wtorek, 20 maja 2014

Klasyczne damy Roberta Tonnera z 2003r. Cinnabar Tyler i Tyler Ready - To - Wear Sport. Świat Roberta Tonnera, czyli lalki TYLKO dla dorosłych. Część 6/Classic Lady Robert Tonner of 2003. Cinnabar Tyler and Tyler Ready - To - Wear Sport. Robert Tonner world, or dolls for adults ONLY. Part 6




Dziś wpis ekspresowy ze względu na pogarszający się stan zdrowia mojego staruszka kompa...
Zatem: do rzeczy! Kilka dni temu udało mi się zrobić nie tylko sesję dziwnych kosmicznych lalek, ale również dam utrzymanych w najlepszej lalkowej tradycji, czyli dawnych, lecz ponadczasowych projektów Roberta Tonnera.
Mój prezent urodzinowy z tego miesiąca: Cinnabar Tyler z 2003r, limitowana do 2000 egzemplarzy, w ubranku Hint of Mint, wydanym także w tej samej ilości, wreszcie otrzymała fotograficznie godną siebie oprawę. Jaka jest - sami widzicie. Mimo skąpej, jak na dzisiejsze standardy i możliwości Tonnera artykulacji, lalka ta, ochrzczona przeze mnie Reginą, zachwyca wyrazistą, acz delikatną urodą i miedzianymi lokami, czarującymi w każdej epoce:




Tak wyglądała w oryginalnym ubranku, na fotografii promocyjnej ze stron R. Tonnera:


Ale pistacjowa zieleń wydobywa z niej zdecydowanie więcej...



Traf chciał, że podczas sesji partnerowała Reginie, jej rówieśniczka (2003r.) i poniekąd siostra, bo także Tyler z serii Ready - To - Wear Sport. Druga klasyczna piękność należy do Magdy i została ochrzczona wspólnymi siłami jako Marion :-) Brak informacji o ilości egzemplarzy.
Tak wyglądała na fotografii promocyjnej ze stron producenta:


Ale czyż nie lepiej się prezentuje w sukni z "Przeminęło z wiatrem", wyprodukowanej przez Franklin Mint?



Obie mogłyby z powodzeniem zagrać w jakimś romansie, albo nawet melodramacie. Dwie siostry, oczekujące na ukochanych, zaginionych w Afryce, lub na wojnie. Już scenarzyści z Hollywood, dopasowali by coś pod gust widza :-)



Wiosna, to dla nich najpiękniejsze tło. Dawno zauważyłam, że i lalki są przypisane do pewnych pór roku. Mam takie o charakterze gorącego lata i takie, do których należy zaduma jesieni, albo te, którym tylko ze szronem i śniegiem do twarzy. 
Marion i Regina to zdecydowanie wiosenne modelki. Patrząc na nie, szczerze żałuję dawnych projektów Roberta Tonnera - delikatnych, naturalnych, ponadczasowych... Jednoznacznie pięknych. 
Nie tylko ja się w nich zakochałam :-)



A to już bonus, bo trudno przemilczeć, że w każdym zakątku lasu, mimo niedawnych, ostrych przymrozków, zakwitły połacie żarnowca:

  

Wysokość: 40 cm.
Tworzywo: vinyl
Sygnatura: TONNER DOLL CO.
Znaki szczególne: piękno :-) 
Data produkcji: 2003.
Kraj produkcji: Chiny. 

Height: 40 cm. 
Material: Vinyl 
Signature: TONNER DOLL CO.
Special: beauty :-) 
Date of manufacture: 2003. 
Country of production: China.

13 komentarzy:

  1. congratulations for your dolls. Lovely curly hair and fantastic dresses.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Curly hair always adds elegance! :-)

      Usuń
  2. Piękne lale! Rzeczywiście wiosenne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Za oknem to już lato - teraz trzeba obfotografować bardziej ogniste modelki :-)

      Usuń
  3. Prześliczne panny o ponadczasowej urodzie! Wiosenne i delikatne!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię te niejednoznaczne, mroczne postacie Tonnera, których tyle namnożyło się w ostatnich latach, pewnie nawet bardziej niż klasyczne, bo z nimi mogę się utożsamiać, ale szkoda, że Tonner projektuje takich coraz mniej... Te emanują spokojem i pogodą ducha.

      Usuń
  4. Po pierwsze pozdrowienia dla "Selene" :D , jej Marion w sukni Scarlett wygląda
    cudnie :D /już pisałam jej o tym w jej komentarzach/.
    Twoja jest równie cudna :D /to też wiesz o tym/. Sceneria i pies wręcz bajkowe :D
    Mój laptop /zalany przez małą kocicę, dalej się suszy i nie działa jeszcze/
    wiem co to znaczy nie mieć dostępu na świat wtedy kiedy jest potrzebne ;-)

    W niedzielę odbyło się spotkanie lalkowe, było dużo lal ale Tonerki tyko dwie :(
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój komp już naprawdę działa na kredyt i to mnie strasznie stresuje...
      Praktycznie tylko z jego pomocą kontaktuję się ze światem, a świat ze mną :-)

      A gdzie odbyło się spotkanie lalkowe?
      Odwzajemniam serdeczne pozdrowienia :-)

      Usuń
    2. no jak gdzie? - we Wrocławiu :D

      Usuń
  5. Piękne plenery! Zieleń, liście, kwiaty, czworonożne, pękate stwory. Chcę tam być. O laeczkach zmilczę, bo nie rozumiem lalek Tonnera. Jakoś zawsze się mijamy. Ale wierzę na słowo, że są piękne!

    OdpowiedzUsuń
  6. A takie postacie jak Profesor Snape? Jack Sparrow? I inne, wprost żywe filmowe byty???

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie :( Na zdjęciach podziwiam (tonnerowskie dziewczęta też), ale kiedy mam okazję zobaczyć na żywo nie czuję pożądania (za wyjątkiem ubranek i bucików). To tak jak z portretem Mony Lisy - cieszy mnie to, że istnieje, ale w domu bym go mieć nie chciała (nie doceniałabym go dostatecznie).

    OdpowiedzUsuń
  8. fotki ujmujące, ale ja lubię rudości i klimaty Jane Austin - też jestem wyczulona na pory roku u lal - z najnowszą zaryzykuję i pokażę wszystkie pory, choć też myślałam o 12 m-cach (nie braciach) więc kłania się stylistyka Alfonsa Muchy! póki co - zapraszam w week-end do syreny-dynamitki (od Oli-062)

    OdpowiedzUsuń