piątek, 21 października 2022

Making of Erin S. – 4 lata później

Za oknem tyle żółci i czerwieni. Klucze gęsi i żurawi wypełniają przestrzeń swoim klangorem, który niesie się nad lasem jak tęskna pieśń wróżek. Po kapryśnym lecie, mamy przepiękny październik…




Nie wiem, jakiej długości będzie dzisiejszy wpis, bowiem nie doszłam jeszcze do siebie zarówno po zjadliwym choróbsku, które dopadło mnie po raz pierwszy od wielu lat, jak też duch mój podupadł po trudnych towarzysko i zawodowo miesiącach, co zaowocowało m.in. rozstaniem z jedną pracą. Pewnie powinnam zagryźć zęby i nie dać się podpuścić. Nie wchodzić w narrację, która... faktycznie była intrygą. Z drugiej zaś strony – gdy wynagrodzenie umiarkowanie motywuje, a mobbing staje się coraz bardziej widoczny, czasem trzeba podjąć drastyczne decyzje. A, że ludzie znów okazali się fałszywymi marionetkami dbającymi tylko o własne stołki? Rany, Kida, ile ty masz lat? Przywyknij wreszcie, że Polak na ogół Polakowi wilkiem…  Czasy solidarności ludzkiej i walki o sprawiedliwość, zostaw kronikom. To już w naszym rozpieszczonym, egoistycznym, zdemoralizowanym społeczeństwie - nie wróci! 

Oj, zabrakło obok Porcelanowej Ewuni, z jej dojrzałą i przenikliwą oceną rzeczywistości. 




Bohaterką posta jest Erin S. LE 1000 (2009r. produkcji) – druga Integritka z niedawnej wyprawy do lasu. Pokazywałam ją Wam niemal równe 4 lata temu i wtedy też, również w październiku miała swoją urokliwą sesję, w dzień właściwie upalny, pamiętnego lata stulecia (2018r.)

 http://simran1pl.blogspot.com/2018/11/making-of-erin-s.html






W oryginale lalka ma cudowną, czarną ramoneskę, realistyczną biało-czarną arafatkę i lakierkowe buty za kostkę z motywem panterki. To jedna z nielicznych moich FR-ek w pełnym rynsztunku. Co jeszcze napiszę o samej lalce? Mnie osobiście kojarzy się trochę z aktorką Olgą Bołądź, którą bardzo lubię. Nieco negatywnie zaskoczyła mnie artykulacja, która kiedyś zdawała się tak zachwycająca. 



Dziś człowiek rozsmakował się w doskonale pozujących lalkach MTM. A nawet stara Fashionistas, którą też miałam okazję ostatnio wykorzystać do sesji z łapanki podręcznej, lepiej poradziła sobie z klękaniem i więcej miała plastyczności, choć niby punkty artykulacyjne te same. Dużo jednak robi różnica tworzywa i świadomość, że jak damę FR dociśniesz, to możesz jej członki zbierać z ziemi. No i ciężar vinylowych ciałek nie współgra z ziemską grawitacją.

Tyle ponarzekałam, a przecież te lalki były kiedyś ukoronowaniem moich marzeń. Dziś wiele mattelowskich pozycji kolekcjonerskich zaczęło bardzo przypominać Fashion Royalty. Szkoda tylko, że nietania obecność tych piękności na rynku zbiegła się ze sztucznym kryzysem, w który wpędzili nas politycy dla tzw. dobra klimatu. Plastikowe lalki przeżyją nas i ich. 😄😄😄

PS. Czy wiecie może, jak zablokować natrętnego bota? Od pewnego czasu pojawia się to to i pisze po angielsku te same, nieadekwatne komentarze. Przejrzałam ustawienia w bloggerze, ale bez skutku. Kiedyś można było zlikwidować niechcianego komentatora, teraz nie mogę znaleźć tej funkcji…

czwartek, 6 października 2022

Ayumi Nakamura LE 450 - Leśna Rusałka

Mój ostatni, jubileuszowy wpis przeszedł zauważony tylko przez nielicznych, co pokazuje mi po raz kolejny, jak bardzo zmieniła się blogosfera. Kiedyś gratulacjom nie byłoby końca. Dziś to, że piszemy o lalkach staje się niemal sprawą prywatną, sztuką dla samej sztuki. 


Zatem bardzo zwięźle przedstawię Wam lalkę, którą kiedyś pokazałam tylko zdawkowo. Zaś samych Fashion Royalty nie pokazywałam dawno, choć były kiedyś moją wielką miłością. Ostatnią sesję FR-ce zrobiłam również jesienią, 2, albo 3 lata temu i nigdy jej tu nie wrzuciłam - z tego, co pamiętam...


Czy się odkochałam? Tak mi się przez pewien czas zdawało. Ale nie. Pojęłam to w momencie, gdy po przypadkowym, niemal wymuszonym złapaniu znów, tego co leżało pod ręką (kolekcja wciąż spakowana po przeprowadzce) przejrzałam sobie stare i nowe firmowe strony. Odżyły przede wszystkim piękne wspomnienia sięgające spełniana marzeń, spotkań na żywo, ludzi, którzy kiedyś byli ważni, a w większości rozmyli się w pomroce osobistych dziejów, nauki szycia ubranek i masy innych, cudownych godzin, łączących się w dni, tygodnie, miesiące poświęcone pasji. 


Bohaterką dzisiejszego, krótkiego posta jest Ayumi Nakamura Sunset Rave z VIII Eventu Kolekcjonerów i fanów talentu Jasona Wu. W oryginale ubrana w wyrafinowaną pomarańczową mini z cekinami w dolnej części, zwykłe fioletowe czółenka i wspaniałą, złotą biżuterię. 2011 r. produkcji, limitowana do 450 egzemplarzy. 


CDN... 

Zainteresowanych zapraszam też TUTAJ 

https://simran2pl.blogspot.com/2022/10/kuriozalna-wyprzedaz-garazowa.html

na bardzo osobliwą wyprzedaż garażową: 

piątek, 23 września 2022

500 Post

Ten jubileuszowy post poświęcam pamięci Ewy z bloga PORCELANOWE LALE...

To nie wszystkie lalki, które przybyły do mnie z Wrocławia w latach 2015 - 2020 i tylko 2 drobiazgi spośród niezliczonej ilości innych.  



Jedna z ciekawszych Fashionistas i własnoręcznie wykonana torebusia, która towarzyszyła mi w niejednej sesji.


W wakacyjnej przesyłce znalazłam też flaminga, gdy poskarżyłam się Ewie, że w mojej Biedronce nie było... ;-)



Nie dość, że lalka, to jeszcze obuta przez Ewunię ;-)



Zakup sprowadzony specjalnie dla mnie, a bobasek wyszperany na pchlim targu...




Droga E. 💖- dziękuję za tyle wspólnych lat. Każdy Twój odruch serca, troskę i chyba setki (?) (bo dziesiątki to za mało!!) – przegadanych godzin - na ogół porannych. Nadałaś rytm naszej relacji, zdecydowałaś kiedy być w moim życiu i zaprosić mnie do swego, zdecydowałaś też, kiedy wybrać inną drogę. Ale nie oponowałam. Nie zmienia to faktu, że Twoje prezenty materialne, wkomponowują się w moją osobistą przestrzeń i zawsze będą mi przypominać o Tobie. Przysmaki dla kotów, które znajdowałam w paczkach, pokazywały Twoją wrażliwość. Dzieliłaś się nie tylko ze mną, ale także z istotkami, które są dla mnie najdroższe. Dziękuję za stawianie mnie na nogi, gdy rzeczywistość uporczywie nokautowała. 😉 💖

niedziela, 18 września 2022

Niepoprawna politycznie: Superstar Barbie AA dla Wal-Mart z 1993r.


Tak butnie oznajmiłam w poprzednim poście: "Jestem", a wcale tej pewności nie mam. Zmiany, o których pisałam, to jednak poważny wysiłek dla mojego jestestwa. Do tych planowanych, wymarzonych, doszły niespodziewanie takie, których nie chciałam, które napłynęły z zewnątrz zabierając jakąś cząstkę dobra z mojego świata, ogołacając go jeszcze bardziej, choć myślałam, że teraz już czeka mnie tylko sama radość... Lalki zaś wciąż leżą spakowane i ze zdziwieniem stwierdzam, że wcale mi ich nie brakuje. 



Tych kilka, które są pod ręką - taka przypadkowa zbieranina pakowana bez ładu i składu już pod sam koniec - ma teraz swoje nieoczekiwane 5 minut. Wśród nich bohaterka dzisiejszego posta, sfotografowana w nowym lesie. W cieplejsze dni, zaprzyjaźniam się z nim ochoczo. 


Tej unikalnej lalce na moldzie Christie z 1987 r. nigdy nie poświęciłam indywidualnego wpisu, choć mam ją już z 10 lat. Kupiona z 2, lub 3 ręki, w stanie satysfakcjonującym, zachowała oryginalne kolczyki, włosy bez ubytków i modyfikacji, oraz materiałowy kwiat w kruczej czuprynie. W tych samych barwach miała fabryczną sukienkę. 



Naszyjnikiem od kultowej Western Fun/Suncharm Barbie podkreśliłam jej niebieskie oczy. Tak, dobrze widzicie. Dziś ten numer by nie przeszedł :-) Ale prawie 3 dekady temu Barbie w wersji dla Afroamerykańskich dziewczynek wyprodukowana przez Mattela specjalnie dla Wal-Martu, jest raczej Kreolką, a może nawet Europejką z Południa, choć na headmoldzie dedykowanym ciemnoskórym lalkom. Obecnie wprawdzie wciąż żongluje się różnymi zestawieniami etnicznymi i stylistycznymi, jednak to co afroamerykańskie - ma być bardzo rdzenne. Taka linia programowa. 


Tymczasem prezentowana dziś Barbie AA z 1993 r. jest sama z siebie wybitnie oryginalna. W tamtych czasach ze świecą szukać wśród moldów innych niż Superstar aż takich rewolucji we wzorcu. Nie znam drugiej podobnej Christie z minionych dekad. Jeśli miały niebieskie oczy, to brązowe buzie. Jeśli były tylko śniade, producent zrobił im brązowe oczy, lub takie, w których występowały mieszane barwy. Ciekawą i równie atrakcyjną aberracją jest Radiant in Red Barbie AA z 1992 r. - biała Christie o kasztanowych włosach i zielonych oczach.    

To mój 499 wpis tutaj. Zacny dorobek, sama sobie to przyznam :-) Ale coś chyba mija. Może moja pasja po trzech dekadach, traci na intensywności i osuwa się na dalszy plan? A może jestem tylko zmęczona tym wirtualnym życiem, gdy zgasły formy bezpośrednie... 


niedziela, 21 sierpnia 2022

JESTEM.

Wróciłam. Mam taką nadzieję. Za mną sprzedaż mieszkania; zakup nowego; mordercza przeprowadzka do innej miejscowości; remont, który nadal wymaga dokończenia, a już zażądali dopłaty... Zmieniłam numer telefonu; przekonałam się wreszcie do smartfona; założyłam konto osobiste na FB. Wiele zobaczyłam, wiele mnie rozczarowało - z ludźmi na czele. Z zaskoczenia pojawiły się u mnie małe czworonożne istotki (do oddania na początku października). Kontynuuję zmiany, sama będąc już trochę inną. Ale nadal zbieram lalki 😀 

Chcecie tu jeszcze zaglądać?