Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Generation Girl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Generation Girl. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 lutego 2021

Duch Wody nad jeziorem w Wieliszewie. Spirit of the Water


Dziś obudził mnie powiew wiosny. W bieli na trawnikach zaczęły pojawiać się kałuże odbijające błękit nieba. Z odległego bloku, zamiast disco-polo, niosły się tony pieśni ukraińskich przez dobre pół godziny. A później, wśród radosnego śpiewu leśnych ptaków, zabrzmiał klangor żurawi. Czy trzeba dodawać coś więcej?... 😊

A jeszcze 2 dni temu było tak:



Zapowiadali tę odwilż, być może już koniec zimy, chyba od weekendu, choć jeszcze niedawno wieszczyli powrót tzw. „bestii ze wschodu” 😉 O dziwo słoneczny i mroźny czwartek na Mazowszu, udało się specom od pogody przewidzieć trafnie, więc wsiadłam w autobus vis a vis mojego osiedla i już 12 minut później byłam nad wieliszewskim jeziorem, w obszarze chronionego krajobrazu.




Jabłonowskie łąki zabudowano prawie całe, więc przestałam tam jeździć, by nie zadawać sobie dodatkowych cierpień. Las obok mnie rżną w pień odkąd w Polsce zmieniła się władza. W ciągu prawie 10. lat, jak tu mieszkam, deweloperzy zabudowali 90% wolnych przestrzeni: zagajników, podleśnych polan i pozostałości unikalnego na skalę powiatu - krajobrazu wydmowego. Nie raz pisałam o tym na blogu: „Człowiek tu był”. Wieliszew też znika pod betonem, ale to co dziś zobaczycie, niemal na pewno pozostanie.  


Jedną z 2 dziewczyn, które zabrałam na wyprawę rekreacyjno-fotograficzną, była piękność na moldzie Lara/Ana zapoczątkowanym przez serię Generation Girls. 




Tę drobną twarzyczkę poznaliśmy w 1999r. Więcej o tej konkretnej twarzy pisałam (pokazując po raz pierwszy Ducha Wody), w 2017r. TUTAJ:  

http://simran1pl.blogspot.com/2017/01/spirit-of-water.html

Przez 20 lat, Mattel nie miał ambicji, aby choćby dorównać etnicznemu tryptykowi „Spirit Collection”, wydanemu dla sieci TOYS RUS. Co gorsza, od dobrych kilku lat, nie powstają w ogóle nowe rdzenne Amerykanki! 



Uważam to całkiem serio za powód do - uwaga!!! - pokojowej prezentacji stosownych transparentów na ulicach USA. Bez ofiar, ran, rozbijania witryn sklepowych… Czy Rdzenni Amerykanie nie dość wycierpieli z rąk swoich Białych braci? Ich nie obejmuje polit-poprawność, hę? Nie mają widocznego, słyszalnego lobby??? No, dobra, ja też zamilknę. Bo jeszcze mi bloga cenzorzy zamkną.




Kochani, trzymajcie się zdrowo. Ja sama czuję się niepokojąco marnie, jakby brała mnie grypa. Oby nie. Miniony rok, był jedynym od ponad 20 lat, gdy to dziadostwo mnie ominęło. Chyba sobie nie przypomniało, że żyję… 😉

A TU: http://simran4.blogspot.com/2021/02/miedzynarodowy-dzien-kotagiornata.html jeszcze serdeczne pozdrowienia dla Kociarzy i ich Kotów z okazji minionego Dnia Kota!   


wtorek, 9 lutego 2021

Hollywood Nails Barbie and Christie

Bohaterki tego posta to 2 na pozór zwykłe mattelki, liczące sobie już dwadzieścia lat! Seria Hollywood Nails z 2000 r. jest dla mnie symbolem normalności (oczywiście każdy to relatywne słowo rozumie po swojemu). Może dlatego tak odbieram te lalki, bo i nasz poczciwy glob, był wtedy jeszcze miejscem przewidywalnym: bez większych wojen, przed zamachami terrorystycznymi i kryzysem, przed zarazą, rządowym zamordyzmem i sączącą się zewsząd niepewnością jutra. Zaś nowy porządek świata, był niedorzeczną teorią spiskową z "new-age-owych" pisemek. Lalki z tamtych czasów odznaczały się adekwatnym do epoki realizmem, delikatnością, ale przede wszystkim - perfekcją wykonania. 



Barbie na świeżutkim moldzie "gg", nie miała wtedy brzydkich odsłon. Prezentowana dziś dziewczyna Hollywood Nails, sama z powodzeniem, mogłaby wystąpić w serii Generation Girls, od której nowy mold wziął swą nazwę.


Włosy z pasemkami, ciemna szminka i pomalowane na seledynowo paznokcie, były wtedy czymś prawie przełomowym. Dotychczas Barbie mogła mieć baśniowy, lub sceniczny makijaż, ale na co dzień nosiła się grzecznie, zwyczajnie. 

Tymczasem pomysłodawca serii dał dziewczynom ciekawe, warstwowe stroje - też na swój sposób śmiałe - wzbogacone wielofunkcyjną etolą? tuniką? z cieniowanej angorki. Mattel nie bał się wtedy naturalnych włókien (lub ich łudzących imitacji) co trudno sobie dziś wyobrazić, patrząc na zadrukowane syntetyki (ba, nawet guziki i kieszenie są nadrukowane!). 

Także Christie ma podobny koloryt do Nichelle z pierwszej edycji GG, jakby w fabryce pozostała nadprodukcja główek :-) 

Ciekawe są jej włosy - zwinięte w cieniutkie dredziki, zabieg często stosowany na przełomie wieków u afroamerykańskich lalek. Takie włosy ma m.in. Pajama Fun Nikki, czy Super Star Brandy. 

Najciekawszą z serii jest jednak Teresa. Moim zdaniem to szczególnie oryginalna lalka z krótszymi włosami w dwóch kolorach. 


Mimowolnie mam teraz taką samą fryzurę - smętny skutek braku kontaktu z fryzjerem ;-) Nie podobieństwo więc wzbudza moją sympatię, ale fakt, że drugiej takiej Teresy wtedy nie było. Żałuję nie zdobyłam jej choć z trzeciej ręki, jak prezentowane dziś lalki. W przypadku żadnej nie zachował się nawet skrawek oryginalnego odzienia, ale i tak warto je mieć, jeśli ktoś zbiera mattelki z tamtych lat. 


Śnieżny komplecik, jaki nosi Kamala (bez aluzji politycznych ;-)) jest dziełem Porcelanowej Ewuni. 

I jeszcze mała dygresja. Podczas spaceru tamtego dnia dostrzegłam takie oto ślady na śniegu (obok moich). Nie byłby w nich nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pojawiły się ... znikąd. Wcześniej, jak okiem sięgnąć, ciągnęła się biała, nietknięta połać. Ot, tajemnica lasu...

Lecz po mojej sesji pozostało TO:

Następna osoba, która będzie tamtędy przechodziła, dopiero podrapie się w głowę ;-D  


Zainteresowanych sztuką muralu, zapraszam TUTAJ: 
http://simran2pl.blogspot.com/2021/02/z-inspiracji-historia-polski.html na spotkanie z mistrzem Rafałem Roskowińskim, najsłynniejszym polskim muralistą.  


piątek, 6 stycznia 2017

Spirit of the Water


Obiecywałam, że wrócę w 2017 i oto jestem! :-) Nie będę pewnie wpadać tutaj zbyt często, te czasy już chyba za mną, ale postaram się bywać, ilekroć znajdę wolną chwilę i będę miała siłę przysiąść do kompa w celu rozrywkowym, a nie zawodowym. Przyznaję jednak, że jak mam jakieś luźne godziny, to odrabiam zaległości w lekturze i kinematografii. Ooo! Na ten temat mogłabym napisać naprawdę długiego posta. Słyszałam zresztą mało budujące rzeczy, że blogi podupadają, bo większość lalkolubów, zadowala się już FB - owym fast foodem... Niemniej postaram się zaglądać na Wasze strony, pewnie wszystkich zaległości nie odrobię, ale nadziei nie tracę, bo wielu lalkowych blogów bardzo mi brakowało w tym gorącym okresie życia... Jednakże nie będę szafować obietnicami - już pierwsze godziny nowego roku pokazały mi, że z planami trzeba ostrożnie jak z odbezpieczonym granatem ;-)))
Nie miałam w ostatnich miesiącach ani czasu, ani też siły na zajmowanie się moim ukochanym hobby, dlatego tylko jedna sesja zdjęciowa powstała na samym początku grudnia, gdy spadł pierwszy śnieg, ten niesamowity, gruby puch, pod którego zgubnym ciężarem połamało się tyle drzew...






Ale scenografia była jak znalazł do prezentacji mojego najnowszego, wymarzonego nabytku: "Spirit of The Water" (2002), z serii: "Spirit Collection", zapoczątkowanej w 2001 r. Prekursorkę cyklu prezentowałam na tym blogu 27 maja 2014r.
http://simran1pl.blogspot.com/2014_05_01_archive.html


Przypominam, że wszystkie lalki zostały wydane dla sieci TOYS RUS.
Bohaterka dzisiejszego wpisu, ma mało etniczny mold Lara/Ana, który zadebiutował w 1999 r. w kultowej serii" "Generation Girls" (proj.1998). Mold ten występował w wielu przeróżnych odsłonach zarówno lalek pinkboxowych, jak też kolekcjonerskich. Była więc Ana i Afroamerykanką i celebryką Angelicą ("Piraci z Karaibów").
Mimo tego delikatna, radosna Indianka ujęła mnie swym niespotykanym makijażem (kropeczkami pod dolną powieką), kojarzącym się nieco z "Inuit Legend" (prezentowałam 19 lutego 2013r.)
http://simran1pl.blogspot.com/2013/02/inuit-legend.html



Długie lata czekałam, by nabyć ją za 1/3 ceny. I wreszcie się doczekałam!



(tu nam nagle śnieg spadł na głowy...)





A co mnie podczas tego narnijskiego dnia najbardziej zaskoczyło? Żywy komar, który nie zrażony aurą, latał i przysiadał co chwilę na ośnieżonych gałązkach jak Duch... Lata.








Zapraszam też na drugiego bloga, na którym bywam znacznie częściej: simran2pl.blogspot.com



Wysokość: 29 cm.
Tworzywo: plasik, guma.
Sygnatura na głowie: Mattel Inc.
Data produkcji: 2002.

Height: 29 cm.
Material: plastic, rubber.
Signature on the head: Mattel Inc.
Date of manufacture: 2002.