poniedziałek, 2 listopada 2020

Zamiast na cmentarz - do lasu z lalkami. Pani Jesień: Trichelle "So in Style Mattel". (Właściwie to powinien być koniec mojego blogowania...)

W nocy musiał musnąć nas przymrozek, bo liście fasoli, straciły swą jędrność, a te, które zieleniły się w otulinie murów, upstrzyły małe, brązowe kropki. Wczoraj swym nagłym kwiatem, niespodziankę zrobił mi zeszłoroczny aster, który całe lato wydłużał łodygę aż przywiązałam ją w obawie, by koty nie potraktowały go jak ekologiczną zabawkę ;-) 




Gdzieniegdzie coś tam jeszcze kwitnie w skrzynkach, 

a na zewnątrz uparcie zielenią się świerki, podtruwane przez nienawidzącą drzew sąsiadkę 😢😢😢   


Wciąż strzelamy do siebie przykrościami, nie rozumiem czemu, bo i bez tego obecne życie jest trudne do kontynuacji. I dobrze, jeśli skończy się tylko na tym, gdy ktoś bez słowa wyjaśnienia wywali nas jak ochłap ze znajomych na FB, choć można by myśleć, że łączą nas wspólne pasje... To bardzo niewdzięczny czas dla wszystkich, z bezradności skaczemy sobie do oczu... 

Za lampion z dyni. 

Maskę zsuniętą z nosa. 

Krzyż. 

Tęczę.

Bez powodu.

Tak moja głowa, tłumaczy mojemu sercu ten festiwal braku dialogu i agresji.  

Ja też jestem zmęczona. Sytuacją w Polsce i na świecie. Ludzkimi postawami. Medialnym szczuciem. Zastraszaniem. Blogowaniem. Ale nie o tym miał być ten post. Macie własne troski. 






Wczoraj, jak jedna z wielu w naszym powiecie, zamiast pójść na cmentarz, wybrałam się do lasu. 


Takich tłumów, nie widziałam od czasu wiosny, gdy wypuszczono nas wreszcie z covidowego aresztu domowego. 



Szczęśliwie rodzinne gorobiszcze na Wojskowych Powązkach, nawiedziłam w stanie migreny, w piątek. 

Choć do cmentarzy mam wywarzony stosunek, to jednak nie umiem wyrzucić z myśli faktu, że Babci, Żołnierza Armii Krajowej, walczącego o wolność Polski, nie mogłam pożegnać w dniach agonii, ani pochować przed upływem kilku tygodni, nie mogłam zrobić Jej godnego pogrzebu, a do tego szpital, bezdusznie mimo utraty pracy, zażyczył sobie bajońskich kosztów za przechowywanie ciała (nie z mojej winy). Wtedy wydawało się to jakimś surrealistycznym snem, podobnie jak dziś zamknięcie cmentarzy w dobie tłumów w sklepach i jeszcze większych - na ulicznych manifestacjach...  


Tu, pozwolę sobie sytuację zilustrować następującym utworem:

Wiem, że nie ja jedna przeżyłam taki koszmar...


  
Nie było więc Mszy Św. dla Katolików, kontemplacji przy grobach dla Wszystkich, wolności spędzenia dnia sankcjonowanego tradycją... Na spacer pod szafirowym niebem, miłosiernego gestu przyrody, zabrałam 2 dziewczyny, w moich jesiennych stylizacjach. 



Jedną z nich, była Trichelle na moldzie Mbili z 2001r, przedstawicielka etnicznej serii "So In Style" - projektu, który kiedyś narobił sporo zamieszania w moim życiu.  Ale to już całkiem inna historia...


21 komentarzy:

  1. pannice jak z innej galaktyki -
    melancholijne, łagodne, piękne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna sesja Trichelle. Też lubię tą serię i mam bodajże dwie przedstawicielki.
    Nie spodobało mi się tylko to zdanie: "Właściwie to powinien być koniec mojego blogowania...". No nie, no nie ma zgody na coś takiego !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Selinko.
      Mojej zgody też nie ma na wiele rzeczy i sytuacji, które nas otaczają. Rujnując.

      Usuń
  3. O! To tak jak ja :P co prawda u mnie był otatni w październiku
    Piękne fotki porobiłaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sprpstowanie, to było we wrześniu - patrz jak ten czas leci :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Leci zdecydowanie zbyt szybko. Też się na tym łapię...

      Usuń
  4. Właściwie to właśnie dlatego, że wszystkim nam teraz jest wyjątkowo ciężko, nie kończ blogowania. Proszę.
    Już tłumaczę dlaczego :0)
    Myślę, że blogi, hobby :0) i w naszym przypadku lalki w swych doskonałych i idealnych światach są jedyną normalnością, teraz w tym zwariowanym czasie jedyną odskocznią :0)
    Też ostatnio mam doczynienia z okrutnymi i bezwzględnymi osobnikami i właściwie żeby nie moje dzierganie i lalkowanie trudno by mi było. A tak mogę czytać, oglądać, uciec choć na chwilę ;0) Zostań, odpocznij, ale zostań :0*
    Zdjęcia piękne, prawdziwie jesienne, a i kreacje lalek też mi się bardzo podobają :0)
    Pozdrawiam cieplutko :0)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, Moniko za Twoją opinię.
      Myślę, że normalność jest przede wszystkim w nas samych, w naszych genach, pamięci pokoleń, wychowaniu, (przecież bardziej opłaca się żyć w pokoju niż na gruzach), etc. - tylko z jakichś względów (obecny układ planet, niekorzystny znów po tylu latach???) robimy wszystko, by zapewnić sobie piekło na Ziemi...

      Jednostkami ludzkimi już przestałam się przejmować. Nóż w plecy, a czasem w serce, wbijali mi: znajomi, sąsiedzi, współpracownicy, szefowie i szefowe, a nawet... przyjaciele.

      Bez porównania bardziej wkurza mnie destrukcja w skali makro. Brak dialogu. Rozpad wspólnot. Zaoranie gospodarek. Służba zdrowia dla wybranych. Prymat zysku materialnego nad empatią. Nowa (nie)normalność. Konformizm. Kapitulacja.
      Taki świat nie motywuje do działania.

      Może ochłonę. Chyba, że nam tu czołgi znowu wjadą, co też już przeżyłam.
      Ściskam Cię serdecznie.

      Usuń
  5. Daj nam wiarę, że to ma sens,
    Że nie trzeba żałować przyjaciół.
    Że gdziekolwiek są dobrze im jest,
    Bo są z nami choć w innej postaci.
    I przekonaj, że tak ma być,
    Że po głosach tych wciąż drży powietrze,
    Że odeszli po to by żyć.
    I tym razem będą żyć wiecznie.
    Wiem, że te słowa napisano na zupełnie inne święto, ale tak bardzo pasują do tej okazji. Nawet jeśli zamknięto nam przed nosem bramy cmentarzy, nikt nie zamknie naszych serc. Przytulam serdecznie i pomodlę się dziś specjalnie za Twoja Babcię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sóweczko, bardzo gorąco Ci dziękuję. Ściskam :-)
      PS. Kocham tę kolędę Preisnera, odkąd się ukazała na płycie w skromnej, białej kopercie.
      Były już wtedy rany, ale i ocean nadziei.

      W tym roku, będą u mnie same puste miejsca przy stole... Zostałam - ostatnia.

      Usuń
  6. Jaka cudowna sesja <3 Z checia przysiadlabym na twoim balkonie <3 I popatrzyla na swierki <3 uwielbiam <3 Ja z okna patrze na piekna stara sosne, ktora latem chowa sie za klona za to jesienia wiecej jej widac a zima pyszni sie swoja krasa nad innymi drzewami :)

    Ja na FB omijam wszelkie bezowocne dyskusje bo pisanie czegokolwiek nic nie zmieni. A z tego o widze to ludzie czerpia jakas trudna do zrozumienia radosc i satysfakcje jak uda sie im kogos "opluc", zmieszac z blotem i nasiac nienawisci...ot tak zeby poprawic sobie dzien i nastroj...bo dla wielu to dzien stracony jak sie komus nie dowali cynizmem i jadem...

    Smutne to jest jak sie widzi jak Polak-Polakowi wrogiem...

    Sciskam i zachwycam sie nieustannie twoimi lalami <3 :* nie wspominajac o Kotkach <3

    jak sie wszystko uspokoi i wyjde troche na prosta z moich wydatkow to chcialabym zamowic sobie u Ciebie jakies ceramiczne ozdoby :* Ale to kiedys dogadamy na Messengerze

    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie, że masz taki piękny widok! Mój niebawem zniknie, bo ludzie postanowili zniszczyć drzewa... Walczę o nie od kilku lat, ale niestety - moc destrukcji, jest silniejsza niż moje możliwości i wola miejskich urzędów...
      Jesteśmy zawistni i sfrustrowani, ale nie tylko Polak Polakowi wrogiem. W dobie covidovej niewoli, gdy odcięto nas od służby zdrowia, zamknięto w aresztach domowych, skasowano miejsca pracy - wszyscy skaczemy sobie do oczu.
      W kwestii ceramicznych ozdób, możemy się dogadać. Ty mi przemalujesz jakieś lalki - ja Ci wyślę, ceramikę :-D

      Usuń
  7. Trichelle jest boska, jedna z piękniejszych lalek, jakie widziałam. Zdjęcia też jej zrobiłaś cudowne.

    Wiem, że już od dawna zastanawiasz się nad porzuceniem bloga, ale jeszcze raz poproszę gorąco - nie rób tego tak na amen. Uwielbiam do Ciebie zaglądać, czytać te wszystkie ciekawostki, lalkowe historie. Oglądać piękne zdjęcia i lalki. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie blogi to ogromna odskocznia. Właśnie od tego całego syfu i chaosu, który nas otacza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo gorąco Ci dziękuję, Kamelio za Twoją serdeczną opinię... Po tylu latach pisania, zarówno zawodowego, jak i rozrywkowego, bywam już zmęczona. Tak zwyczajnie, po ludzku...
      Założyłam bloga po traumach i wtedy pisanie, stanowiło dla mnie odskocznię, azyl. A późnej, zaczęły sypać się na głowę kolejne straty, zaś wokół, jak pleśń rozrastał się chaos - co też wysysa ze mnie energię.
      Bardzo chcę pielęgnować ten kolorowy ogródek, ale zdrowie też czasem trzeszczy i wtedy mam chęć wyłączyć całą elektronikę i uwić sobie cichy, bezstresowy szałas w lesie, licząc, że raz jeszcze ciało nabierze wigoru ;-)
      Serdeczności!

      Usuń
  8. A ja te zachowania tłumaczę mentalnością polaków... Po Twoich słowach wnioskuję, że jesteś już bardzo zmęczona. Przesyłam dużo ciepła i sympatii dla Ciebie. <3
    Śliczne zdjęcia. Piękne lalki i niesamowita suknia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moc serdeczności dla Ciebie, Ido! Faktycznie, jestem już zmęczona niczym pies dogorywający pod płotem w deszczowy dzień. Ale sądzę, że nie ja jedna...
      Polacy mają wiele wad, to prawda, ale dzisiejszy świat, zdemoralizowałby nawet anioły ;-)
      Wiesz, że tę suknię kupiłam kiedyś za kilka zł na Allegro? 8-10 lat temu, była taka firma, bodaj zza wschodniej granicy, która sprzedawała podobne cudeńka. Kilka zestawów wtedy kupiłam, bo zachwycały mnie barwne, mieniące się materiały. A i wykonanie, nie ustępowało ówczesnemu mattelowskiemu.

      Usuń
  9. To straszne, ale w tym roku nie odwiedziłam cmentarza jak to zawsze robiłam na Wszystkich Świętych. Nie zapaliłam lampki na grobach dziadków, nawet nie pojechałam w rodzinne strony jak co roku. Jedynie mąż zabrał Młodą wieczorem na spacer, bo Młoda bardzo lubi oglądać rozświetlony zniczami cmentarz.
    W kwestii kłótni, to istotnie aż strach otworzyć buzię i wygłosić swoją opinię, bo ludzie są już tak podenerwowani kumulującymi się wydarzeniami, że od razu reagują agresywnie.
    Co za okropny rok. Chyba każdy ma już go dość.
    Trichelle wspaniała, posągowa, spokojna i pełna wewnętrznej harmonii. Patrząc na nią myślę sobie: jak dobrze, że jeszcze są lalki :)
    Nie rezygnuj z bloga, Twoje teksty są bardzo wartościowe i lubię je czytać, ale sama wiem po sobie, że nic na siłę, sama nie mam ostatnio weny do pisania, ale czasem wystarczy zrobić sobie przerwę by powrócić z nową energią i zapałem. Tego Tobie życzę i pozdrawiam Cię cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla nas, taki absurdalny, nagły zakaz odwiedzin cmentarnych, to nic więcej, jak kolejny przejaw przemiany demokracji w dyktaturę i państwo policyjne. Trudno. Nawiedzimy groby za tydzień, lub miesiąc. Ale co mają zrobić ludzie, którzy pobrali pożyczki na zakup kwiatów i innych akcesoriów cmentarnych??? Ubolewam nad kolejną zniszczoną gałązką polskiej gospodarki!...
    Ten rok już na szczęście mija. Mnie pozbawił 3/4 dotychczasowego dobrostanu. Ale boję się kolejnych. Zapaści gospodarczej na dekady. Przymusu szczepień nieprzebadanym preparatem. Nowego układu sił w świecie...
    Lecz wolę myśleć o lalkach ;-)
    Moc serdeczności i zdrówka dla Was!

    OdpowiedzUsuń