wtorek, 16 lipca 2013

Prawdziwe stopy. California Girl Christie. Druga edycja/Real feet. California Girl Christie. The second edition.


Cóż, czy to mi się podoba, czy nie - jestem na łasce buczącego rupiecia, który stoi jak w muzeum techniki, ze zdjętą obudową, emitując ponure warczenie, niczym samolot szykujący się do startu. A ja biedna, choć w pokoju zimno, włączyłam gratowi dodatkowo wiatrak. Dobrze, że syjamka zwinęła się w cieplutki kłębuszek na moich kolanach. Jak komp zechce - szczęśliwie ukończę dzisiejszy wpis :-)



Jakoś wsiąkłam ostatnio, w otoczenie egzotycznych koleżanek Barbie. Traf chciał, że ich zdjęcia mam pod ręką, więc łatwo ciągnąć mi tę tematykę, choć obiecuję rychły powrót do bardziej etnicznych klimatów.
Dziś druga, wspomniana wczoraj odsłona California Girl Christie z 2004 r. (na fotografiach w sukience vintage od lalki Fleur)


W tej sympatycznej dziewczynie o moldzie Asha, podobnie jak u jej starszej o rok siostry, urzekają przede wszystkim włosy. Tym razem jednak znacznie dłuższe i przez to jeszcze bardziej efektowne.



Seria, podobnie jak ubiegłoroczna składa się z pięciu osób z tą różnicą, że odwieczną, śniadą szatynkę Teresę, zastąpiła lalka o zupełnie nowym moldzie - Summer.


Co zaskakuje w nowej wersji plażowej Christie? Oprócz cudownego, jak dla mnie, słodkiego, kokosowego zapachu, który trzyma się lalki już prawie dekadę - prawdziwe stopy!




Wiem, że zdania na ich temat są podzielone, ale choć sama niechętnie witam zmiany w moich ślicznotkach, tę akurat bardzo chwalę, bo co tu wiele mówić - w połowie lat '80 XX wieku, barbiowate chociaż producent nie poskąpił im kształtnej stópki, straciły palce. No i proszę. Mało, że je odzyskały, to jeszcze wraz z paznokciami i lepszymi proporcjami. Oczywiście, zmiana dotyczy tylko serii plażowych, czyli tych w kostiumach kąpielowych i firmowo pozbawionych obuwia. Taka stopa, wygląda wreszcie naturalnie i jest adekwatna do przypisanej lalce roli. Nic, tylko biegać po piasku! 
Kalifornijska Christie jest zdrową dziewczyną i choć ma ciemną karnację, opala się odpowiedzialnie z pomocą smarowidła o odpowiednim faktorze. Tak trzymać!


A tu już na tle swojej nieco ciemniejszej poprzedniczki:


Która ładniejsza? :-) Nie potrafiłam wybrać, bo i niby czemu? Musiałam mieć obie!


Ale to w drugiej Krysi, odkryłam jakąś starą, karaibską tajemnicę. Jest jedną z moich ulubionych lalek z tym moldem.



Wysokość: 29 cm.
Tworzywo: plastik.
Sygnatura: Mattel Inc.
Cechy szczególne: fantastyczne włosy pachnące kokosem.
Kraj produkcji: Indonesia.
Data produkcji: 2004.

Height: 29 cm. Material: plastic. Signature: Mattel Inc. Special features: fantastic hair fragrant coconut. Country of production: Indonesia. Date of manufacture: 2004.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Egzotyczny uśmiech. California Girl Christie. Pierwsza edycja/Exotic smile. California Girl Christie. The first edition.


Niektórzy ludzie tak mają, że z różnych względów obchodzą 2 razy swoje urodziny. W tym i ja. Wczorajszy istotny dla mnie dzień, zamierzałam ożywić sobie historią dość niezwykłą. Ale jak ożywiać cokolwiek, gdy komputer odmawia współpracy? Wszystko na to wskazuje, że moje problemy informatyczne będą miały niechciany ciąg dalszy. Zatem korzystam z dobrego humoru ustrojstwa i przedstawiam pierwszą dziewczynę pod szyldem: "California Girl". Kto by pomyślał, że ta śliczna czarnulka Christie z  moldem Asha (przypominam, zaprojektowanym w 1990 r. i wykorzystywanym najdłużej u czarnoskórych lalek Mattela) ma już 10 lat? Pierwsza seria California Girl, pojawiła się w 2003r. Tradycyjnie w jej multikulturowy skład, wchodziła: Barbie, Ken, Teresa, Christie i Azjatka Lea, zastępująca od niedawna Kirę.



Nie wiedziałam jeszcze, że rok później, firma skorzysta ze sprawdzonego scenariusza i wypuści na rynek inną egzotyczną piękność w podobnej estetyce.




Tym bardziej oszalałam na jej punkcie i młode kolekcjonerskie serce wzdychało sobie do czekoladowej dziewczyny, póki co - bezskutecznie. Mój niepokój narastał, bo fundusz stypendialny i zarobkowy musiał pójść tym razem na poważniejsze wydatki, a lalka jak świeże pieczywo znikała z warszawskich sklepów! Trudno się dziwić. Po bardzo drogiej Glam'N'Groom, z burzą realistycznych, czarnych loków, która na koniec XX wieku, zawitała do Polski, kalifornijska Krysia, była pierwszą taką lalką na naszym rynku.



Jak dusza potępiona snułam się w wolnych chwilach od sklepu do sklepu i liczyłam pozostałe na półkach egzemplarze. Wyniki tych obserwacji były dołujące.


I pewnego gorącego dnia, gdy szłam w kierunku stacji Metra Centrum, zatłoczonym placem zwanym "patelnią", na jasnych płytach chodnika, odbijającego słoneczne promienie, zobaczyłam zwinięty banknot. Ekspresowo, wystartowałam doń, jak sowa do myszy. Dopiero na dworcu miałam odwagę rozprostować zwitek. Jaki nominał ujrzałam? 100 zł!!! 10 lat temu, robiło to jeszcze większe wrażenie....
Nazajutrz poszłam do Smyka i kupiłam jedną z ostatnich Christie oraz azjatycką Leę, z tej serii. Starczyło mi jeszcze na komiks i kosmetyki. Takie to miała kiedyś studentka zakazane przyjemności :-)
Obie lalki zostały po wiek wieków zamknięte w pudełkach i eksponowane w tej formie. Chyba z szacunku dla szczęścia, które mnie wtedy spotkało. Nie zapominajmy, że był to czas, w którym odzierałam nawet kolekcjonerskie pozycje z ciuchów i biżuterii, gdy uznałam je za zbyt kiczowate. Bliźniacza Christie bez pudełka, trafiła mi się kiedyś na Allegro za grosze.


Tu biżuteria jest delikatna i dopasowana do urody dziewczyny. Nie było czego kasować. Skromny, prawie ascetyczny naszyjnik i srebrne kolczyki - koła.



Jest to ostatnia lalka z plażowej serii o klasycznych stopach, dostosowanych do wysokich obcasów:



Na następną Christie, z serii wydanej rok później, musiałam już ciężko zapracować podczas kiermaszu ogrodniczego...


Wysokość: 29 cm.
Tworzywo: plastik.
Sygnatura: Mattel Inc.
Cechy szczególne: fantastyczne loki.
Data produkcji: 2003
Kraj produkcji: Chiny

Height: 29 cm. Material: plastic. Signature: Mattel Inc. Special features: fantastic curls. Date of manufacture: 2003 Country of production: China

sobota, 13 lipca 2013

Etniczny mold. Cool Times Teresa/Ethnic mold. Cool Times Teresa


Dziś przedstawiam mój nabytek jeszcze z lat akademickich - "Cool Times Teresę". Jak większość lalek z tamtych czasów, tak i ten zakup, wypadało przemilczeć. Wydawanie stypendium naukowego oraz skromnych zarobków ze sprzedaży rękodzieła na takie "bzdury" nie spotykało się w moim domu z entuzjazmem. W zdobyciu tej pozycji, jak zawsze pomogła mi odwieczna lalkowa przyjaciółka, która jak nikt inny w tamtych latach, rozumiała mój kolekcjonerski zapał. Teresa była jednym z moich pierwszych internetowych zakupów, do tego jeszcze poza terytorium Polski!
Była też drugą lalką w moim zbiorze z tzw.: "Spain face headmold", czyli matrycą twarzy, zarezerwowaną dla lalek o etnicznej urodzie - zwłaszcza Latynosek, Hiszpanek i ciemnoskórych. Mold ten miał swój debiut w 1983 r. Pierwsza pojawiła się u mnie czarna DeeDee z serii Barbie and The Rockers.


Od tamtej pory, zakochałam się w tej maleńkiej główce z okrągłym noskiem i nieśmiało rozchylonymi, pełnymi ustami. Niestety lalek z moldem "Spain" mam w swojej kolekcji zaledwie kilka...
Cool Times Teresę, kupiłam, oczywiście w stanie NRFB ( w tłumaczeniu: "nigdy nie wyjmowana z pudełka"). Ale ja w tamtych czasach, bardzo odważnie poczynałam sobie z każdą lalką: drogą, tanią, archiwalną, współczesną, nabytą w Polsce, czy gdzie indziej. Owszem, z namaszczeniem ją wyjęłam, w domu i obecności mojej przyjaciółki, po czym rozebrałam z firmowego stroju, który wydał mi się szczytem kiczu:  




O dziwo, dziś, jestem bardziej tolerancyjna :-) A może to świat zszedł już do tego stopnia na psy, że taki ubiór nie wywiera negatywnego wrażenia? Tak, czy siak, wtedy uznawałam jedynie stroje do 20 - lecia międzywojennego i wszelkie odmiany folklorystyczne. Tym bardziej nie mogłam tolerować prostokątnych kolczyków sięgających ramion z pryzmatyczną naklejką, przedstawiającą hamburgera. No, kto by coś takiego nosił? Bez żadnych skrupułów, wzięłam nóż malarski i urżnęłam paskudztwo! Jak widać na fotografii, zastąpiłam je bardziej godną biżuterią, a sportowy strój z niezdrową bułką - kreacją mojego, ówczesnego projektu:

  
Swoją drogą, wybitnie szkodliwa żywieniowo filozofia, przyświecała tej linii lalek. Patrząc na zawartość pudełka, na dodatki, jakie damy o taliach osy (ciałko T'n'T) miały w wyprawce, włos dęba staje!

  




Plastikowy hamburger, istotnie można rozmontować na części pierwsze. Ale lalka ma też skakankę, może więc jest jakaś równowaga w przyrodzie? Zjesz niezdrowo, lecz wysiłek fizyczny cię uleczy. Oby!!!

 

A tak już wyglądają inni bohaterowie tej serii:


Rudą, piegowatą Midge z moim ulubionym moldem Steffie, udało mi zdobyć na Allegro jakieś 4 lata temu. Przybyła bez pudełka i oryginalnego ubranka, za to z tymi koszmarnymi kolczykami. Tym razem jednak, zostawiłam je jako znak czasów i panującej wtedy estetyki:





Teraz już mniej spontanicznie podchodzę do nowych nabytków, zwłaszcza gdy zdobywam pozycje archiwalne. Przypuszczam, że kupiona dziś Teresa z hamburgerem, ocaliłaby swoją abstrakcyjną biżuterię :-)



Ale nie ma to jak lalka, która w domu kolekcjonera nie tkwi tylko w witrynie: chodzi na spacery, zyskuje nową stylizację, krótko mówiąc - sama dobrze się bawi i wie, że żyje! :-)



Wysokość: 29 cm.
Tworzywo: plastik.
Cechy szczególne: ciekawa fryzura
Sygnatura: Mattel INC.
Data produkcji: 1988.
Kraj produkcji:

 Height: 29 cm.
Material: plastic. Special features: an interesting hairstyle Call: Mattel INC. Date of manufacture: 1988. Country of production: 

poniedziałek, 8 lipca 2013

Tajski taniec/Thai dance


Tę wypracowaną parę tajskich tancerzy, kupiłam sobie w okazyjnym zestawie lalek etnicznych, na niedawne urodziny...


Tajlandzkie lalki, jak większość azjatyckiego rękodzieła, ujmują delikatnością kreski i bogactwem zdobień. Na przykładzie tej pary, idealnie widać splot tradycji kulturowych Indii i Chin.





Te piękności dodatkowo, oddają swoją postawą naturalność gestów i cały kunszt, tanecznego układu. A jest, nad czym chylić czoła, bo w tańcu tajskim rozróżniamy, bagatelka... 108 podstawowych ruchów. Żeby było zabawniej, tancerki skupiają się przede wszystkim na ruchach kolan i rąk. Właśnie dlatego, te ostatnie, zostały tak misternie wypracowane. Dopiero dziś, w palącym, jaskrawym słońcu, dopełniającym mi wyimaginowanej atmosfery Tajlandii - doceniłam w pełni warsztat artysty, który je wykonał.







W wyobraźni się nie mieści, ale te palce są szyte! A ich grubość wynosi 2 milimetry!!! Coś podobnego, widziałam tylko u lalki z Cejlonu, lecz nawet jej dłonie, nie są tak gibkie, tak filigranowe, jak te tajskie...
Długie paznokcie tradycyjnych tancerek z Tajlandii i spiczaste, bogate nakrycia głowy, to cechy charakterystyczne w tajskim tańcu. Może się zdawać, że wszystko tam ma podobne, smukłe kształty - od architektury, po dodatki stroju:



A nawet słynne koty tajskie (syjamskie), które już w XVI wieku, były hodowane na dworze królewskim w Tajlandii, odznaczają się szczupłą sylwetką z długim, spiczastym ogonem.


Trudno uwierzyć, że w ciągu roku, z tej gromadki, pozostała mi już tylko środkowa. Ta edycja moich syjamów, nie chciała niestety dożyć reklamowanych 20 lat :-(

Wracając do lalek... Nie da się pominąć milczeniem, perfekcyjnie namalowanych brwi i oczu:





A do tego: wszystko mieni się, nawet w domowej witrynie. Jest też równo przyszyte i przyklejone. Od razu widać, że to nie chińska masówka - choć najlepsze cechy starych, azjatyckich kultur, udało się zawrzeć w tych niewielkich postaciach.




Pozostaje mi tylko marzyć o innych lalkach z tego jakże ciekawego i pociągającego kraju...


Wysokość: 22 cm (z podstawą)
Tworzywo: różne tkaniny, plastik.
Cechy szczególne: wyjątkowo staranne, ręczne wykonanie.
Sygnatura: brak.
Data produkcji: czasy współczesne.
Kraj produkcji: Tajlandia.

Height: 22 cm (with stand) 
Material: various fabric, plastic. 
Special features: extremely careful, hand-crafted. 
Signature: none. 
Date of manufacture: modern times. 
Country of production: Thailand.