niedziela, 18 kwietnia 2021

Jak nie kochać piegów? Fashionistas nr 85.

Odkąd przeczytałam "Anię z Zielonego Wzgórza", pokochałam lalki z piegami. Wiem, że nie ja jedna tak mam ;-) To doskonały przykład, jak silnie wzorzec popkulturowy może kształtować nasze estetyczne preferencje. 

Czym kierował się Mattel w 1963 r. tworząc dla Barbie przyjaciółkę o imieniu Midge - nie mam pojęcia. Może też robił jakieś badania rynku, z których wyewoluowała teza, że dziewczynki lubią piegowate lalki? Bo oblicze tej rudowłosej pannicy zdobiły urocze kropeczki ;-) 

Cóż, w tamtych czasach to moja Mama była dzieckiem bawiącym się lalkami. Pierwsza mattelowska Midge jaką ujrzałam na własne oczy miała mold "Diva", który na dobre przylgnął do płomiennowłosej przyjaciółki Barbary. Dla mnie to ona jest "właściwą" Midge. Ta, która mnie wtedy olśniła u moich przyjaciółek - dziś wśród kolekcjonerów nosi status "kultowej". Pochodziła z serii "Barbie and the Beat". W Europie funkcjonowała jako: "Jeans Disco Barbie". Wyprodukowano ją w latach: 1989/90. 

Dla porządku wspomnę jeszcze, że nim twarz Midge zaprojektowaną w latach '60, zastąpiła Diva, osadzono jeszcze na krótko mold Steffie/Whitney w roli wdzięcznego rudzielca. W wersji z piegami panna S. zagościła raptem 2 razy: "California Dream Midge" z 1987r. i "Cool Times Midge" z 1988r. Szczęśliwie udało mi się po latach zdobyć obie, z drugiej, a sądząc po stanie chyba nawet z trzeciej ręki. Ale nie o Midge jest ten wpis, tylko o piegach jako takich ;-) 



Bo był czas, że Mattel zdecydowanie odszedł od tej estetyki i choć Divę w roli Midge nadal replikowano, żadna z kolejnych wersji lalki nie mogła pochwalić się kropeczkami na policzkach. Minęła moda? Być może. Z biegiem lat zaprzestano też produkcji tej konkretnej postaci. 

W końcu tworząc projekt Fashionistas, bardzo szybko zrezygnowano z imion przypisanych do lalek o określonym typie urody. Padła więc rodzina i klub towarzyski Barbie. 

Teraz, jak doskonale wiecie każda panna ma tylko seryjny numer. Jak dla mnie - trochę przerażające. Ale doskonale wpisuje się w ten "nowy" homogeniczny świat, w którym od innych możesz różnić się tylko w teorii. Nie daj Boże byś miał/a własne zdanie!

Na szczęście w różnorodnej wizerunkowo serii Fashionistas nie brakuje laleczek z piegami :-) Pierwsza pojawiła się w 2014 r. Znajdziecie ją TU: 

http://simran1pl.blogspot.com/2015/10/fashionistas-czesc-2-kolekcja-2015.html

Wtedy jeszcze nie naznaczano lalek tymi ponurymi numerami seryjnymi. 

Dalej było już tylko lepiej. Piegowate panny miały różny kolor skóry, wzrost i sylwetkę, choć nie powstało ich zbyt wiele. Subiektywnie za najbardziej udane projekty uważam: nr 108 z 2018 r. która oprócz twarzy ma całe piegowate ciałko i prezentowaną tutaj pulchną (ciałko curvy) nr 85 z 2017 r. Cudem ją zdobyłam w momencie, w którym już zewsząd została wykupiona.    


Prezentowana tu sesja pochodzi z 27 kwietnia 2020r. Pamiętam jak dziś ten dzień krótko po pogrzebie Babci...


I równie krótko po poluzowaniu epidemicznych obostrzeń. Tamten kwiecień jak na ironię był piękny: ciepły i słoneczny. Gdy wreszcie wypuścili nas z domów, nie mieliśmy odwagi głośniej rozmawiać, czy tym bardziej śmiać się... Lecz wola życia była silniejsza od szoku i strachu/zastraszenia. Pamiętam tłumy ludzi na leśnych drogach. Całe rodziny, takie szczęśliwe. Człowiek z radością patrzył na drugiego człowieka. Ale dyskusje toczyły się niemal szeptem. Co najmniej jakbyśmy przeżyli nalot. Podświadomie przeczuwałam następny. 


Zapraszam też TUTAJ: http://simran4.blogspot.com/2021/04/wiosna-rzniecie-czas-zaczac-trzeba.html 

na spotkanie z coraz rzadszym polskim motylem: Rusałką Żałobnikiem. 


I fotoreportażem z lasu AD 2021. Proszę, podzielcie się refleksją: co myślicie o ogrzewaniu kominkowym? 


Zdrowia, Kochani! - bo Służby Zdrowia już nie mamy!  ;-( 

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Zdrowia i nadziei

Kochani - jak w tytule. 💚💛💜💗

Przede wszystkim: zdrowia, bo coraz częściej przenosimy się w inne światy na choroby, które jeszcze rok temu były leczone i uleczalne; 

Nadziei, którą komunikaty ministerialne wygłaszane tonem robota, gaszą za każdym razem;

Miłości międzyludzkiej i...

Ciepłej wiosny (dotychczas jakoś uparcie nas omija)

z fotografii barwnej J. Wendołowskiego  


Przepraszam, że nie odpowiedziałam jeszcze na Wasze komentarze, ale dużo się działo w ostatnich tygodniach. 


fot. A Johann


fot. A. Zborski


fot. S. Jabłońska


fot. A. Mucha


fot. T. Andrzejczyk


fot. J. Kubasiewicz i J. Wojdowicz

Post otwiera fotografia autorstwa M. Makowskiej.

Zapraszam też TUTAJ: https://simran2pl.blogspot.com/2021/04/palmy-w-stylu-kurpiowskim-pisanki.html

gdzie pokazuję przepiękne pisanki ludowych artystów, własne palmy w stylu kurpiowskim oraz zmagania moich małych podopiecznych.





gdzie dzielę się z Wami kolekcją starych kart świątecznych (od lat '40 XX.) i proszę byście opowiedzieli mi swoje historie; a może macie jakieś niepotrzebne zbiory, które zawalają Wam szufladę? ;-)


i TUTAJ (jeśli chcecie się pośmiać)http://simran4.blogspot.com/2021/04/koci-smigus-dyngus.html

gdzie udokumentowałam na kilkunastu zdjęciach naszą poranną, śmigusową zabawę ;-)




Trzymajcie się!

niedziela, 28 lutego 2021

Russian Silkstone Barbie Doll/Piękno rosyjskiej kultury – okiem Amerykanina

Też to macie, prawda? 😉 Poczucie, że wszyscy jesteśmy zmęczeni kontaktami on-line… Minął rok zarazy, a świat się zmienił o tyle, że ludzie wokół nas nadal chorują mimo przestrzegania zaleceń, które zdestabilizowały społeczeństwa. Znajomi wpadli w depresję, zaś gospodarka kwili, jak przydeptana mysz. Choć coraz więcej rzeczy nas dziwi, a sprzeczności mnożą się w tempie moli zbożowych – przestaliśmy już zadawać pytania. A to nie rokuje dobrze, oj nie...



Atmosfera dotknęła również hobbystyczne blogi. Lalki smutno kiwają głowami. Nich lepiej nie rwą włosów z łepetyn, bo nie każdy umie wykonać reroot… Milę z bajecznymi warkoczami, już poznaliście – przedstawicielka projektu „Russian Collection” z 2011r. pokazała swoje wdzięki w jednej niedługiej sesji. 

A, że pogoda była wtedy mało fotograficzna, uwieczniłam lalkę ponownie podczas wyprawy do sąsiedniego Wieliszewa. Jak widzicie – było warto!




Autorem zapadającej w pamięć kolekcji liczącej 4 postacie żeńskie i jedną męską - jest Robert Best. Oprócz wspomnianej Mili, oddającej charakter najsłynniejszej rosyjskiej lalki: Matrioszki, projekt obejmuje wyrafinowaną Daryę nawiązującą do estetyki Imperium Rosyjskiego, rudowłosą Ekaterinę limitowaną (dla członków Barbie Fun Club) i dostojną Verushkę w godnej czerni. Paniom towarzyszy bardzo udany młodzieniec - Nikolai. Adekwatnie i ciut nonszalancko reprezentuje wschodni krąg kulturowy. Może i on, jakimś cudem kiedyś przytupta do mnie? Choć patrząc na aktualnie kosmiczne ceny tej serii, to marzenie z półki cudów 😉. Ale czyż te nie zdarzają się czasem?...



piątek, 26 lutego 2021

Spirit of the Earth. Normalna lalka w nienormalnych czasach.

Idę za ciosem wobec postu poprzedniego i prezentuję drugą Indiankę z ponadczasowego tryptyku: „Native Spirit Collection”. Miała być tylko nazwa lalki. Ale podtytuł doczepił się samoistnie, po tym, jak odnalazłam tutaj, przekopując się przez setki postów - pierwszy (i jedyny pełny wpis) poświęcony tej zjawiskowej postaci. To był rok 2014:



http://simran1pl.blogspot.com/2014/05/spirit-of-earth-lalka-ktorej-miaam-nie.html

Osobiście początek nowego życia; dziś, z perspektywy lat: czas trudny, ale ustabilizowany i progresywny. Optymistycznie myślałam, że najgorsze za mną. W tamtym okresie też, nadal pojawiały się w moim zbiorze liczne niezwykłe lalki – zarówno te wymarzone, jak i przypadkowe, ale radujące każdą komórkę moich zmysłów. „Duch Ziemi” z serii zainicjowanej w 2001r. był dla mnie wtedy ziszczeniem snów.



Podobnie, jak w poprzednim poście wyrażę zdziwienie, że Mattel tak stawiający ostatnio na trendy etniczne, dyskryminuje rdzenne Amerykanki. Jak zwróciła na to uwagę jedna z Was w komentarzu pod poprzednim wpisem, nawet w bogatej serii multikulturowej „Fashionistas”, nie ma bohaterek i bohaterów z tej grupy. Smutne, że mamy Azjatki, całe serie ciemnoskórych dziewczyn, Muzułmanki... nawet syreny i kosmitki - ale o promocję Indianek nikt nie dba :-( Znamienne też, że nigdy w serii Lalki Świata (zapoczątkowanej w 1981r.), Mattel nie zdobył się na odwagę i nie zaprezentował... Rdzennej Australijki. 

Widać: są równi i równiejsi. Nawet w świecie plastiku.  



Niniejsza sesja powstała w styczniu br. Do jutra, Kochani 😊