niedziela, 18 stycznia 2015

Czarnoskóre lalki Mattela. Część 4/Blacks dolls Mattel. Part 4.



Nie chciałam być monotematyczna i z tym postem miałam się wstrzymać, ale zainspirował mnie ostatni wpis Rudego Królika, który pokazuje inną, królewską Nichelle.
Zatem zwięźle i na temat, robię nie tyle konkurencję, co uzupełnienie w dobrym tonie ;-) W utopijnym oczekiwaniu na zimę, kontynuuję gorący temat...




Jednym z ciekawszych moldów Mattela, zaprojektowanym wyjściowo dla lalek African American, jest bez wątpienia: Nichelle (2004r.).



Delikatna, zamyślona, a nawet smutna twarz, to prawdziwe mistrzostwo wyważonej ekspresji. Mold nie tylko piękny, ale i dostojny - nic więc dziwnego, że z czasem posłużył i do kultowej Piratki i najnowszej wersji Kleopatry.
Poniżej pierwsza lalka z tym moldem - zjawiskowa i szlachetna Model of the Moment Nichelle Urban Hipster z 2004r.:



Wyjściowo była ubrana w białą, zwiewną sukienkę, a całość podkreślał duży, złoty naszyjnik. Ominęła mnie okazja zakupu tej lalki w oryginalnym rynsztunku, a swej głupoty trochę żałuję do tej pory ;-) Parę lat później, trafiła mi się ta czarna piękność w przystępnej cenie, niestety już tylko w stroju ... Ewy ;-) więc przyszło mi odziać ją samodzielnie.
Tutaj zaś druga ciemnoskóra lalka z cyklu Top Model: Hair Wear Nikki (2008r.).






Parę lat temu ciałko "model muse" (2003r.) wciąż było nowinką, co w zestawieniu z tą uduchowioną, pełną godności twarzą, robiło naprawdę piorunujące wrażenie.

O, ile wiem, z moldu tego korzystano w historii Mattela 10 razy, z czego w zasadzie połowa, to lalki o jasnej skórze. Moim zdaniem mold ten dużo stracił w białych wersjach. Ale gusta, to przecież sprawa bardzo indywidualna...

Zainteresowanych zapraszam na drugiego bloga: simran2pl.blogspot.com



wtorek, 13 stycznia 2015

Czarnoskóre lalki Mattela. Część 3. Etniczna Shani/Blacks dolls Mattel. Part 3. Ethnic Shani.



Ucichły już ostatnie fajerwerki, zarówno te noworoczne, jak i te związane z WOŚP. Przy altanach śmietnikowych, z dnia na dzień rośnie cmentarna sterta choinek w różnym stanie. Gasną kolorowe światełka w oknach, a w lesie ptaki śpiewają niepokojąco wiosennie. Krótko mówiąc: nastał zimowy sezon ogórkowy, czyli proza życia. Choć z tą zimą to jakiś ponury żart... ;-) Tym bardziej ponury, że to teoretycznie moja ulubiona pora roku...
Im więcej mnie czeka, tym mniejszą mam ochotę, a i sił jakoś nie mogę wykrzesać. Jedyna koleżanka z mojego miasta wyjechała na czas nieokreślony, szukać szczęścia z dala od naszej "Zielonej Wyspy". Ja też ostatnio jak na jakieś odległej wyspie, gdzie nawet fale telefoniczne i radiowe nie dochodzą... Że o internecie nie wspomnę. Mój komp nadal zepsuty i już przywykłam do tego stanu rzeczy (nie każdy wszak stan, da się zmienić w stan inny), że siadam przed monitorem wyłącznie wtedy, kiedy komp ma chęć. Wasze blogi czytam, tylko rzadko mam cierpliwość do zostawiania komentarzy. Dlatego dziś wprowadzę trochę słońca i kolorów, skoro nie może być biało i normalnie...
Oto Shani, Afroamerykanka zaprojektowana dla Mattela przez Kitty Black Perkins w 1990r. W Europie wyszła pod bardziej egzotycznym imieniem: Maoni.
Ten szeroko uśmiechnięty mold, był najmniej eksploatowaną twarzą spośród wszystkich lalek Mattela.


Nie wiem czemu, bo promował bardzo efektowną, etniczną serię: Shani line. W jej skład wchodziły 3 dziewczyny - oprócz wymienionej: Asha i Nichelle, oraz chłopak Jamal. Lalki charakteryzowały się bardzo kolorowymi strojami czerpiącymi z rdzennych źródeł. Równie kolorowe były ich makijaże, często metaliczne, oraz oczy, aż poza granice realizmu ;-)
Na dobrą sprawę, Shani żyła zaledwie parę lat, w przeciwieństwie do swoich koleżanek wykorzystywanych w edycjach kolekcjonerskich i jako zwykłe "play line", więc jest naprawdę rzadką lalką. Pierwszy raz wyszła jako World of Beauty (1991), w bujnej sukni. Moja oczywiście nie ma autentycznego ubranka, ale starałam się dobrać coś w stylu. Jest to moja ukochana Shani, którą Mama kupiła mi na Allegro na urodziny.



Rok później wyszła seria plażowa: Beach Dazzle, a w 1993, podobna: Beach Streak. Jedną z tych Shani nabyłam w opłakanym stanie i właśnie pokrywam ją nowym owłosieniem. Czwarta odsłona Shani line, to: kultowa: Soul Train (także 1993r.), najbardziej afrykańska, pożądana i... ostatnia. Nie wiedzieć czemu, tak znakomity i dość ambitny projekt zdechł. No, prawie. W 1993r., jeszcze raz widzimy mold Shani/Maoni w specjalnej edycji: African - American Collection. Z małą różnicą. Choć buzia ta sama i ciuszki egzotyczne, czekoladowa dziewczyna, zapożycza imię od innej swojej towarzyszki i wychodzi przez 3 lata z rzędu pod szyldem... Asha. Tu ostatnia edycja tego projektu z 1995r. (w oryginalnym stroju):




Shani wyszła jeszcze jako czarnoskóra koleżanka Barbie w zwykłej serii dla dzieci: Sun Jewel Shani w 1993 r. Był to jedyny taki przypadek w historii Mattela.


Rok później znowu mamy mold Shani w plażowej odsłonie, także z zielonymi oczami, ale już podpisany jako Christie.


To była trzecia czarnoskóra lalka, jaka zawitała do Polski i niestety bardzo mnie rozczarowała. Uznałam jej zielone oczy za naciągane, a czerwone usta za wulgarne. Kupiłam ją za parę złotych dopiero jako dorosła kobieta na Allegro ;-) Zabawne, ale lalka ta występowała z dwoma wariantami włosów: czarnymi z fatalnego gatunku i mocnymi, ciemnobrązowymi "nie do zdarcia". Tylko od losu, zależało, który sklep warszawski, jaką wersję sprowadził ;-).
A tu osobliwość - ostatnia Shani, o której wiem: Jewel & Glitter Shani. Ta ma dopiero oczy, co???


Tu, dla porównania z poprzednim moldem Christie. Happy Birthday Barbie AA, 1993r.:


Shani wystąpiła jeszcze, przynajmniej 2 razy w seriach kolekcjonerskich (Diva).



PS. Oczywiście ten wyrazisty mold ma też Barbie z Ghany, wydana w serii Lalek Świata w 1996r. :-)
Na zdjęciu poniżej nie występuje w oryginalnym ubranku:



czwartek, 8 stycznia 2015

Kanadyjka za dolara/Canuck which cost a dollar



Po wprost nieprzyzwoicie pięknej i doskonałej greckiej bogini (ale czyż boginiom nie należy się przywilej budzenia zachwytu wśród śmiertelnych? ;-)) - dziś przedstawiam dla odmiany bardzo niepozorną laleczkę, którą kupiłam za 3,50 zł na polskim Allegro.
Gumowy maluszek, wciśnięty w zamszowy bucik, kojarzący się też z becikiem dla niemowlęcia, przystosowany do powieszenia na ścianie, jest autentyczną, regionalną pamiątką. Autor tego suvenira, raczej postawił na oryginalny pomysł, niż na drobiazgowość etnicznego odwzorowania. I trzeba przyznać, że efekt mimo małych rozmiarów laleczki, robi duże wrażenie.




Zaś ona sama bardzo mi przypomina inny upominek, który moja pracodawczyni przywiozła sobie w latach '70 z Alaski i który ostatecznie, znalazł się w mojej kolekcji - pisałam o tym 2 lata temu ;-)




Gdy się rozwiąże bucik, wyłania się z niego podobna gumowa rączka:




Śmieszne są też w swojej wstydliwej naiwności, która jak widać wcale nie jest wyłącznie domeną Mattela, odlane majteczki ;-)


Obu lalom mogę pozazdrościć ciepłych futerek. Wczoraj musiałam zmierzyć się z wyprawą do stolicy, co okazało się przy tym lodowatym wichrze, wyczynem ponad moje, znowu mizerne siły. Może, jakbym miała takie solidne, północne okrycie, nie cierpiałabym tak mocno, jak zdobywczyni bieguna...

Serdecznie zapraszam na drugiego bloga, na którym pokazuję wyjątkowe rzeczy autorstwa mojej Koleżanki :-).
 simran2pl.blogspot.com





Wysokość: 14 cm, razem z bucikiem.
Tworzywo: guma, skóra.
Sygnatura: brak w widocznym miejscu na lalce.
Cechy szczególne: oryginalna lalka z Kanady.
Kraj produkcji: Kanada.
Lata produkcji: prawdopodobnie lata '70 XXw.

Height: 14 cm, with the shoe.
Material: rubber, suede
Signature: not in a prominent place on the doll.
Special features: original doll from Canada.
Country of production: Canada.
Years of production: '70 years of the twentieth century is likely.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Grecka Bogini/Greek Goddess


Jak wielu z Was, balansuję jeszcze na granicy świąt i powrotu do rutyny codzienności, która dla mnie od początku nowego roku, obfitować będzie w budzący grozę wir spraw i obowiązków. Staram się więc wykorzystać końcówkę styczniowej przerwy na myślowe ogarnięcie tego, z czym na dniach będę się mierzyła i radosnego wchłaniania ostatnich wolnych godzin na wszelkie znane mi i dostępne sposoby ;-) Zimowe święta, które traktuję jako zwyczajowy, sympatyczny odpoczynek, narzucony przez kulturę, spędziłam z aktywnością godną... święta pracy. I w ten prosty sposób, nie miałam nawet czasu na blogowanie, dzięki czemu nazbierało mi się przynajmniej kilka zaległych tematów.
Oto pierwszy z nich - obiecana kontynuacja wątku Starożytnej Grecji:




To jedna z tych lalek w mojej kolekcji, które śmiało mogę zaliczyć do najdroższych i najpiękniejszych...
Jest jedną z trzech bogiń, zainspirowanych światem dawnej Grecji, które Mattel wydał w latach 2000 - 2001. Seria nazywa się Classical Goddess i otwiera ją moja - Goddess of Beauty (początek 2000r.). Dalej jest Goddess of Spring (koniec 2000r.), która na zdjęciu promocyjnym przypomina zupełnie inną lalkę, niż to, co ostatecznie zobaczył kolekcjonerski rynek. Nie odbiega za to od pierwowzoru, ostatnia z wielkiej Trójcy: Goddess of Wisdom (2001r.). Warto jeszcze dodać, że do tematyki Starożytnej Grecji, Mattel wrócił w równie udany sposób, w serii Księżniczki Świata, gdzie w 2004r, wypuścił Princess of Ancient Greece. Natomiast w ubiegłym miesiącu prezentowałam najstarszą Greczynkę z serii: Great Eras (na poniższych zdjęciach z lewej strony). Niezwykłe. Raptem 4 - 5 lat dzieli te lalki, a jakże inne są od siebie...




Patrząc na tę perfekcyjną w każdym calu postać, trudno się dziwić, że jej cena po latach poszła znacznie w górę. Ta prawdziwa Bogini Piękna, spodobała się kolekcjonerom na całym świecie. Urzeka i mold "goddess", zaprojektowany w 1998r z myślą o ekskluzywnych lalkach kolekcjonerskich (w poprzednim odcinku, prezentowałam ciemnoskórą lalkę na tej samej matrycy); i strój wraz z misternymi ozdobami; i oczywiście włosy, przypominające połączenie greckich i rzymskich fryzur.


Choć geograficzna oczywistość, podsuwa nam zrozumiałe domysły dotyczące koloru włosów dawnych Greczynek, spieszę wyjaśnić, że nie głęboka czerń, jak w Egipcie była tam barwą mile widzianą, ale ciemny i jasny blond (odcień bogów). Dlatego damom, którym natura nie dała takiego koloru, pozostało tylko używanie sproszkowanego złota, w celu uzyskania pożądanych refleksów.
Włosy nad czołem oraz na skroniach zazwyczaj strzyżono i układano w drobne loczki:


W tym celu używano urządzenia w kształcie rurki z prętem wewnątrz, tzw.: calamistrum.
Chętnie noszono też diademy i przepaski, a także wiązano na głowie szale, co estetyką przypominało turban.
Nowością względem Starożytnego Egiptu, było używanie siatek i wstążek do podtrzymywania fryzur.
Nie tylko w kulturze Starożytnej Grecji, stopień wyrafinowanie fryzury, szedł w parze ze statusem społecznym.
Lampadion, który prezentuje moja lalka, to najbardziej znana fryzura z tamtych czasów:


Starożytny świat inspiruje nas po dziś dzień w każdej dziedzinie. Greckie wyczucie symetrii nigdy nie znalazło lepszego kontynuatora. A zbliżony aplauz dla młodości i piękna, odradza się ze zbliżoną siłą, chyba dopiero teraz w erze wyszlifowanych komputerowo reklam i pokazów mody, wyniesionych do rangi wyrafinowanej sztuki.  

Na koniec, życzę Wam dużo zdrowia w Nowym Roku!!! :-)




ZAINTERESOWANYCH, ZAPRASZAM NA POZOSTAŁE BLOGI :-)
 simran2pl.blogspot.com



 simran4.blogspot.com



Wysokość: 29 cm.
Tworzywo: plastik, guma.
Sygnatura: Mattel INC.
Znaki szczególne: pierwsza lalka z serii: Classical Goddess.
Kraj produkcji: nie wiem - sukienka jest zaszyta na lalce ;-)
Data produkcji: 2000r.

Height: 29 cm.
Material: plastic, rubber.
Signature: Mattel INC.
Special: The first doll in the series: Classical Goddess.
Country of production: I do not know - the dress is stitched on the doll;-)
Date of manufacture: 2000.