wtorek, 19 sierpnia 2014

Ubieram duże dziewczyny. Moja krótka historia projektowania mody. Część 4/Dressed big girls. My brief history of fashion design. Part 4.



Kiedy muszę w mieszkaniu nałożyć porządny sweter i parzę sobie język niemal wrzącą potrawką, bo chcę się ekspresowo, acz grzecznie rozgrzać ;-) - oznacza to dla mnie jedno: Przyszła jesień! Nagle i za wcześnie, zabierając ze sobą jaskółki wraz z ciepłymi wieczorami, dając ostry błękit nieba i perspektywę organizacji czasu w domu. Może więcej godzin poświęcę w takim układzie na szycie, bo lato nie sprzyjało krawiectwu. Wolałam zabawiać się w loggi dekupażem, albo pisaniem, więc inne artystyczne rozrywki, odłożyłam na później. Prawie. Oto, co się wykluło podczas ostatnich 3 miesięcy:




Z części projektów jestem zadowolona, z innych mniej. Bo wena twórcza w tej dziedzinie też mi ostatnio nie dopisywała....  
Satysfakcję odczuwam z poniższego zestawu, choć po raz kolejny wracam do tych kolorów. Tym razem w nieco inny sposób. Z innowacyjną, falbaniastą spódniczką. Bez bicia zdradzę, że wykorzystałam gotowy materiał i nie bawiłam się sama w naszywanie tiuli ;-).



Postanowiłam za to wrócić do pończoch i podkolanówek, a także zgodnie z wcześniejszymi założeniami - dbać o dodatki: torebki i biżuterię.




Czarno - różowy zestaw nie tylko mnie się spodobał. Znalazł nabywczynię gdzieś w Niemczech. Mam nadzieję, że nosi się dobrze :-)

Ciekawym eksperymentem, był żakiet mozolnie pozszywany z 5 kawałków + rękawy. Debiutowałam na podstawie profesjonalnego wykroju z książki, którą dostałam na urodziny od Magdy :-).




Jest trochę luźny, ale sprawia solidne wrażenie i nie brak mu kreatorskiego polotu. Patrząc na końcowy efekt, uznałam, że zwykła spódniczka, to będzie za mało i zrobiłam taki oto rybi ogon...


Dopilnowałam też, by była biżuteria:



Może nie zwala, ale trzyma się stylistycznie całości.

Za to, nie jestem zadowolona z poniższego zestawu, który miał stanowić sportowy przerywnik względem tamtej  ekstrawagancji. Wyszedł zbyt blady, a do tego sweterek ma za długi rękaw. Na szczęście całości broni ciekawa torebka ;-).





Wróciłam więc, do dobrze sobie znanych klimatów: czerń i cekiny :-)
Tym razem i żakiet wyszedł lepszy, ale może delikatny, mieniący się, nocny materiał, zrobił tutaj swoje... Choć wolę myśleć, że moja w tym zasługa.







Guziczki w kształcie gwiazdek i cyrkonia pod szyją:


Kokardka z czerwonym cekinem u dołu sukienki, tak w stylu lat '80 XX w.


Naszyjnik na rzemykach z metalowymi krążkami, także w tym duchu:


A teraz idę po kolejną szklankę gorącej herbaty. Chyba zaraz skończę pod kocem z moją chorą kociną, która zawsze, od czasów studiów, robi za mały, ale wydajny termoforek...

22 komentarze:

  1. Podziwiam uszyte przez CIebie kreacje i dodatki. A wiesz , za co najbardziej ? za ich niepowtarzalny i bardzo indywidualny styl. TO chyba najcenniejsza sprawa, dla Osoby, która szyje ubranka i tworzy dodatki dla lalek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę uzupełnić swój wpis. Oczywiście cenna sprawa dla szyjącej Osoby ze względu na to, że osiągnęła coś tak wspaniałego jak własny styl.

      Usuń
    2. Dziękuję :-) Własny styl mam w rysunkach i w pisaniu, a także sama staram się w charakterystyczny dla siebie sposób przyodziewać :-) Lub też ten charakter samoistnie się tworzy. Lecz zawsze wpadałam w kłopoty wobec powyższego - panie polonistki i plastyczki, smarowały linijki czerwonych uwag, a ubiór do tej pory potrafi mijać się ze zrozumieniem ogółu. Ale czy warto robić coś pod "ogół", a wbrew sobie? ;-)

      Usuń
  2. To musi być coś niesamowitego, móc wyobrazić sobie zupełnie nowy, przez nikogo jeszcze nie uszyty strój i samodzielnie go wykonać. Jako stary nudziarz znowu powtórzę, że umiejętność uszycia takich maleńkich ubranek uważam za cud, bo do tego potrzeba z dziesięć razy większej precyzji niż przy ubraniach dla ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nigdy nie myślałam o tym w takich kategoriach. Kiedy kreuję jakąś postać literacką, nie mającą pierwowzoru w otoczeniu, a następnie uda mi się narysować ją jeszcze w opisanym wnętrzu, uważam to za sztukę. Ale takie tam machanie igłą w wolnych chwilach... ;-)

      Usuń
  3. Hello from Spain: great creations. Your sew very well. I like your outfits. Great job .. Keep in touch

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I'm very glad that you like :-) Thank you for visiting.

      Usuń
  4. pończochy w dziurawe groszki rozbroiły mnie totalnie, ale bluzeczka
    w tęczowe cekiny zachwyciła...
    i choć niebieski komplecik jest jak dla mnie zbyt spokojny (ja bym
    przełamała strój malinową albo szmaragdową torbą - ale kocham maliny,
    więc wiadomo...) - muszę koniecznie stanąć w obronie jasnego sweterka - ciekawy jest, ma dłuuugie rękawy - słowem, czegóż chcieć więcej - fajnie
    mieć łapserdaki schowane w rękawach i już...
    nagapić się nie mogę na te modeleczki, oj, nie mogę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tęczowe, to raczej taka mini kiecuszka :-)
      A sweterek na te mrozy istotnie, jak znalazł. Nie wiem, co jest, ale ja wciąż szczękam zębami...
      Mam nadzieję, że i Ty skompletujesz sobie kiedyś stadko Tonerzyc :-)

      Usuń
    2. pij zatem kobieto bez opamiętania - sok malinowy pij - a tonerka czeka jeszcze na mnie - i choć ciut wahałam się jeszcze przy 2-3 innych - póki co - pozostałam wierna tej jedynej - ale się nie zarzekam...

      Usuń
  5. Wszystko piękne :) a pierwszy zestaw jest moim faworytem ! kocia torebka jest prześwietna, zresztą pończochy i spódniczka też. A zestawienie kolorystyczne tego zestawu bardzo trafiło w moje gusta. Pięknie szyjesz ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Po motyw kociej torebki sięgam drugi raz. Muszę kiedyś wysilić się na psią ;-)

      Usuń
  6. Ten czarny jest bardzo fajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tylko w tym, wyszłabym na ulicę ;-). No, jeszcze z getrami na te legginsy i glanami, oczywiście!
      Dziękuję za odwiedziny :-)

      Usuń
  7. Podziwiam Cię za wszystko ale najbardziej za umiejętność wszywania długich rękawów! Nie umiem tego i wydaje mi się to czarną magią. Kompleciki wyszły fantastycznie! Dziewczyny czują sie w nich doskonale! Pozdrawiam serdecznie
    i gorąco w ten chłodniejszy dzień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, rękawy nigdy nie stanowiły dla mnie trudności, ale za to zawsze męczę się przy spódniczkach. Odwzajemniam gorące pozdrowienia, bo chyba tylko one nam już pozostaną w tym roku ;-)

      Usuń
  8. Świetne - kilka razy przewijałam. pończochy mnie powaliły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, jak lubię czytać takie teksty!! :-)

      Usuń
  9. Piękne, piękne, z niepowtarzalnym klimatem , dopracowane w całości .
    Będę oglądać Twoje kreacje, żeby chociaż nos zanurzyć w ulotnej chmurce natchnienia :) . Mam jeszcze ciągle kłopoty z obszywaniem tak małych osóbek ale pracuję nad sobą . Dopingują mnie bardzo właśnie takie prace jak Twoje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma nic piękniejszego dla twórcy bez względu, czy jest twórcą małego kalibru, jak ja, czy większego - jak usłyszeć, że stanowi dla kogoś doping do pracy!!

      Usuń
  10. Przepięknie szyjesz, Kida! Gratuluję talentu!

    OdpowiedzUsuń