I mamy już Nowy Rok. Planowałam puścić ten post ulepiony kilka dni temu wczoraj, ale postanowiłam odseparować się od monitora choć na 1 dzień. Niech oczy odpoczną. Życzenia znajdziecie nietypowo na końcu wpisu😉
W obecnym roku będę pojawiała się TU rzadziej. Blogosfera nie ma już wiele z miejsca, do którego umykałam tak chętnie, dzieląc się ze wspaniałymi ludźmi, budując relacje i rozstając się, jak to w życiu. Od dawna nie powstają nowe strony, a spośród istniejących, rokroczne zawieszanych jest kilka. Również tylko kilka wciąż faktycznie żyje. Przekłada się to na frekwencję i ilość komentarzy także u mnie. Lalkowe blogi wypaliły się jako formuła… Żal, że tyle ciekawych Osób już odeszło z lalkowania.
Ponadto, zbyt wiele – jak to kiedyś trafnie ujęła Kasia Zbieraczka, choć w nieco innym kontekście – „toksykologii międzyludzkiej” panuje w środowisku, które powinno być lustrem swojego kreatywnego, pięknego hobby. A ja nie mam czasu, ani ochoty na intrygi, fochy...
Częstotliwość publikacji to jedyna zmiana jaką mogę zapowiedzieć. Nie będzie inflacji, segregacji, ani propagandy😏 Nie planuję też rezygnować z funkcji zamieszczania komentarzy, ale oczywiście szanuję decyzje Osób, które się na to zdecydowały. Choć żałuję, że nie mogę już czegoś publicznie pochwalić. 😢
W świecie, który przestał być już normalnym miejscem do życia, chciałoby się mieć choć jeden bezpretensjonalny, serdeczny, bezpieczny zakątek.
Tak będę myśleć o lalkowych blogach i Społeczności, która kiedyś go zbudowała. 😀
Dziękuję Wam za wspólne lata. Wszystkim, bez wyjątku. 💖💖💖
Ten uroczy rudzielec kojarzy się osobom urodzonym na
przełomie lat ‘70/80 XX w. z … marzeniami o lepszym świecie. Podczas, gdy USA i
Europa Zachodnia przeżywały prawdziwy dobrobyt, a świat nie borykał się jeszcze
ani z epidemią raka, ani wieloma wojnami – dorośli Polacy oczekiwali na cud
wyzwolenia, zaś nieliczne polskie dzieciaki na Lego i Barbie od rodzin mieszkających
za „tą dobrą” granicą.
Pierwsza Midge na moldzie Diva pojawiła się w Polskich
sklepach pod koniec 1991 r. Była to Midge z serii „Barbie and the Beat”. Długi
czas, dopóki nie poznałam historii lalek Mattela, nazywałam ten mold właśnie
Midge, tak jak funkcjonował w rodzinie Barbie, nie wiedząc, że imię jest
spuścizną po pierwszej Midge, piegowatej przyjaciółce Barbie z roku 1958 (pierwsza
Midge też już użyczała swej twarzy innym paniom: brązowookiej PJ, którą
szczęśliwie posiadam w mojej kolekcji, a nawet ciemnoskórej Christie) a ta
buźka, zaprojektowana w roku 1985 dla serii „Rockers”/”Rockstars”po raz
pierwszy nosiła imię Diva. Myślę jednak, że dla większości z nas jest jednak
Midge i tak o niej myślimy, podobnie jak Kirę/Marinę nazywamy jednym z tych
dwóch imion, a nie „Barbie Oriental”.
Tyle o nazwach i moldach.
To właśnie Midge z serii „Barbie and the Beat”, mogłam sobie
obejrzeć na żywo u mojej Przyjaciółki i także u niej zobaczyłam starszy
katalożek ze wspomnianą Divą. Wtedy jeszcze nie rozróżniałam tak szczegółowo
niuansów twarzy i Diva pozbawiona piegów, wydawała mi się innym bytem niż wdzięcznie
nakrapiana „Beat”, czy „Ski Fun Midge”, która stała się na wiele lat jednym z
moich największych lalkowych marzeń. Niestety nie skorzystałam z ostatnich
śnieżnych dni i nie zrobiłam jej sesji na nartach, ale zabrakło mi siły i
motywacji. Póki co, nie planuję już tasiemcowatych wpisów.

Dlatego nie będzie w tym poście, ani jednej, ani drugiej.
Zamiast nich będzie wspomniana Diva (prawa strona fotografii) z drugiej odsłony Rockersów (1986r.)
i „Dance
Club Kayla” (1988r.)
Zauważcie, że żadna z nich nie ma piegów, no bo jeszcze
nie wcieliła się w nową wersję Midge, co ma miejsce dopiero w 1989r. Lecz Midge
bardzo szybko się zmienia. Zebrałam potężną kolekcją lalek na tym moldzie i
muszę Wam powiedzieć, że absolutnie każda, bardzo się różni od poprzedniczki.
Niestety Midge bardzo szybko traci piegi, a nieco później również swoje
charakterystyczne zielone oczy, co czyniło ją podobną do „Ani z Zielonego
Wzgórza”. Ale te niebieskookie Midge, czy wersje etniczne jak Native American,
czy Chinese Empress, które znajdziecie gdzieś na tym blogu, mają w sobie
figlarny urok ze względu na jedyny w swoim rodzaju nosek.
Na jakiś czas Midge w ogóle znika. Tym większą niespodziankę
otrzymują Kolekcjonerzy, którzy bawili się nią jako dzieci, kiedy powraca już w
nowym stuleciu i w serii plażowej i trzykrotnie jako mama w reaktywowanej serii
„Happy Family”. Do tego znowu ma piegi, a bardzo często również zielone lub
morskie oczy.
Poniżej Midge z 2003 r. z zestawu „Happy Family
Neighborhood” – w skład którego wchodziły 2 bobasy i niezwykle realistyczne
akcesoria sklepu spożywczego.
Partneruje jej „Surf City Midge” z 2000r.
Jakże inne to były czasy, a lalki wróciły tak piękne. Dzieci
PRL-u, miały już swoje dzieci. Zdawać się mogło, że czeka nas już tylko wzrost,
choć był on mozolny i chwilami jakby nasączony jakimś podskórnym przeczuciem
czegoś niedobrego…
Obecnym dzieciom, bawiącym się Barbie Fashionistas i
BMR-kami, będą się one kojarzyły z domowym nauczaniem, życiem w ciągłym lęku,
zgonami najbliższych na Zarazę i choroby, które jeszcze niedawno były
uleczalne, z podziałami i ciągłą, coraz większą kontrolą. Wolę PRL,
bo chociaż czuło się jego koniec. Otrzymałam nieco ponad 30 lat, niedoskonałej, ale
jednak zdecydowanie - wolności. Boję się, że dzisiejsze dzieciaki nie będą
wiedziały, co to znaczy….
PS. Powyższe 2 sesje powstały podczas 2 ostatnich
słonecznych dni tegorocznej złotej jesieni. Tylko tyle udało mi się z niej
skorzystać, ale lepiej mało, niż wcale. Każda godzina, w której człowiek jest z
dala od tego, w co zmienił się świat, to skarb.
- O, rety, którą wybrać?
I właśnie jak najwięcej takich skarbów życzę Wam w 2022r. 💖 Oby
Zaraza minęła, Opieka Zdrowotna wyzdrowiała, konflikty zbrojne nie wybuchły, ludzie zaczęli szanować się mimo różnic 💏, a tym, którzy mają względem nas niecne plany - z całego serca życzę, żeby im się nie udały!
Nadzieja: "Co tak stuka za oknem?"
Żywia: "Ach ten kochany człowiek, co on znowu dla mnie wymyślił?"