sobota, 13 czerwca 2020

WORLD DOLL DAY 2020


W 34. Światowym Dniu Lalki, nie "zastrzelę" Was żadną nowinką, a jedynie zasygnalizuję, że pamiętam o tej uroczej inicjatywie. W tym roku pewnie całkowicie on-line, bez wystaw, prelekcji i tematycznych spotkań... Cóż zrobić? Chińska zraza pośrednio uderzyła także i w lalki ;-S (również te Made in China)

Oficjalne logo wydarzenia:

Więcej informacji TUTAJ:

http://www.worlddollday.com/

Do pospiesznej sesji w loggi, zainspirowały mnie... kwiaty. Po zimnym maju i deszczowym czerwcu, od dwóch dni mogą cieszyć się słońcem i wreszcie adekwatnymi do tej pory roku temperaturami.
Campanulla;


Lobelia:


Bratki:


Ognik:


To rośliny zdecydowały o wyborze modelki, która dobrze komponowałaby się z ich barwami. Jest nią Chelsea z serii "Barbie Dreamtopia" z 2017 r.





Epizodycznie partneruje jej elfik z zestawu: "Bratz Fashion Pixiez - Sasha", jednego z oryginalniejszych bratzkowych projektów MGA. 




O Chelsea pisałam w ubiegłym miesiącu, więc nie będę się powtarzać. Niezmiennie ubolewam nad mankamentami współczesnych egzemplarzy. Po wyjęciu laleczki z pudełka, podtrzymuję swoją krytyczną opinię: cudna buzia i fajne buty.



Ciałko ma dziwne proporcje, a plastikowa góra ubranka w przypadku lalki - niedopuszczalna.




Dla przykładu elf od Sashy, choć niższy i o połowę szczuplejszy, ma nakładaną sukienkę zapinaną na rzep i dodatkowo ozdobioną skrzydełkami świecącymi w ciemności. Można jak się chce? MOŻNA.
Owszem zrobili mu moldowane buty i malowane rajstopki, ale to naprawdę patyczkowata laleczka.


Drodzy Kolekcjonerzy - życzę Wam wielu wymarzonych lalek oraz zdrowia i czasu na radosną zabawę :-)

czwartek, 11 czerwca 2020

Carlson dolls - ponownie


Dawno nie pisałam nic o lalkach Carlsona. Trochę z tego względu, że temat ten przedstawiałam już wielokrotnie, a częściowo dlatego, że nie miałam nowej przedstawicielki gatunku, która posłużyłaby jako pretekst do podjęcia wątku.
Oto - jest :-)


To panienka z majowej paczki od Porcelanowej Ewy.



Tak, macie rację, że już gdzieś widzieliście to spojrzenie nieśmiałej dziewczynki ;-)
Ponad 2 lata temu, Ewa przysłała mi ją:


(Czarnobyl wyglądający jak wielka mysz ;-))


Początkowo nie byłam pewna, czy to faktycznie Carlson - choć z pewnością firma znamienita, a nie podróbka - bo byłam przyzwyczajona do innych rozmiarów tych lalek. Ale porównanie tworzywa, włosów, wykonania - wyglądało mi tylko na Carlsona. Ostatecznie, istniejąca od 1946 do 1997 r. firma w szczycie swoich możliwości, przypadającym na lata '60 XX w. produkowała aż 500 rodzajów różnych lalek! Z ledwością mieści się to w mojej głowie.


Odsyłam do wcześniejszych wpisów, gdzie oprócz historii firmy, pokazuję także chińskie klony. Tak, tak... To właśnie zalew tanich podróbek, bezczelnie żerujących na formie Carlsona, wykończył właściwą produkcję. Jak dobrze wiemy, wiele firm lalkowych, zabawkowych i nie tylko, zostało identycznie zniszczonych przez tego szkodnika.   


Laleczka poszła ze mną na spacer pod las, gdzie pasły się sarny. Był to jeden z nielicznych w tym roku, słonecznych i ciepłych dni majowych. Z ulgą mogłam zsunąć maskę, bez lęku, że narażę się na nieadekwatną do wykroczenia karę grzywny. Cóż, z mojego zasiłku postojowego, długo by ściągali należność ;-) wolałam jednak mieć się na baczności.
Cieszyła i koiła mnie świeża zieleń, oraz tych parę chwil swobody, ale niedawne zdarzenia, przywoływały smutek. Słuchając ptasiego koncertu myślałam o Babci i wtedy przed sobą na ziemi zobaczyłam rozsypane paski do glukometru. Kilkanaście kroków dalej, kolejna porcja. Ileż to razy kupowałam podobne paski. A od dobrych dwóch lat, każdą wizytę u Babci zaczynałam od mierzenia jej poziomu cukru we krwi. Dziwnie mi się zrobiło. I jeszcze bardziej nostalgicznie...
Laleczce partneruje uroczy źrebak od Barbie z 1983 r. "Dixie".



Na zakończenie: Ona i Koci Łeb :-)


Trzymajcie się ciepło, Kochani.

środa, 3 czerwca 2020

Barbie przybliża inne kultury / Discover the world with Barbie



Siedzę pod śpiworem, stopy ukryłam w miękkich, grubych skarpetach, a i tak szczękam zębami. O ile lubię mroźne zimy (zresztą w mieszkaniu mam wtedy istny upał), o tyle „letnie” 16 stopni na zewnątrz i marne 21 w domu – na dłuższą metę wysysają ze mnie siły. Lecz zanim udam się do kuchni po kolejną porcję pozostałej mi z grudnia herbaty malinowej z pieprzem i kardamonem, zaprezentuję Wam zwięźle to, co jednak chyba warto pokazać, lub przypomnieć.





Patrząc na pierwszy wpis o stroju bułgarskim i szykując drugi, pomyślałam, że sięgnę po pozostałe zestawy z tej serii. Część już znacie: ubiór z Korei Południowej prezentowałam dawno temu, a i tajlandzki zdaje mi się – mignął przy jakimś porównaniu.


 Za to stroju Paryżanki (tu warto zwrócić uwagę na fakt, że w kilku przypadkach „Discover the world with Barbie”, Mattel postanowił wyszczególnić konkretne miasto) wciąż nie miałam czasu Wam pokazać. 







Szkoda, bo dopiero 2 dni temu sięgając na komodę po modelkę, zorientowałam się, że utraciła swą torebkę! Cóż, pewnie jak kilka innych drobiazgów leży za zabytkowym, zdradzieckim, ciężkim niczym głaz meblem… Nim koty rozdrapią go na wióry, minie parę dekad. Spróbuję nie czekać na to i wydobędę przedmioty w inny sposób.



Co do torebki, Porcelanowa Ewa by się uśmiała z takiej roboty, bo wykonanie miała iście amatorskie, choć ciekawe. Jej głównym atutem, był taki sam łańcuszek jak ten przy pasku spódnicy.


Ale przeczytawszy, to co napisałam na temat tej serii poprzednim razem, muszę uderzyć się w piersi i dokonać małej korekty. 😉
Tak, stroje w bardzo luźny sposób nawiązują do regionalnych i ściegi są często niestaranne, a w tkaninach zdarzają się dziurki po żyłkach, 


które mocowały ubranko do tekturki, ale:
1.    Ciuszki mają plastikowe zatrzaski, a nie rzepy.
2.   Do wykończeń Mattel zastosował efektowne tasiemki, a tkaniny mają różne gatunki, zaś dodatki – koraliki.



3.    Płaszczyk ma podszewkę! Widzieliście coś takiego w ubrankach, które nie są adresowane do kolekcjonerów, a do dzieci?
4.     Łańcuszek i guziki są prawdziwe; uświadomiłam sobie, że współczesne stroje dla Barbie mają nadrukowane nie tylko guziki i kieszenie, ale także przedmioty, które powinny znajdować się w kieszeniach; kuriozum takiego zadrukowanego stroju, stanowi ubiór Kena strażaka. Jak czymś takim mają bawić się dzieci??? Wyobraźnia to nie wszystko. Nie oszukujmy najmłodszych. 


Dlatego, przepraszam Cię Mattelu, seria „Discover the world with Barbie”, to majstersztyk względem Twoich dzisiejszych gniotów B-) Wróć, proszę, do takiego myślenia o garderobie dla lalek!!!

Konsekwentny "przeszkadzacz" (bez-Nadzieja) w sesji na podłodze salonu; z uporem bumerangu wracała w promienie porannego, wiosennego słońca.  


- szybko załapałam czemu: 


papierowe tło i gazetki rozłożyłam na kociej wycieraczce/ostrzałce do pazurów ;-)!   

W pobliskich rowach kolejna wymiana roślinnych pokoleń. Tak wyglądały, nim przeleciała po nich pierwsza w tym sezonie kosiarka:    



Kochani, trzymajcie się ciepło i zdrowo. Świat się zaludnia i na szczęście stopniowo normalnieje. Chińskiej zarazie nie tak strasznej jak myśleliśmy na początku,chyba znudziło się już siać zamęt... A ci wydający nie zalecenia, lecz zakazy, także raczej mają trochę dosyć. Oby dalej w tym pozytywnym kierunku ;-)
Tylko ta wiosna jakaś taka niewiosenna. Brrr.

PS. Modelka, która użyczyła swych wdzięków pod strój koreański, to "Barbie Basics Collection 2.O NO" (2010 r.) - mold Lea
Tajkę zagrała - "Exotic Beauty" (2002 r. ) - mold Mackie
W Paryżankę wcieliła się: "Spring in Tokyo Barbie" (1999 r.) - mold Mackie

Wszystkie panny kupiłam - jak widać - w stanie idealnym, za skromną cenę, bo pozbawione swoich firmowych kreacji. Perfekcyjnie pozowały jako modelki do projektu kulturoznawczego: "Discover the world with Barbie"...