środa, 16 stycznia 2019

Devereaux Sisters - part 2. Louise


Oj, długo musieliście czekać na zaprezentowanie drugiej z dekadenckich sióstr, zwizualizowanych w 2008 r. przez Roberta Tonnera... Renee i Louise Devereaux, pozytyw i negatyw, w duchu noir, zaprojektowano tak, by - jak to siostry, nawet ekstremalnie kontrastowe - mogły wymieniać się ubraniami. Osobiście, jeszcze nie zdobyłam się na przebranie tych niezmiernie efektownych lalek, które kupiłam półtora roku temu na... własne urodziny ;-) 



Renee, pokazałam Wam 1 sierpnia 2018 r. Zdjęcia Louise, zrobiłam dopiero w miniony, mroźny wieczór piątkowy. - 8 stopni Celsjusza, mocno dało mi kość, zatem i sesja fotograficzna nie jest nadmiernie rozbudowana. Zabawne, że podczas mojej artystycznej zabawy z lalką,  spotkałam dawnego Kolegę z Koła Fotograficznego, a także Panią Kolekcjonerkę lalek, która robi OOAK-i Monsterkom, ale jeszcze nie posiada lalkowego bloga ;-). Szkoda, że byłam tak wyziębiona i niecierpliwie "puszczałam żurawia" w kierunku pobliskiego przystanku autobusowego, bo nie dałam rady porozmawiać z nimi tak długo, jak bym chciała... 




Renee, dostojna blondynka w tej serii, wyszła jeszcze jako "Basic Renee". Ubrana w czarną bieliznę lalka, z intensywnie rudymi włosami wygląda zniewajaląco i pozostaje wciąż na mojej liście marzeń. Louise z tego zestawu, ma analogiczne białe odzienie z czarnymi wykończeniami. Nie uległa modyfikacjom typu urody. Jedynie nosi nieco inną fryzurę, a jej włosy zamiast kruczych, są bardzo ciemno brązowe.



Słabą stroną ekskluzywnych Sióstr, są ich buty. Obuwie Renee z cieniutkiej eko skórki rozpadło się podczas robienia zdjęć w parku. Buty Louise, mają paski ze zwykłej gumki, zatem ta siłą rzeczy - nawet po kilku latach bierności na półce w witrynie, uległa rozciągnięciu i deformacji. Chciał, nie chciał, ale to brakoróbstwo, wymusza na mnie zrobienie nowych pasków. Szkoda, że nawet tak wybitny, uznany producent, naraził swoją markę dla oszczędności... Ale ci z Was, którzy kupują współczesne lalki Roberta Tonnera, świetnie wiedzą, że to dopiero zapowiedź bylejakości, która wkradła się nawet do TEJ firmy.




Zainteresowanych malarstwem zapraszam TUTAJ https://simran2pl.blogspot.com/2019/01/maria-anto-cz-1-polska-spadkobierczyni.html
na spotkanie z malarstwem Marii Anto, zwanej: polską Fridą Kahlo.




niedziela, 13 stycznia 2019

Barbie in the Dreamhouse - Summer


Zanim zasypię Was licznymi zaległościami z lata i jesieni - wrzucę spontanicznie tzw. "bieżączkę" ;-), czyli sesję z minionej środy i piątku. Kto jest jej bohaterką? Lalka o jak dla mnie ogromnie uroczej powierzchowności, z którą zetknęłam się po raz pierwszy kilka lat temu. I jak do tej pory nie namierzyłam jej nowych wcieleń...



Wbrew aurze, dziewczyna nosi letnie imię - Summer ;-) Ma ciałko w typie "fashionistas" i jak już wspomniałam: nową, unikalną twarz wzbogaconą o rootowane rzęsy. Kupiłam ją z drugiej ręki, bez oryginalnego ubranka.




Choć jako rysowniczka-ilustratorka, kocham filmy animowane, o tej produkcji nic nie wiedziałam. "Barbie in the Dreamhouse", to osobliwy znak XXI wieku. Historia, że tak powiem w stylu "meta". Jest to animowana opowieść o lalkach; jednakże znane w większości ze sklepowych półek postacie, mają "żywą", filmową mimikę twarzy. Z tymi uśmiecham i grymasami, odtworzył je producent zabawek. Tak więc mamy film o znanych lalkach, które grają w serialu, z którego zrobiono nowe lalki... celebrities? Do historii przeszła Raquelle, ze swym nieco sprytnym, szelmowskim, asymetrycznym skrzywieniem ust. To bardzo ciekawa postać i mam nadzieję, że kiedyś ją zdobędę.



"Barbie in the Dreamhouse", nie odznacza się wysublimowaną animacją i porywającą fabułą, ale wyprodukowany przez Mattela serial internetowy, dostępny na You Tube, musiał znaleźć licznych odbiorców wśród dzieci, skoro twórcy ciągnęli go od stycznia 2012 do listopada 2015 r. Według mnie, to forma bardziej rozbudowanej, kreatywnej reklamy produktu, niż samorodny twór komercyjny o ambicjach rozrywkowych. Niestety, nie mam danych, nie wiem więc, czy koszt produkcji serialu przyniósł oczekiwane zyski w sektorze sprzedaży lalek i gadżetów...




(śnieg tego późnego popołudnia, praktycznie tuż przed zachodem słońca, był tak zmrożony, że lalka stała bez najmniejszego problemu; termometr wskazywał -7 stopni Celsjusza)




Pozdrawiam Was serdecznie i jeśli zdrowie, będzie nadal dopisywało, obiecuję częstsze wpisy i odwiedziny na Waszych wspaniałych blogach :-D



A tak dzisiaj, w strugach deszczu bawiła się stolica, nieświadoma wypadków z Gdańska... 









Wysokość: 29 cm
Tworzywo: guma, plastik
Cechy szczególne: lalka stworzona na potrzeby filmu animowanego
Data produkcji: 2012.

środa, 9 stycznia 2019

LIV dolls


I znowu, całkiem przypadkowo odkryłam część Waszych komentarzy w "oczekujących na zatwierdzenie". Zagadkowa sprawa, bo mój blog póki co, jest w pełni demokratyczny, komentować może każdy, jak to mawiają: no limits.
Chyba chodzi o odgórną zmianę jakichś ustawień, coś tam już nie jest obsługiwane, ale szczerze mówiąc nie mam czasu przekopywać się przez internetową lekturę. Nie prosiłam o te modyfikacje. Mniej uciążliwe będzie zaglądanie do zakładki "komentarzy oczekujących";-)


Zastanawiałam się, czy pokazywać Wam te charakterystyczne, ale dobrze opisane na wielu blogach lalki jakimi są LIV, zwane populanie Livkami?... Ale skoro przez 8 lat przyplątały się do mnie 4, a  podczas ubiegłorocznego lipcowego, przedburzowego spotkania z Inką w Ogrodzie Saskim te zniewalające istoty o przestrzennych, akrylowych oczach, stały się przedmiotem jednej z sesji, to żal byłoby przemilczeć ów epizod.
Epizod, właśnie. W dobie, gdy na rynku istniało niewiele tak ruchomych lalek, Livki, z ich 14 punktami artykulacji, robiły wrażenie, tym bardziej, że reklamowano je jako postacie mogące przyjąć aż 150 póz! Spin Master Ltd, wydawała je w latach 2009 - 2012. Pierwotnie wykreowała 3 główne bohaterki - jedną z nich była Daniela o hiszpańskim rodowodzie. Zabawne, że lalka, o której marzyłam najsilniej, dotarła do mnie jako ostatnia.





Laleczki jak widać są perukowe, ale ich moldowane, krótkie fryzurki, znakomicie podkreślają subtelność twarzy.
A tak Daniela (z prawej) wygląda w wigu bjd Ineczki:


Faktycznie, jako pierwsza, dotarła do mnie Alexis, o oczach w kolorze toni jeziora. W założeniu producenta, miała reprezentować Afroamerykankę. 




Subtelną Katie, kupiłam kilka lat później.


Krótko po niej, już w nowym miejscu zamieszkania, bardzo okazyjnie zdobyłam Sophie. Całkiem inna w kolorycie, więc żal było nie kupić, tym bardziej, że miałam już 2. Jej nieco przerażające spojrzenie jaskrawo-jasnych oczu, mogłoby uczynić z niej intrygującą bohaterkę horroru ;-)


  Jak to w takich dziewczęcych seriach bywa, trzeba było uzupełnić ją o jednego chłopaka. Jake, moim zdaniem popełnia częsty błąd, jest zbyt dziewczęcy - właśnie! :-), za mało charakterystyczny i autentyczny, ogólnie słabo wizualnie dopracowany. Dlatego, choć ukazał się chyba tylko raz, zrezygnowałam z jego kupna. 
Liv Dolls, ustąpiły pola bardzo karykaturalnej i jeszcze bardziej dysproporcjonalnej serii kolorowych laleczek - La Dee Da. Ten całkiem inny projekt, nie mający estetycznej kontynuacji względem Livek, został przerwany jeszcze szybciej, bo w 2014 r.   
Trudno oprzeć się subiektywnemu spostrzeżeniu, że lukę w produkcji artykułowanych nastolatek o delikatnych twarzach i akrylowych oczach, wykorzystało jakże często reagujące błyskawicznie na potrzebę rynku - MGA Entertainment. Project MC2, wypisz-wymaluj przypomina doroślejsze i bardziej proporcjonalne Liv-ki.  
Niestety, żadna jeszcze nie trafiła mi się okazyjnie...

Dla tych, którzy rozmarzyli się letnio, mam coś na ochłodę ;-) Mój termometr o 6.29, wskazuje -6 stopni. 
Tak świat wygląda u mnie:




Tak lśni stolica :-) (i przyznam, że właśnie zimą, brakuje mi mojego miasta najbardziej)





Chętnych, do wyrażenia swojej opinii na temat wyrzucania zielonych choinek, zaraz po Sylwestrze, zapraszam gorąco TUTAJ: 
  
https://simran4.blogspot.com/2019/01/bezsensowne-marnotrawstwo.html