pudeł w poszukiwaniu czegoś, co dobrze skomponuje się ze złotym światłem wczesnego popołudnia, w którym słupek rtęci wreszcie przekroczył 33 stopnie…


2 miesiące czekałam na lato… W tym roku, nie doczekałam się ani czerwcowych, ani lipcowych upałów. Może nie było bardzo zimno, ale w moim mieście często siąpił deszcz, a o błękitnym, bezchmurnym niebie, musiałam zapomnieć. Cień i wilgoć, wykorzystywały bezlitośnie komary…

17 lat temu, przed ogólno-rynkową, niemal popkulturową modą na lalki fantasy, przed erą wszelkiej maści wróżek i Monster High, 3 opalizujące dziewczyny na moldzie i ciałku Barbie z przełomu wieków (1998 i 1999), zrobiły wielkie wrażenie. Bladość skóry mieniącej się brokatowo, kolorowe włosy z migotliwymi nitkami, skrzydełka z usztywnionego tiulu (dość szybko odklejały się od plastikowego szkieletu), zwiewna spódnica i namalowana brokatem bluzka, kreowały nowy styl. Róż, błękit i fiolet – ale mimo wszystko, to była… Barbie! A przynajmniej jej bajkowa alternatywa.


Nigdy więcej Mattel nie sięgnął po to rozwiązanie. W kolejnych latach tzw. Barbie Fairytopia, miała mniej, lub bardziej komiksowe moldy, a jeśli nawet zostawała przy swym pierwotnym, barbiowym, żaden projektant, nie śmiał bawić się kolorem ciała lalki. Postaciom dorabiano skrzydełka i tematyczne kostiumy, czasem jakiś udziwniony makijaż. Cała reszta, była standardowa aż do przysłowiowego bólu. Dziewczyny ze „Sparkle Fairy” 2003, przypominają mi swą odwagą aranżacji, serię „Barbie Spectra” (1986), lub najpierwsze, mattelowskie syreny („Mermaid Barbie”, 1992), gdzie na klasycznym szablonie Barbie, eksperymentowano z kolorem włosów i plastiku.     


W latach 2008 – 2011, można było kupić na Allegro, wszystkie 3 wersje „Sparkle Fairy”, w różnym stopniu wybawienia za tzw. grosze, czyli 10 – 15 zł. Raz trafiła mi się błękitna – przybrudzona i ze zmasakrowanymi skrzydełkami. Kilka razy w jakimś wylicytowanym secie, gdzie priorytetem była dla mnie inna lalka, znajdowałam fioletowe wróżki bez skrzydeł i spódnicy. Co charakterystyczne dla tamtego projektu, wiele lalek miało wady produkcyjne: krzywo nadrukowane oczy. Dla współczesnych Kolekcjonerów, którzy przyglądali się serii – sadze „Fashionistas”, to w sumie norma. Ale wtedy, takie brakoróbstwo, było nawet nie tyle wkurzające, co zastanawiające. W owym czasie, Mattel wciąż był marką samą w sobie. A tu nagle taki niepojęty kloc!


Aż do dzisiaj myślałam, że wszystkie te uszkodzone, niedoskonałe „Sparkle Fairy”, które trafiły pod mój dach, posłałam za kilka złotych dalej. I nagle – taka niespodzianka! 😊

Kochani Kolekcjonerzy; życzę Wam słonecznej, zdrowej i pełnej radosnej wolności, mimo tzw. pandemii (oczywiście wirus jest, tylko nazwa i zachowania nieadekwatne do sytuacji; trzymajmy się więc umiarkowanego środka) - końcówki lata. Trwajmy pozytywnie!

niedziela, 5 maja 2019

Spectra 1987( i jej klony). Lalki w Galerii Figur Stalowych - część 2.


Minęła niespodziewanie zimna majówka (brrrr...) a mój jubileuszowy post zbiegł się z - cóż robić - kolejnymi urodzinami. Za życzenia wszelakie, pamięć i ludzką serdeczność - gorąco Wam dziękuję! :-D
I jak to ja - z poślizgiem życiowym, sięgam do lalkowych zaległości:




Niniejsza sesja powstała w Pałacu Kultury i Nauki podczas wystawy Figur Stalowych we wrześniu 2017 r. gdzie udałyśmy się razem z Inką. 




Seria powstała w 1987 r. To jeden z tych produktów Mattela, które zaistniały na rynku nieco „na wyrost”. Myślę, że współcześnie, miałyby znacznie lepszą sprzedawalność i doczekałyby się przynajmniej kilku edycji. Że o kosmicznych mebelkach, gadżetach, zwierzakach – robotach, nie wspomnę. Tymczasem Spectry z tego co wiem, w ramach dodatków, otrzymały bodaj tylko jedną serię lśniących ubranek… Wtedy lalki o twarzach zbliżonych do Barbie z makijażami w stylu kultowych Rockers, czy jeszcze bardziej – Jem firmy Hasbro oraz metalicznych, artykułowanych ciałkach i kolorowych włosach przetykanych opalizującymi nitkami, były chyba zbyt oryginalne. I choć lata ’80 XX w. to złota era kina s-f, a wiele ekranizacji doczekało się nowych wersji, czy kontynuacji, mattelowska seria lalek „Spectra” (nazwa obowiązująca w USA i Wielkiej Brytanii; we Francji lalki sprzedawano jako: „Chromatics”), nie kojarzyła się ani z Terminatorem, ani z Obcym. Najbliżej im chyba było do RoboCopa ;-)





Kiedy zobaczyłam te lalki na żywo w 1989 r. albo w 1990 – sama już nie pamiętam, czy był to bazar Banacha, czy może jakiś schyłkowy Komis – serce wrażliwej dziewczynki, która wiedziała już coś niecoś o piractwie, zabiło poruszone. Widząc kojarzące się z Barbie twarze, nadziane na metaliczne ciała, umieszczone w białych pudełkach z tęczowym napisem „Spectra”, a pod nim: „Lacy… Spacy… Out-of-this-world!”,  uznałam to za przejaw, bezczelnego „papugowania” (jak mówiły dziewczynki w tamtym czasie). Czerwony znaczek Mattel w rogu pudełka, zamiast dać mi coś do myślenia, tylko mnie rozsierdził. Poczułam się oszukana, bo to na co patrzyłam przypominało zwariowaną karykaturę znanych mi Barbie ;-) Dziwiłam się, jaki pirat do tego stopnia nie docenia inteligencji konsumenta, uważając, że ten naiwnie nabierze się na owego, świecącego "mattela".


Cóż, komputer miała tylko jedna dziewczynka w klasie, a o internecie śniło się chyba jedynie pisarzom s-f. Pierwsze internetowe łącze w Polsce uruchomiono 20 grudnia 1991 r., (dopiero w 1995 r. powstał nasz rodzimy portal internetowy: Wirtualna Polska), ale ja sama skorzystałam z tego cudu techniki, po raz pierwszy na studiach… Nic dziwnego, że gdy w danym temacie, nie istniały publikacje papierowe, człowiek musiał opierać się na własnych obserwacjach i domysłach ;-)

Seria liczy 4 dziewczyny (tytułową – moją – Spectrę – „Outer space star! Leader of the Shimmerons”; AstraGold, UltraViolet) w tym jedną ciemnoskórą (StylaBlue) i faceta o bujnej niebieskiej czuprynie. Plus coś w rodzaju kosmicznego psa ;-)




Jak bym poczuła się wtedy, odkrywając serię jawnie piracką: „Aurora”, stworzoną?/skopiowaną bezczelnie przez firmę Tonka, która wtedy kojarzyła mi się wyłącznie z ukochaną maskotką – beżowym kotem przywiezionym z Norwegii?... Chyba bym padła, bo przy niej lalki Bratz i My Scene, są jak kaktus i choinka. Łączy je jedynie zielony kolor i kolce. „Aurora – The Future Looks Beautiful!”, to pirat w bezkarnym wydaniu XXI w. - jeśli faktycznie projekt zaistniał po mattelowskiej serii. Jedzie po całości od samych lalek z artykułowanym metalicznym ciałkiem, aż po pudełko i grafikę… Niestety, w tym przypadku nie mam danych, która firma jako pierwsza zaprojektowała pełne dziewczęcego wdzięku lalki-roboty, ale sądzę, że jednak Mattel. Aurora, Crysta, Mira i Lustra, od ich mattelowskich sióstr różnią się dłońmi bez wyodrębnionych palców oraz cyrkoniowymi oczami, które wszak miłośnicy Mattela znają z serii: "Barbie Sparkle Eyes" (1991). Czy tym razem Mattel skopiował Tonkę? 



Nie mam również informacji na temat odbioru produktu wśród konsumentów, ani wiedzy, czy odbył się jakiś proces o prawa autorskie. Odnoszę wrażenie, że wtedy nie było to tak powszechne, jak dwie dekady później, choć ściąganie pomysłów od konkurencji, nabierało rozmachu. Dziś to norma...
Niemniej, jeśli posiadacie taką lalkę w swoich zbiorach, a chcecie się z nią rozstać - dajcie mi znać
;-)

Miłośników Salvadora Dali, zapraszam TUTAJ:

https://simran2pl.blogspot.com/2019/05/salvador-dali-grafika-z-kolekcji.html