Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Europe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Europe. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 marca 2022

Kolejne lalki z Rumunii

Kupiłam je pół roku temu, a może i dawniej – w czasie totalnej posuchy finansowej, kiedy to nie pozwalałam sobie na żadne odstępstwa od zaspokajania potrzeb wyłącznie podstawowych.

A jednak cena 20 zł za 3 sztuki + przesyłka, stanowiła pokusę nie do odparcia. 😊 Nie pamiętam już, czego sobie wtedy odmówiłam… I nie zamierzam wracać myślami do tamtych ciężkich czasów, będących jeszcze pokłosiem zwolnienia z dawnej pracy na skutek Zarazy, oraz śmierci Babci (w weekend wspominałam 2 Rocznicę).






Mija nie tylko młodość, ale na szczęście również te paskudztwa, które nas nie zabiły… Zło rzadko kiedy wzmacnia, lecz przynajmniej daje jakąś personalną naukę. 

Lalunie aż do połowy marca br. przeleżały w nierozpakowanym kartonie. Uznałam, że przed przeprowadzką nie chcę już robić dodatkowego bałaganu. A, że plany zmian trochę się zapętliły, lalki ostatecznie wyszły z pudełka, a nawet powędrowały ze mną do lasu, który z różnych względów rzadko teraz odwiedzam.

Hmmm… Czy nie lepiej było nie wydobywać ich na powierzchnię?... Wczoraj odkryłam ze smutkiem, że sama przyczyniłam się do uszkodzenia członkini kolekcji! Otóż w pośpiechu po sesji, przed pewną wizytą, wszystko ruchome w pracowni zgromadziłam przy ścianie. Lal nie wyjęłam z torby, nie miałam czasu. Zapomniawszy o tym przesunęłam karton z karmą dla Kotów. Niefortunnie połamałam przód drewnianej misy na głowie tej pani! ☹ ☹ ☹ Na fotografiach jest jeszcze cała.




Za to pan pozuje tak, jak wyjęłam go z przesyłki. Bałam się wyprostować mu rączek, ze względu na delikatność kożuszka z naturalnego, cieniutkiego zamszu malowanego ręcznie! A nuż coś przerwie się, czy pęknie?


Zresztą fotki robiłam na szybko. Mimo pośpiechu, wojny, zmian różnorakich – żal było nie wykorzystać tych słonecznych, podobnych do siebie jak klony dni marcowych, z taaakim światłem 😊


O lalkach z Rumunii stworzonych z precyzją i znawstwem tematu przez Arta Crisana, oraz moich wspomnieniach z Rumunii, pisałam dwukrotnie TUTAJ:

http://simran1pl.blogspot.com/2016/08/lalki-z-rumuniidolls-from-romania.html

http://simran1pl.blogspot.com/2017/02/dziewczyna-z-transylwaniigirl-from.html

Od tamtej pory wciąż niewiele więcej wiem o S.C.M. Arta Crişana z Oradei. Nadal ta powstała w 1968 r. firma zajmująca się produkcją lalek regionalnych, strojów ludowych i dywaników, nie doczekała się strony kolekcjonera, hobbystycznego bloga, czy tym bardziej - fan clubu.

Jedyne, co znalazłam to nr telefonu i adres w Rumunii.

Strada Stâncii 1, Oradea 410562, Rumunia; +40 259 434 333

Mam nadzieję, że jak ułożę sobie własne sprawy, to wyślę do nich list z prośbą o krótką historię firmy…

Pozdrawiam Was, życząc dobrych dni w zdrowiu i spokoju.

Ps. Ze względu na znikomą frekwencję nie mam już motywacji do prowadzenia moich dodatkowych blogów… Lecz czasem coooś tam jeszcze wrzucam. Zainteresowanych zapraszam na relację z naszych senioralnych, wiosennych zajęć manualnych:

https://simran2pl.blogspot.com/2022/03/wiosna-bez-wzgledu-na-wiek-zawsze.html




Oraz moje zmagania z rewitalizacyjnym zadaniem… Nie potrafiłam odmówić:  

https://simran2pl.blogspot.com/2022/03/ratuje-obraz-z-konca-lat50-xx-w.html



sobota, 29 stycznia 2022

Miniaturowe rękodzieło na łyżeczce od herbaty. I dużo więcej.

Znowu weekend... Czas leci, jakby dali mu specjalne dotacje ;-)

Miałam ciężki tydzień, zwłaszcza w drugiej pracy, ciążyło mi też z różnych względów na duszy, ale na szczęście były też pozytywne, kolorowe dni. A nawet bajkowe 😀Udało mi się przyjechać do Warszawy na jedyną tego rodzaju wystawę, zorganizowaną w Zamku Królewskim - Pałacu pod Blachą. Szopki krakowskie to fantazje mojego dzieciństwa. Odkąd pamiętam marzyłam nie tyleż o zakupie takiego cudeńka, ale... zrobieniu własnego. I paradoksalnie, gdy technicznie już od dawna jestem w stanie zmierzyć się z taką konstrukcją, projekt gaśnie w natłoku innych działań, pomysłów lecz przede wszystkim trosk, nie będących sprzymierzeńcem ani relaksu, ani systematycznej pracy twórczej...  

Szopki krakowskie, to także polski fenomen kulturowy wpisany na listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. 




Tylko do 2 lutego, a więc do najbliższej środy można obejrzeć ich aż 50. Od prawdziwie tycich, do takich liczących kilka metrów. 



Dlatego jeśli ktoś ma czas i będzie w pobliżu stolicy, niech wstąpi, bo wrażenie jest niezapomniane. Wszak, nikomu nie ujmując, ta mistrzowska sztuka, bardzo zahacza o nasze lalkowe hobby. Mamy i miniaturowe figurki i architekturę i oświetlenie...








Bilet kosztuje 20 zł. W kolejce, na zewnątrz musiałam odstać 30 min. Lecz nie kwilę z żalu. Było warto! 

Ten wpis, to zaledwie zajawka posta, którzy jutro obejrzycie na drugim blogu: https://simran2pl.blogspot.com/








poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Zdrowia i nadziei

Kochani - jak w tytule. 💚💛💜💗

Przede wszystkim: zdrowia, bo coraz częściej przenosimy się w inne światy na choroby, które jeszcze rok temu były leczone i uleczalne; 

Nadziei, którą komunikaty ministerialne wygłaszane tonem robota, gaszą za każdym razem;

Miłości międzyludzkiej i...

Ciepłej wiosny (dotychczas jakoś uparcie nas omija)

z fotografii barwnej J. Wendołowskiego  


Przepraszam, że nie odpowiedziałam jeszcze na Wasze komentarze, ale dużo się działo w ostatnich tygodniach. 


fot. A Johann


fot. A. Zborski


fot. S. Jabłońska


fot. A. Mucha


fot. T. Andrzejczyk


fot. J. Kubasiewicz i J. Wojdowicz

Post otwiera fotografia autorstwa M. Makowskiej.

Zapraszam też TUTAJ: https://simran2pl.blogspot.com/2021/04/palmy-w-stylu-kurpiowskim-pisanki.html

gdzie pokazuję przepiękne pisanki ludowych artystów, własne palmy w stylu kurpiowskim oraz zmagania moich małych podopiecznych.





gdzie dzielę się z Wami kolekcją starych kart świątecznych (od lat '40 XX.) i proszę byście opowiedzieli mi swoje historie; a może macie jakieś niepotrzebne zbiory, które zawalają Wam szufladę? ;-)


i TUTAJ (jeśli chcecie się pośmiać): http://simran4.blogspot.com/2021/04/koci-smigus-dyngus.html

gdzie udokumentowałam na kilkunastu zdjęciach naszą poranną, śmigusową zabawę ;-)




Trzymajcie się!