środa, 20 sierpnia 2014

ROZPOCZYNAMY GŁOSOWANIE!



Na moim zegarze minęła PÓŁNOC, co oznacza, że mimo zaziębienia i innych niedogodności, wypełzłam z łóżka, aby zakończyć termin przyjmowania zgłoszeń do zabawy o tematyce nielalkowej: "TWÓJ ZWIERZ W MIEJSCU ZAKAZANYM".
Prosiłam Was o zgłaszanie fotografii Waszych czworonogów, którym zachciało się zakraść wszędzie tam - gdzie przebywać nie powinny. Poniżej znajdują się Kandydaci i odnośniki do ich blogów. W większości fotki umieszczone są przy ostatnich, lub przedostatnich wpisach. Zatem przeszukajcie cierpliwie strony. Zapewniam, że wszystkie blogi są przy okazji bardzo ciekawe :-)

1. IHime, blog: IHime's den (ihime.blogspot.com).
2. RudyKrólik, blog: Nora Rudego Królika (zapieczlotych.blogspot.com).
3. Aniarozella, blog: TO i TAM (toitam.blogspot.com)
4. Świat Porcelanowych Lal, blog: Porcelanowe Lale (porcelanowelale.blogspot.com).- odległy w czasie post: z 14 lipca, pt. "Konkurs Kidy".
5. GabrielaM., blog: Laleczki Kelly - Shelly i ich Kuzyni (magiczne11cm.blogspot.com)
6. Kshelly, blog: Pics Of Kelly (picsofkelly.blogspot.com)

ZASADY 
są proste:
Głosują wszyscy odwiedzający powyższe blogi, włącznie z Autorami fotografii. Ci ostatni jednak mogą głosować tylko na zdjęcia konkurencji :-)
Głosy wpisujemy w komentarzach WYŁĄCZNIE pod tym postem, bo później pogubię się w liczeniu.
Zwycięzca dostaje ode mnie ciuszek na Barbie lub Tonner (albo na coś małego, bo widzę Osoby i z takimi lalkami).  
Ze względu na to, że gonię w piętkę, głosowanie trwa tylko do 4 września, ale myślę, że 2 tygodnie wystarczą. Od biedy. 
Wszystkich tych, którzy mieli nieużyte, nazbyt grzeczne zwierzęta, informuję, że jeśli będzie mi dane dalej trwać równie aktywnie z Wami, to wymyśliłam już nowy konkurs ;-)   


wtorek, 19 sierpnia 2014

Ubieram duże dziewczyny. Moja krótka historia projektowania mody. Część 4/Dressed big girls. My brief history of fashion design. Part 4.



Kiedy muszę w mieszkaniu nałożyć porządny sweter i parzę sobie język niemal wrzącą potrawką, bo chcę się ekspresowo, acz grzecznie rozgrzać ;-) - oznacza to dla mnie jedno: Przyszła jesień! Nagle i za wcześnie, zabierając ze sobą jaskółki wraz z ciepłymi wieczorami, dając ostry błękit nieba i perspektywę organizacji czasu w domu. Może więcej godzin poświęcę w takim układzie na szycie, bo lato nie sprzyjało krawiectwu. Wolałam zabawiać się w loggi dekupażem, albo pisaniem, więc inne artystyczne rozrywki, odłożyłam na później. Prawie. Oto, co się wykluło podczas ostatnich 3 miesięcy:




Z części projektów jestem zadowolona, z innych mniej. Bo wena twórcza w tej dziedzinie też mi ostatnio nie dopisywała....  
Satysfakcję odczuwam z poniższego zestawu, choć po raz kolejny wracam do tych kolorów. Tym razem w nieco inny sposób. Z innowacyjną, falbaniastą spódniczką. Bez bicia zdradzę, że wykorzystałam gotowy materiał i nie bawiłam się sama w naszywanie tiuli ;-).



Postanowiłam za to wrócić do pończoch i podkolanówek, a także zgodnie z wcześniejszymi założeniami - dbać o dodatki: torebki i biżuterię.




Czarno - różowy zestaw nie tylko mnie się spodobał. Znalazł nabywczynię gdzieś w Niemczech. Mam nadzieję, że nosi się dobrze :-)

Ciekawym eksperymentem, był żakiet mozolnie pozszywany z 5 kawałków + rękawy. Debiutowałam na podstawie profesjonalnego wykroju z książki, którą dostałam na urodziny od Magdy :-).




Jest trochę luźny, ale sprawia solidne wrażenie i nie brak mu kreatorskiego polotu. Patrząc na końcowy efekt, uznałam, że zwykła spódniczka, to będzie za mało i zrobiłam taki oto rybi ogon...


Dopilnowałam też, by była biżuteria:



Może nie zwala, ale trzyma się stylistycznie całości.

Za to, nie jestem zadowolona z poniższego zestawu, który miał stanowić sportowy przerywnik względem tamtej  ekstrawagancji. Wyszedł zbyt blady, a do tego sweterek ma za długi rękaw. Na szczęście całości broni ciekawa torebka ;-).





Wróciłam więc, do dobrze sobie znanych klimatów: czerń i cekiny :-)
Tym razem i żakiet wyszedł lepszy, ale może delikatny, mieniący się, nocny materiał, zrobił tutaj swoje... Choć wolę myśleć, że moja w tym zasługa.







Guziczki w kształcie gwiazdek i cyrkonia pod szyją:


Kokardka z czerwonym cekinem u dołu sukienki, tak w stylu lat '80 XX w.


Naszyjnik na rzemykach z metalowymi krążkami, także w tym duchu:


A teraz idę po kolejną szklankę gorącej herbaty. Chyba zaraz skończę pod kocem z moją chorą kociną, która zawsze, od czasów studiów, robi za mały, ale wydajny termoforek...

niedziela, 17 sierpnia 2014

UWAGA: Zamykam termin przyjmowania zgłoszeń do zabawy - konkursu. Oraz lalkowe spotkanie, na które nie dotarłam.


Wiele tygodni temu, ogłosiłam konkurs o tematyce nielalkowej: "TWÓJ ZWIERZ W MIEJSCU ZAKAZANYM", bowiem oprócz lalek, kocham też wszelkie zwierzaki.
Prosiłam Was o zgłaszanie fotografii Waszych czworonogów, którym zachciało się zakraść do kosza na śmieci, wniknąć do pralki, zmywarki, czy wszędzie tam - gdzie przebywać nie powinny.
Chęć udziału zgłosiło mi do tej pory 7 Osób, ale tylko 4 zamieściły na swoich blogach zdjęcia pupili. Z czego wniosek, że albo zwierzęta zbyt grzeczne i nie chcą współpracować z właścicielem, albo Właściciele zapomnieli o mojej zabawie.

1. IHime, blog: IHime's den (ihime.blogspot.com). JEST FOTKA! :-)
2. RudyKrólik, blog: Nora Rudego Królika (zapieczlotych.blogspot.com). JEST FOTKA! :-)
3. Aniarozella
4. Inka
5. Świat Porcelanowych Lal, blog: Porcelanowe Lale (porcelanowelale.blogspot.com). JEST FOTKA!
6. Stary_Zgred
7. GabrielaM. www.magiczne11cm.blogspot.com/2014/07/kelly-diamont-fairy-dream-club-2002.html
JEST FOTKA, ale u mnie ten link odsyła w niebyt - WERYFIKACJA, PLEASE !!!!!!

Bardzo więc proszę chętnych zadeklarowanych i nowe Osoby, które chcą się przyłączyć - o zamieszczenie zdjęcia, do 20 sierpnia. To termin nieprzekraczalny dlatego, że chcę otworzyć głosowanie dla wszystkich odwiedzających powyższe blogi i wyłonić zwycięzcę, który otrzyma ode mnie strój na Barbie, lub Tonner (muszę mieć czas i siłę, by ubranko wykonać, a zwłaszcza o ostatnie jest u mnie bardzo trudno).  

A to już sesja ze stycznia 2012r., gdy jeszcze żyła mama Padlinki, Ostucha ;-). Dziś już i Ostucha duchem jest i młodszy brat Padlinki, a Padli, choć teraz trzyma łapki na klawiaturze, samego życia trzyma się na kredyt - też dała złapać się pechowi, czyli ciężkiej chorobie.... Widać, nie warto być moim kotem :-(

NOC W UMYWALCE.
2.05


3.15


3.16



3.34



4.00



4.35



A tak już na inny temat, to mam kilka defektów:
- nie umiem jeździć na rowerze
- nie potrafię otworzyć torby, ani drzwi prawą ręką
- nie zawsze wiem, jak się ubrać adekwatnie do aury (np. listopad = sandałki i koronkowe spodnie)
- tracę głowę, gdy dopada mnie... ból głowy

Dwa ostatnie braki osobowości, zebrały swe żniwo dzisiaj. Bardzo chciałam się spotkać z Wami w stolicy, w Łazienkach mimo, że słoneczny, choć dziwnie lodowaty poranek, powitałam proszkami od bólu czaszki (widać nagła zmiana aury, znowu spowodowała nawrót migren). Zapakowałam wielką torbę lalek, nałożyłam nowe skarpetki i kolczyki, które dostałam wczoraj od koleżanki, posiedziałam z Padliną w loggi, gdzie zimno wydało się mało szkodliwe i wyruszyłam w 2 - godzinną podróż. Punkt zborny w Łazienkach, to dla mnie zawsze brama przy pomniku Chopina, albo ta przy Belwederze - innych opcji nie brałam pod uwagę. Wejścia przy Szwoleżerów, nie rozpatrywałabym nawet we śnie. Wysiadłam intuicyjnie. Choć w stolicy spędziłam 95% życia, nigdy na dole się nie umawiałam. Mróz, łeb, ciężka torba i sprzęt fotograficzny, którym chciałam uwiecznić Wasze piękności sprawiły, że wymiękłam leząc Myśliwiecką na azymut. Jak dziecko we mgle. Szkoda, że nie wiedziałam, gdzie tkwicie docelowo i ile czasu przewidujecie na spotkanie. Żal, że żadna do mnie nie podeszła, by mi pomoc na tym ostatnim etapie (napisałam w smsie, w którym miejscu jestem) i musiałam wrócić. Nie mam pretensji, nie gryzą mnie muchy w nosie - jest mi tylko przykro. Bo miałam różnych znajomych: i chorych, i niewidomą przyjaciółkę, i ofermy topograficzne, które zawsze gdzieś ginęły po drodze. Jeśli już owy ludź, rozłożył się na trasie, zawsze starałam się dostarczyć go w miejsce docelowe. Czułabym się źle, zostawiwszy takiego błędnego rycerza w połowie drogi. A ja przecież byłam tuż obok...      

środa, 13 sierpnia 2014

Lalki duchy. I o tym, jak duchy w pop kulturze już nie straszą. Monster High - Kolorowe upiorki. Część 5. Spectra Vondergeist/Dolls ghosts. And that, like ghosts in pop culture no longer scare. Monster High - Colorful ghosts. Part 5 Spectra Vondergeist.



Ech, chyba już zawsze będę robiła wpisy na blogu, nie wtedy, gdy mam czas i chęć, ale w sytuacji, w której komp zechce trochę popracować. To samo dotyczy czytania Waszych blogów - w pierwszej kolejności zaglądam tam, gdzie strony ładują się najszybciej ;-) Brak mi słów...


Choć do Halloween jeszcze trochę czasu, dziś opowiem o tym, co przestało nas straszyć... Tak - boimy się już wyłącznie rzeczy dogłębnie zbadanych i wdrukowanych w nasz świat rzeczywisty, jak wielowiekowe wzorce kulturowe. Jeśli coś nas jeszcze przeraża, to tylko wojny i epidemie. Niepokoje milenijne mamy raczej za sobą, a pozostałościami po nich jest kilka efektownych filmów katastroficznych. Zawodowi mordercy, mafiozi i socjopaci, także zdobyli nasze serca na zasadzie wykolejonego dziwaka, którego trzeba bardziej starać się zrozumieć niż potępić. Od "Obcego" do "Alfa", czy "E.T", prowadziła bardzo krótka droga, przełamująca stereotyp groźnego kosmity. Po nich przyszła pora na duchy. Na końcu odczarowaliśmy wampiry, przekształcając całkowicie ich rolę w kulturze.  
Duchy, no właśnie. Przełomem był romantyczny obraz (1990r.): "Uwierz w ducha" (reż.: Jerry Zucker, scen.: Bruce Joel Rubin) z niezapomnianym idolem mojej Mamy, Patrickiem Swayze i moją idolką z dawnych lat, silną kobietą - Demi Moore. Po nim bardziej nas fascynował niż straszył, cudowny i mroczny świat Tima Burtona w "Nightmare Before Christmas" (1993r.), a ostatecznie wspaniale bawiliśmy się z młodą gwiazdą "Rodziny Adamsów" - 1991r., reż. Barry Sonnenfeld, (który to odgrzany pomysł, już oswajał w nas na dobre zjawiska paranormalne) oglądając szalenie sympatycznego duszka "Kacpra" (1995r. - reż.: Brad Silberling). Jak widać, ostatnie dziesięciolecie XX wieku, bardziej śmieszyło niż straszyło, poszerzając tradycyjne ramy horroru. Ale wiele jeszcze wody musiało upłynąć w różnych rzekach świata, żeby firma Mattel, zmierzyła się po swojemu z taką tematyką.



Z tego, co pamiętam, ale wybaczcie, jeśli ma pamięć okaże się zawodna, (bowiem, nie śledziłam wtedy jeszcze z zegarmistrzowską precyzją rozwoju serii) - Spectra Vondergeist - dołączyła jako pierwsza, wespół z Abbey, do podstawowej szóstki wesołych upiorków Mattela.
Specyficzne lalki, które zastąpiły grzeczne My Scene, dopiero nieśmiało wpełzały na nasz rynek w 2011r. a dla mnie osobiście był to czas życiowych zmian i wyborów, bardziej upiornych niż założenia projektantów Monster High. Niemniej pierwsze wrażenie, jakie zrobiła na mnie ta ezoteryczna lalka, było jakbym zobaczyła... ducha.





Jako nastolatka marzyłam o nieziemskich lalkowych postaciach i wypada tylko pozazdrościć tym, którzy mogą mieć na bieżąco to, co ja sobie gdzieś tam w głębi zakręconej, wizjonerskiej duszy śmiało antycypowałam. Są dwie rzeczy, które sprawiają, że bardzo cenię sobie współczesność: możliwości komunikacyjne z Interentem na czele, oraz łatwość realizacji artystycznych wizji - tak w dziedzinie szeroko pojętej pop kultury, jak i bardziej precyzyjnie: mody.
Spectra i Skelita, to dwa takie symboliczne lalkowe stwory, które musiały poleżeć w dziejowej poczekalni, żeby zdobyć rynek w odpowiednim czasie. No i dobrze, że ich projektant nie urodził się w Polsce! ;-)) Wyobraźmy je sobie dekadę wcześniej, w czasach gdy kolczyk w nosie, albo słodki tatuaż z motylkiem, rozogniały do czerwoności rodzicielskie lobby w Ameryce. Toż takie lalki zapewne płonęłyby na stosach ;-) a firma Mattel płaciła odszkodowania za obrazę uczuć... Na szczęście Amerykanie wreszcie wyluzowali, za to dla odmiany, przeszło na nas. Prawicowe środowiska grzmią i zachęcają do zakupu szmacianek.

Pierwsza lalka Spectra wyszła z serią School's Out, w lipcu 2011 r.



Jak wszystkie debiutanckie Monsterki pojawiła się ze swoim ulubionym zwierzątkiem - duchem fretki o imieniu Rhuen.
Miała oryginalne ubranko, pozornie podkreślające jej zwiewność, ale w istocie, jak odkryłam to przypadkiem, bo kupiłam ją nagą i musiałam ubrać we własnym zakresie - zgasiło jej eteryczną urodę.


Poniżej zdjęcie z Internetu:



Druga Spectra wciąż konsekwentnie wpisuje się w konwencję i w całokształcie podoba mi się dużo bardziej - seria: Dot Dead Gorgeous (czerwiec 2012r.). Nawet pszczółka (prawy, dolny róg) zachwyciła się takim kwiatkiem ;-)



Trzecia to ostatnia, którą chciałabym mieć w kolekcji, choć tak podobna do pierwszej - ponieważ pięknie świeci! A nic tak nie przypomina ducha, jak przezroczysta, świecąca postać. Seria: Ghoul's Alive! (listopad 2012r.)

Na tym wyliczankę zakończę, bo nie mam pozostałych duszyc i mieć nie zamierzam. Dodam dla porządku, że do tej pory wyszło ich jeszcze 8. Plus dwa odrębne zestawy ubranek.
W większości lalki Spectry, są do siebie bardzo zbliżone kolorytem i fryzurą.



To jedne z najbardziej powtarzalnych Monsterek. No, i dobrze - dzięki temu nie muszę gromadzić kolejnych serii ;-)
Za to zdobycie pierwszej, okazało się dla mnie bardzo trudne i polowałam na nią rok przynajmniej, upierając się, że chcę zrobić zakup okazyjny. Niefortunnie, pierwsza tania jaka mi się trafiła, była golasem, ale na fali desperacji pokusiłam się o ten egzemplarz.


Tydzień później zaczęły pojawiać się równie tanie Spectry, ale już w ciuszkach ;-( Widać, rynek nasycił się, co pozwoliło mi kupić za grosze na nocne "kup teraz", drugą z serii w bardzo krótkim czasie.





Jaki charakter ma ta postać? Oto informacje, które znalazłam na jej temat:




Spectra ma bardzo silną osobowość, sprawia to jednak, że szybko rozpowiada usłyszane plotki bez głębszego zastanowienia się. Gdy ma do czynienia z prawdziwymi faktami, często je urozmaica swoją wyobraźnią. Nie posuwa się jednak do rozpowiadania sztucznej historii, całkowicie wymyślonej przez nią lub kogoś innego. To kieruje się ku doskonałemu redaktorowi rubryki towarzyskiej, jednak żaden jej przyjaciel nie chciałby dzielić z nią sekretów. W swoim pamiętniku Spectra układa dla siebie bajeczną historię, zwierza mu się, a nawet zapisała w nim tragiczny los swojej rodziny. Być może dlatego, że ona ciągle jest duchem, jest "do przodu" z wydarzeniami, które mogą się zdarzyć w życiu. Po mimo to Spectra cały ten czas jest gotowa pomóc innym, ułatwia jej to łatwe wyciąganie z innych potworów informacji, przez co nadaje się na świetną redaktorkę.
Spectra jest duchem. Jej akcesoria łańcuchowe mogą świadczyć o tym, że dziewczyna w jakiś sposób może być związana z duchem Jacoba Marleya z "Opowieści Wigilijnej" C. Dickensa.Marley był partnerem biznesowym Ebenezera Scrooge'a. Razem dokonywali różnych okrucieństw, byli skąpi i chciwi. Jednak po pewnym czasie Jacob zmarł, a Scrooge kontynuował działalność. Był zbyt skąpy, aby zapłacić komuś.Ostatecznie duch Marleya postanawia ostrzec Scrooge'a, przed jego niepewnym losem. Jakub był wtedy objęty łańcuchami.Jest też możliwość, że Spectra zmarła w jakimś lochu przykuta łańcuchami, których teraz używa jako biżuterię i dodatki. 






Lalkowe podobieństwa:
Kilka lat temu, zachwyciła mnie taka zahaczająca nieco o kicz - wróżka. Do tej pory świeci i muszę jej kiedyś zrobić sesję ze Spectrą. Szkoda, że skrzydła ma tak toporne, ale na szczęście dają się odczepiać.


To produkt z 2004 r. - Crystal (miała do pary jeszcze ciemnowłosą Jewelię). Seria: Fairytopia Glowing.





A to już współczesna produkcja, post Monsterowa w każdym calu: Novi Stars firmy MGA(odsyłam do pierwszego wpisu w tym roku):







Bardzo mi odpowiada ten trend w branży lalkowej, wykraczający poza wszystko, co produkowano do niedawna, ale zawodzi mnie wyobraźnia odnośnie tego, co pojawi się po nim, kiedy znudzą się nam duchy, szkielety, wampiry i kosmici?
;-)


A to już widok pola sprzed 2 dni... Lato upływa...



I jak zawsze zapraszam na mojego drugiego bloga, gdzie też dużo niebieskości, tym razem:
simran2pl.blogspot.com




Jednocześnie przypominam Osobom biorącym udział w zabawie: TWÓJ ZWIERZ W MIEJSCU NIEDOZWOLONYM, że nie wszyscy jeszcze zgłosili swoje zdjęcia!!!!


Ufff, koniec ogłoszeń duszpasterskich ;-)

Wysokość: 27,5 cm.
Tworzywo: plastik, guma.
Sygnatura: na głowie - 2010 MATTEL; na tułowiu - 2008 Mattel
Cechy szczególne: lalka - duch; przezroczyste kończyny.
Data produkcji: 2011.
Kraj produkcji: Indonezja, Chiny.

Height: 27.5 cm.
Material: plastic, rubber.
Signature: on the head - 2010 MATTEL, on the trunk - 2008 Mattel
Special features: ghost doll; transparent limbs.
Date of manufacture: 2011.
Country of production: Indonesia, China.