I znowu, całkiem przypadkowo odkryłam część Waszych komentarzy w "oczekujących na zatwierdzenie". Zagadkowa sprawa, bo mój blog póki co, jest w pełni demokratyczny, komentować może każdy, jak to mawiają: no limits.
Chyba chodzi o odgórną zmianę jakichś ustawień, coś tam już nie jest obsługiwane, ale szczerze mówiąc nie mam czasu przekopywać się przez internetową lekturę. Nie prosiłam o te modyfikacje. Mniej uciążliwe będzie zaglądanie do zakładki "komentarzy oczekujących";-)
Zastanawiałam się, czy pokazywać Wam te charakterystyczne, ale dobrze opisane na wielu blogach lalki jakimi są LIV, zwane populanie Livkami?... Ale skoro przez 8 lat przyplątały się do mnie 4, a podczas ubiegłorocznego lipcowego, przedburzowego spotkania z Inką w Ogrodzie Saskim te zniewalające istoty o przestrzennych, akrylowych oczach, stały się przedmiotem jednej z sesji, to żal byłoby przemilczeć ów epizod.
Epizod, właśnie. W dobie, gdy na rynku istniało niewiele tak ruchomych lalek, Livki, z ich 14 punktami artykulacji, robiły wrażenie, tym bardziej, że reklamowano je jako postacie mogące przyjąć aż 150 póz! Spin Master Ltd, wydawała je w latach 2009 - 2012. Pierwotnie wykreowała 3 główne bohaterki - jedną z nich była Daniela o hiszpańskim rodowodzie. Zabawne, że lalka, o której marzyłam najsilniej, dotarła do mnie jako ostatnia.
Laleczki jak widać są perukowe, ale ich moldowane, krótkie fryzurki, znakomicie podkreślają subtelność twarzy.
A tak Daniela (z prawej) wygląda w wigu bjd Ineczki:
Faktycznie, jako pierwsza, dotarła do mnie Alexis, o oczach w kolorze toni jeziora. W założeniu producenta, miała reprezentować Afroamerykankę.
Subtelną Katie, kupiłam kilka lat później.
Krótko po niej, już w nowym miejscu zamieszkania, bardzo okazyjnie zdobyłam Sophie. Całkiem inna w kolorycie, więc żal było nie kupić, tym bardziej, że miałam już 2. Jej nieco przerażające spojrzenie jaskrawo-jasnych oczu, mogłoby uczynić z niej intrygującą bohaterkę horroru ;-)
Jak to w takich dziewczęcych seriach bywa, trzeba było uzupełnić ją o jednego chłopaka. Jake, moim zdaniem popełnia częsty błąd, jest zbyt dziewczęcy - właśnie! :-), za mało charakterystyczny i autentyczny, ogólnie słabo wizualnie dopracowany. Dlatego, choć ukazał się chyba tylko raz, zrezygnowałam z jego kupna.
Liv Dolls, ustąpiły pola bardzo karykaturalnej i jeszcze bardziej dysproporcjonalnej serii kolorowych laleczek - La Dee Da. Ten całkiem inny projekt, nie mający estetycznej kontynuacji względem Livek, został przerwany jeszcze szybciej, bo w 2014 r.
Trudno oprzeć się subiektywnemu spostrzeżeniu, że lukę w produkcji artykułowanych nastolatek o delikatnych twarzach i akrylowych oczach, wykorzystało jakże często reagujące błyskawicznie na potrzebę rynku - MGA Entertainment. Project MC2, wypisz-wymaluj przypomina doroślejsze i bardziej proporcjonalne Liv-ki.
Niestety, żadna jeszcze nie trafiła mi się okazyjnie...
Dla tych, którzy rozmarzyli się letnio, mam coś na ochłodę ;-) Mój termometr o 6.29, wskazuje -6 stopni.
Tak świat wygląda u mnie:
Tak lśni stolica :-) (i przyznam, że właśnie zimą, brakuje mi mojego miasta najbardziej)
Chętnych, do wyrażenia swojej opinii na temat wyrzucania zielonych choinek, zaraz po Sylwestrze, zapraszam gorąco TUTAJ:
https://simran4.blogspot.com/2019/01/bezsensowne-marnotrawstwo.html