niedziela, 14 stycznia 2018

IX Zjazd Członków Polskiego Forum Kolekcjonerów Lalek "Doll Plaza"


Dziś proponuję Wam kolejny post z morza zaległych wpisów. A, że dotyczy wyjątkowego wydarzenia obfitujęcego w iście muzealny wysyp wszelkich możliwych lalek, jakie moje oczy widziały, nie widziały, a niektórych nawet mózg nie dałby rady wyśnić, post podzieliłam na odcinki. Obiecuję mało gadać i dużo pokazać. A o czym konkretnie mowa? 14 X 2017r. , miałam przyjemność być na IX (a 4. w moim życiu) ogólnopolskim Zjeździe Kolekcjonerów Lalek. Jak co roku zmotywowała mnie Shi (dziękuję Ci, Kochana) i tak znowu bawiłam się doskonale, zostawiając za sobą aktualne wtedy trudne sprawy, a ich miejsce wypełniając bodźcami, które nakręciły mnie pozytywnie na najbliższy miesiąc i zachęciły do kilku owocnych sesji fotograficznych w godzinach wolnych od pracy. Ich wyniki pokażę Wam niebawem :-)
I tak, jak co roku Zjazd odbył się pod logo Doll Plazy, której kiedyś byłam członkiem. Niespodzianką okazała się dla mnie ilość Osób (ale 80 % nowych twarzy; a zatem błoga anonimowość, podziałały kojąco). Co mogę powiedzieć? Rewelacyjna lokalizacja, radosny rozmach, trochę starych, trochę nowych schematów programowych, krótko mówiąc: to był chyba najbardziej udany Zjazd w jakim uczestniczyłam. I WRESZCIE mimo mód na taki, czy inny rodzaj, firmę, tworzywo, gabaryt - Uczestnicy przynieśli naprawdę wszystko, co tylko z lalką jest kojarzone ;-). Co dla mnie szczególnie ważne, wróciły Barbie, były też różne vintage. Cudowny przekrój prez style i epoki...






















A w następnym odcinku, to czego mózg nie mógł pomieścić ;-)

CUDA bezwzględne!!!



Zapraszam też na drugiego bloga: 



sobota, 6 stycznia 2018

Fulla


Zanim życie niespodziewanie, znokautowało mnie trzema zręcznymi ciosami, aż na 4 miesiące, miałam kilka ciekawych wpisów do dopracowania w tzw. "wersjach roboczych". Jeden z nich dotyczył swoistego fenomenu: lalki będącej muzułmańskim odpowiednikiem Barbie. 
Jedocześnie przy okazji informuję nielicznych posiadaczy mojego adresu mailowego na wp, że jest on już nieaktualny. Dlatego, jeśli coś pisaliście do mnie wtedy prywatnie, wiadomości tych nie mogłam odebrać.


OK. Pozwolę sobie, wrzucić cały zaległy wpis bez aktualizacji i modyfikacji, jako znak czasu, w którym choinki i fajerwerki, wydają się mentalnie równie odległe co Dubaj od Warszawy...






Od początku lata, deszcz leje uparcie, wprowadzając w zakłopotanie kalendarz. Nie ma błękitu nieba, nie ma ciepłych wieczorów. A ja nie mam gęstej sierści, by przesiadywać mimo to w loggi ;-) Zresztą, praca nie pozostawia mi wiele czasu na byczenie się z kotami i książką. Lampki solarne nie włączają się po zachodzie słońca. Cud jakiś, że pośród tej apokaliptycznej aury, dojrzewają pomidory. Prawie co dzień obcinam liście i pacyfikuję mszyce, by ocalić plony. Ot, proza życia... Ale oddajmy wreszcie głos Fulli, sfotografowanej w jeden z nielicznych słonecznych dni tego dziwnego lata.




Fulla pojawiła się na sklepowycych półkach, 15 lat temu (2003r.). Czy wygenerowała ją radykalizacja poglądów religijnych wielu społczeństw islamskich, czy spontaniczna potrzeba lokalnego rynku, znudzonego uniwersalnym asortymentem?.. Naprawdę nie wiem. Cóż, jako alternetywa dla amerykańskiej Barbie bardzo mi się podoba. Oczywiście wyłącznie jako alternatywa dla wymagających, a nie bezwzględne zastępstwo. I choć feministki oraz ateistki będą się burzyły ze względu na odniesienia do kultury tradycyjnej, powiem przekornie, że życiors nadany lalce przez pomysłodawcę z Dubaju, czyni osobowość nastoletniej Fulli momentami milszą i bardziej pogłębioną niż jej amerykańskiej, konsumpcyjnej rówieśniczki. Ale to tylko moja subiektywna opinia!

W zależności od kraju, w którym jest dystrybuowana, Fulla nosi albo czarną abaję i nakrycie głowy, albo pastelowe okrycie i biały szal. Pod spodem, jak widać ma współczesny strój, choć daleko mu do ekstrawagancji, promowanej przez Barbie. Spódnica obowiązkowo kończy się poniżej kolan, jak przystało na muzułamańską dziewczynę.




Garderoba Fulli nie zawiera też kostiumów kąpielowych. Wykonanie ubranek, pozostawia wiele do życzenia, ale małym adresatkom chyba to nie przeszkadza, bowiem Fulla zawojowała rynek zabawek w wielu krajach. Cóż, z pewnością rodzice wyznający tradycyjne wartości, mogą spać spokojnie: Fulla nie ma chłopaka, bo jak wiadomo w jej kulturze nieślubne związki nastolatków, wpisane są co najwyżej w sferę marzeń. Ma za to pogodną, emapatyczną osobowość, bardzo szanuje swoich rodziców, wolne chwile spędza z przyjaciółmi, uwiebia też szyć i gotować. W odróżnieniu od innych lalek, kreator, wpisał w jej życiorys wątek religijny - zamiast biegać po dyskotekach, Fulla poświęca czas modlitwie ;-) Promuje wybór takich zawodów dla dziewczynek jak: nauczycielka i lekarka.


Lalka posiada standardową artykulację i mniejszy biust względem jej amerykańskiej rówieśniczki. Jest bohaterką licznych gadżetów i artykułów szkolnych. Umiejętny marketing, zwłaszcza z udziałem telewizji, zagwarantował jej niebywały sukces.     
Fulla sprzedawana jest m.in.: w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Egipcie, Indonezji, a nawet w Chinach.

Wysokość: 29 cm.
Tworzywo: plastik, guma.
Sygnatura na plecach: New Boy; Made in China

Miłośników rękodzieła - zapraszam też TUTAJ: http://simran2pl.blogspot.com/2018/01/prezenty-prezenty-upominki-czesc-1.html



sobota, 9 września 2017

Lalki w Galerii Figur Stalowych. Część 1/Dolls in the Gallery of Steel Figures. Part 1


Tylko dzięki Ince, dowiedziałam się o tym jedynym w swoim rodzaju wydarzeniu kulturalnym… A, że z kulturą, jestem z racji pracy bardzo blisko, moja nieświadomość w temacie oznacza tylko jedno – organizatorzy fatalnie rozreklamowali imprezę…


Galeria Figur Stalowych, która w dniach 5 lipca – 8 września b.r. rozgościła się w kontrowersyjnym Pałacu Kultury i Nauki, miała światową premierę właśnie w Warszawie. Ukazała ponad 80 rzeźb, inspirowanych pop kulturą: bohaterami filmów, komiksów i bajek, ale także światowymi hitami motoryzacji. Motory odwzorowano w skali 1:1. Bardzo cennym pomysłem organizatorów było to, że do pojazdów można było wchodzić i fotografować siebie - lub lalki ;-) - do woli. Kogo zabrałam w czwartkowy, urlopowy szary dzień, na ten ekscytujący pokaz? Oto pierwsza modelka, mój OOAK, o urodzie równie dyskusyjnej jak sam PKiN ;-) Robiąc tę lalkę, marzyłam by znalazła kiedyś adekwatne otoczenie do sesji fotograficznej… 








Miałyśmy szczęście, bo przyszłyśmy na wystawę, kiedy jeszcze prawie nie było ludzi. Ale nawet później, nasze artystyczne wyczyny z lalkami, wzbudziły jakiś rodzaj zrozumienia mimowolnych obserwatorów. Ostatecznie, czy w takim miejscu, coś może jeszcze dziwić???   





Obowiązkowy zestaw mebli do mojego salonu! Taboret z Obcym, jak widać - zauroczył nie tylko mnie ;-)