czwartek, 17 grudnia 2015

PORADŹCIE MI! Wpis interwencyjny.


No, tak... Nasz Kraj Raj pulsuje ostatnio skrajne negatywnymi emocjami, krzyki i agresja wylewające się z mediów zmęczyły mnie jak nigdy wcześniej. Pogniewałam się na radio, wolę słuchać ulubionych płyt. Niektórym ludziom, tak bliskim jak i obcym też zamiast ducha zbliżających się świąt, częściej udziela się duch wściekłości. Cóż, ich problem. Nie daję się wciągać w waśnie, nie dzielę się własnymi przemyśleniami. Jak zawsze, odpierając od siebie tyle trudnych spraw na co dzień, najbardziej doceniam spokój, a wnioski wyciągnę na chłodno w stosownym czasie.
A tu dziś - chlup! Mijają kolejne dni od zakupu, który okazał się niefortunny. Choć do tej pory nigdy nie zamieszczałam na blogu loginów/nicków osób, z którymi mam problem, za moment po raz pierwszy odejdę od tej zasady. Zaraz zobaczycie - dlaczego...
Kupiłam 2 zestawy po 2 lalki. Już dawno tak nie szalałam. Ale cena była zachęcająco niska, a lalki nowe tak, iż grzechem było nie skorzystać. 10 zł za sztukę? Uznałam, że za takie pieniądze zawsze je odsprzedam, jeśli opatrzą mi się w kolekcji. Na tyle długo jestem na Allegro, że różne cuda widziałam i wbrew pozorom nie każdy okazyjny towar to naciągactwo. Kupiłam, zapłaciłam po kilku dniach i mając na głowie ważniejsze sprawy, odfajkowałam transakcję tym bardziej, że Sprzedająca podała mi numer nadania. Nasza korespondencja była rzeczowo - znikoma. Nic nie zapadło w pamięć, nic nie zdziwiło.

Przed weekendem wyjęłam ze skrzynki takie oto pseudo awizo, jak ze snu:


No, po prostu harcore'owa ochrona danych osobowych! ;-)
Pomijając fakt, że nazwisko jest tak naskrobane, że sama nie wiedziałabym na tej podstawie jak się nazywam, to jeszcze:
a) nie ma numeru nadania (więc czego tu szukać?)
b) nie ma mojego adresu
c) nie wiem na której poczcie coś czeka, ani numeru, ani ulicy (pierwszy wyraz rozszyfrowałam jako: "agencja"; matko, ale to chyba nie taka, z którą mi się skojarzyło! ;-O ).
Gwoli wyjaśnienia - otworzyli nam drugą placówkę pocztową za osiedlem, a większe gabaryty przekazywane są do centrum miasta i leżą na Głównej. Dla mnie to wyprawa. Tak więc do obskoczenia po paczkę widmo, mam właściwie już 3 poczty.
Zajrzałam na stronę: "Śledzenie przesyłek" wpisawszy w okienko numer 4 lalek. A tam, jak BYK informacja, że paczka została złożona w urzędzie (nazwę miasta przemilczę) 9 grudnia i do 17. nie odnotowano dalszych ruchów przesyłki. To chyba zrozumiałe, że znalazłam w zakładce Allegro numer telefonu Sprzedającej i chciałam przybliżyć jej problem . Że Pani "stanet_as" warknęła do mnie na dzień dobry, złożyłam na karb złego połączenia. Ale gdy w drugim zdaniu usłyszałam, że "paczka została mi wysłana szybciej niż ja wpłaciłam" i, że "o co mi właściwie chodzi", poprosiłam o zmianę tonu. W odpowiedzi zostałam potraktowana serią zarzutów wyssanych z palca, że "rozmawia ze mną tak, jak ja z nią i tak jak jej na maile odpisywałam" (bzdura, byłam uprzejma, nie moja wina , że głos z natury mam niski i nie każdemu się podoba, a na maile jeśli odpisałam, to jak zawsze rzeczowo i grzecznie; opłata zrobiona, paczka wysłana i czego chcieć więcej?), że "poczytała sobie o mnie", "i gdyby to wszytko wiedziała, to by mi lalek nie sprzedała". Zabrzmiało tak, jakbym była recydywistką ;-) Zapytałam więc, co sobie i gdzie przeczytała? (oczyma wyobraźni ujrzałam logo tygodnika "Skalndale" i tabloidu "Fakt" ;-))) "Pani wie" - usłyszałam śmiech w głosie. "Ma Pani na myśli moje komentarze w Allegro: 1287 pozytywnych i 11 negatywnych?" - dopytałam ze szczerym zaciekawieniem? Pani stanet_as nie wyjaśniła. Przez myśl mi przeszło, że może dotarły do niej jakieś prastare hejty z forum, ale to by też było śmieszne i absolutnie nie uzasadniało arogancji przez telefon i nie zwalniało jej z udzielenia mi informacji  na temat losów towaru za KTÓRY ZAPŁACIŁAM i po dziś dzień go NIE OTRZYMAŁAM. Nasza rozmowa zaczynała przypominać nieprzyjemną przepychankę rodem z dzisiejszych mediów, dlatego zdecydowałam o jej zakończeniu z konkluzją, że ponieważ rozmawiam z człowiekiem uprzedzonym do mnie, nie mogę mu już ufać i proszę o przesłanie skanu nadania, żebym miała materialną podkładkę do szukania zaginionej paczki. Różne demoniczne myśli przeszły mi przez skołatany łeb. I znowu szczęka opadła. Zamiast chora, pojechać do jeszcze bardziej chorej Babci (grypę złapała), zamiast zadzwonić do bliskiej Osoby, która wczoraj miała zabieg w anińskim szpitalu, ja znowu użeram się z kimś, kto wylewa na mnie wiadro własnej niechęci, bo chcę otrzymać zakupiony towar i proszę o więcej informacji. Cóż, lalki poszły tanio, tylko ja na nie zalicytowałam, to nie mój żal, że nie było innych chętnych.    
Kochani, macie jakieś pomysły, jak to rozwiązać?
A tu już przedświąteczna Arkadia, gdzie wczoraj poczłapałam się półżywa na "Kosogłosa". Jak ładnie, jak miło, jak daleko od tego całego ludzkiego jadu ;-)





I tylko żałować należy, że coraz łatwiej przychodzi nam mijanie się z prawdą, zajadłość, agresja względem drugiego człowieka, a tak oszczędnie emitujemy z siebie zrozumienie i dobrą wolę...

17 komentarzy:

  1. Przykro mi to czytac :( ja jakos nigdy nie spotkalam sie z taka agresja ze strony sprzedajacego.
    Zdarzylo mi sie owszem ze zginela mi przesylka i to nie jedna ale licze sie z tym kiedy wybieram list a nie paczke polecona :/

    Zupelnie nie wiem co Ci poradzic. Taka sytuacja bardzo dziwna bo co kogo obchodza twoje oceny ,kiedy ty zaplacilas w czasie i tyle ile trzeba??? W dodatku czesto sie slyszy o msciwych komentarzach...dlatego nie zawsze powinno sie wierzyc we wszystko co ktos wypisuje. Ta osoba raczej powinna sie o swoje martwic bo ja bym jej wystawila wielkiego negatywa!

    Moze podzwon i popytaj? Zloz reklamacje na poczcie z tym swistkiem ,ktory dostalas...

    Zdrowka zycze i pozytywnego zalatwienia sprawy !!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, tak... nadal wierzę w moc ludzkiego rozumu i zakładam, że takie sytuacje to wciąż tylko margines całej statystyki, choć przyznaję - coraz większy.

      Prawie każdy długoletni użytkownik, czymś tam podpadł i zarobił jakiś negatyw. Ja nie twierdzę, że jestem święta, ale atakowanie w rozmowie, w której tylko poprosiłam o informacje, atak z podtekstem, że mam 11 negatywnych komentarzy i jakże lekkie przemilczenie tych 1278 pozytywnych, mający na celu ucięcie mi prawa do dopytania o los paczki, to naprawdę zagalopowanie się z własnym ego!

      A ze świstkiem byłam już na 2 pocztach i dowiedziałam się, że jestem 3. osobą, która zjawia się z czymś takim! ;-)

      Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Szczerze jestem zdziwiona postawą sprzedającej. Bo o co kaman? Żeby znaleźć przesyłkę, która jak mniemam dotarła, bo jest awizo, tylko trzeba choćby dowodu nadania, numeru czy cóś, to czemu nie chce Ci pomóc? Zdarza się zgubić dowód nadania, to rozumiem, wystarczyłoby wyjaśnienie, ale po co ta agresja i dlaczego? Rzadko kupuję, ale tak na przyszłość panią stanet_as wpisuje na czarna listę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj ciepło. Nie chodzi mi o to, żeby od razu kogoś wpisywać na czarną listę, ale mam już dosyć tego narastającego hejtu i znudziło mi się anonimowe pisanie o Osobach, które traktują mnie poniżej uznanych społecznie norm.

      Sprzedająca odpisała mi, że była u siebie na poczcie i istotnie ta paczka jeszcze wczoraj tam leżała, a więc tydzień! Wystarczyło tylko bez pretensji powiedzieć, że podejdzie po drodze i zapyta w placówce. Widać, niektórzy najpierw muszą kogoś walnąć słowem, czy to przez telefon, czy wirtualnym.
      No, nic. Taki smutny ten nasz kraj...

      Usuń
  3. Wierzyć się nie chce, ostatnio jak miałam problem ze sprzedającym i nie mogłam się skontaktować w żaden sposób to otworzyłam spór transakcyjny i o dziwo nagle pani się znalazła i przesyłka też, smutne to że trzeba ludzi straszyć żeby swoje uzyskać :( Przykro mi, że spotkało Cię coś takiego, zdrowia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja miewałam takie sytuacje, ale rozumiem też, że ludzie mają dużo problemów, mało czasu, dzień mija za dniem, więc dopiero takie oficjalne upomnienie musi otrzeźwić.
      Ja także znowu czekam na naprawdę symboliczną należność od Kupującej, która pisała, że była chora i miała wpłacić w poniedziałek. Mamy już piątek, a wpłaty brak. Najwyżej napiszę do Allego o zwrot prowizji. Jest to niepoważne, ale nie stanowi powodu do wywalania na kogoś swoich pretensji. Ot, różnica punktu widzenia ;-)
      Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. też nie pojmuję - i współczuję przejść...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak... Im dłużej żyję, tym mniej pojmuję ;-)

      Usuń
  5. Współczuję, jedyne co mogę.
    Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
    Te Świąteczne oświetlone dekorację świetne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  6. Dziwne to awizo, różne w życiu widywałam, ale takiego jeszcze nie. Może jakiś początkujący listonosz? Co do pani sprzedającej - smutne, że coraz częściej zdarzają się ludzie, którzy nie są w stanie zareagować adekwatnie do sytuacji. Chamstwa i agresji nic nie uzasadnia, kiedyś święta to był czas wyciszenia i życzliwości, dziś ludzie są jeszcze bardziej nerwowi, bo wydatki, a pieniędzy brakuje, chciałoby się to i tamto, prezenty trzeba kupić, zorganizować wystawny obiad dla rodziny. Ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nic, św. Mikołaj wypełniał to awizo! ;-)))
      Takie jak moje, otrzymały jeszcze 2 osoby, co uświadomiono mi na poczcie ;-) A nasz naprawdę kochany listonosz, cudowny, ciepły, zaangażowany człowiek, zadeklarował zaczerpnięcie info o paczce i poprowadzenie śledztwa w tej sprawie ;-)))

      Oj, masz rację. Frustracja w narodzie osiągnęła nieznany mi szczyt! Sama jestem przerażona nie tylko tym drobnym incydentem, bo on jedynie wpisuje się w całokształt. Mamy ogromne rozwarstwienie społeczne, pogardę dla tych, którzy stali się ofiarami reform Balcerowicza, niepewność jutra (pracy, emerytur, służby zdrowia)...
      Pamiętam święta z mojego wczesnego dzieciństwa. Były biedne, ale niewiele bardziej od świąt moich rówieśników. "Urywały się" za to telefony z życzeniami i skrzynka kartek świątecznych. Ludzie nie byli święci, ale istniały ogólne normy tego, co można zrobić drugiemu człowiekowi, a czego nie. Bywały też czarne wyjątki, lecz dziś brak zasad jest naczelną zasadą.

      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  7. Kasiu, spokojnie :) Sprzedającą odpuść, bo jak widać, z nią nie dogadasz się. Skoro na avizo widnieje agencja pocztowa, to nie jest to na pewno urząd w centrum, ale raczej na osiedlu, prawdopodobnie ten nowo utworzony. W najgorszym wypadku czeka Cię wycieczka do tego drugiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po informacji, że paczka jeszcze wczoraj leżała w tamtejszym urzędzie, uspokoiłam się znacznie.
      A z tajemniczym awizo będę dziś w mieście bo i tak muszę załatwić tam zaraz sprawę. Na pocztach obok mnie, nie ma nic ;-)

      Usuń
  8. Tytuł publicznego posta brzmi „PORADŹCIE MI”, więc wnioskuje, że autorka szuka jakiejś pomocy od czytelników. Moja rada jest taka: Zamiast tracić czas na pisanie tego posta pełnego jadu, trzeba było wpisać w Google hasło „poczta Legionowo”. Wyświetlą się adresy trzech placówek z numerami telefonów. Tylko TRZECH placówek. Wystarczyło zadzwonić do którejkolwiek i zapytać, gdzie wydawane są paczki adresowane do dzielnicy, gdzie Pani mieszka.

    OdpowiedzUsuń
  9. O, gwarantuję, że w Legionowie jest dużo więcej placówek pocztowych niż 3. Sama wiem o 5. a paczki do tej pory przychodziły na 2, z czego jedna to ta w mieście, do której mam długi dojazd. Każdy użytkownik tego przybytku potwierdzi, że panie nie odbierają tam telefonów.

    Też wolałabym nie tracić swojego czasu na takie pisanie. Po sprawdzeniu w internecie, że paczka nadal nie wyszła z macierzystego urzędu uznałam, że nakłonię Sprzedającą do interwencji tamże, po prostu chciałam zasięgnąć języka w temacie i właśnie zaoszczędzić sobie czasu na wydzwanianie i jazdę po pocztach. Jak było, opisałam. Jadowity post - relacją z jadowitej (niepotrzebnie!) rozmowy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Takiego przedziwnego awizo jeszcze nie widziałam :O . Równie dobrze można było na nim napisać tylko "masz do odebrania paczkę" .Jadu w Twoim poście nie wyczuwam , tylko zmęczenie . Mam nadzieję, że przesyłka trafi do Twoich rąk . Na wędrówkę od poczty do poczty opatul się ciepło .Sytuacja ma kłopotliwy, surrealistyczny smaczek .Jak już odbierzesz co Twoje , tuptaj do domu wykurować się i do Babci . Masz dar przyciągania absurdalnych sytuacji , nawet w papierkowej formie ... Nie daj się !! Buziaki !! :)

    OdpowiedzUsuń