I tak, dziś, bez mojego zwyczajowego gadania, chciałam pokazać Wam ubiegłoroczny fotoreportaż z Kurpiowskiej Krainy... Idealny na czas korono-zastoju, zimnej wiosny i deszczowego - póki co - lata.
Cieszmy więc zmysły kolorami i wolnością, które blisko rok temu wydawały się czymś naturalnym, należnym nam demokratycznie, oczywistym, jak prawo do życia.
O serii " Discover the world with Barbie", pisałam w ciągu dwóch miesięcy trzykrotnie, a strój bułgarski, pokazywałam 2 razy. Nie mam już zatem, nic więcej do dodania :-)
Teresę w bałkańskim odzieniu, zabrałam tym razem na doroczną, folklorystyczną uroczystość w miejscowości Wykrot - gmina Myszyniec.
Miodobranie Kurpiowskie, choć momentami ocierające się o kicz, polecam każdemu miłośnikowi pszczelich dzieł, zdrowej żywności i mazowieckiego folkloru.
Więcej TUTAJ: https://simran2pl.blogspot.com/2020/06/sodkie-skarby-kurpiowskiej-krainy.html
Obawiam się, że jak wszystkie inne tegoroczne imprezy, zostanie odwołane, co będzie skutkowało stratami finansowymi lokalnych pszczelarzy i producentów spożywczych, oraz rękodzielników...
Pozostaje się cieszyć, że poprzednie epidemie grypy, zbierające podobnie smutne żniwo co covid-19, nie spowodowały zatrzymania nurtu życia...
Zapraszam także TUTAJ: http://simran4.blogspot.com/2020/06/szukamy-domu.html
W życiu bym nie zgadła, że strój ma być z Bułgarii. Tam w strojach króluje kolor czerwony, a żółtego nie spotkałam. Złości mnie często ta mattelowska niefrasobliwość, żeby nie powiedzieć nieuctwo. Jako była studentka etnografii nie mogę się z tym pogodzić. To takie amerykańskie lekceważenie innych nacji.
OdpowiedzUsuńTak, i ja jeżdżąc do Bułgarii, nie spotkałam się z takim strojem ;-)
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem to nie lekceważenie, ale nieuctwo. Nie wiem, jak edukacja w USA wygląda teraz, ale kiedy ja byłam uczennicą szkoły podstawowej, różnica wynosiła 2 klasy (na niekorzyść dzieci amerykańskich)...
W swoich poprzednich wpisach, najpierw zjechałam projekt, później doceniłam innego jego walory, takie jak: dodatki, zatrzaski, podszewki, ciekawe tkaniny."Discover the World with Barbie", traktujmy raczej jako impresję na temat strojów narodowych innych kultur niż lekcję etnografii ;-)
Piękna foto relacja :D
OdpowiedzUsuńKicz czy nie ja i tak lubię takie klimaty :)
Tereska zgubiła z wrażenia buty?
Też dzisiaj wystawiłam nową kwadratową Tereskę :P
Dziękuję, Ewuniu.
UsuńJa również bardzo lubię taką swojską atmosferę: dużo kolorów i uśmiechniętych twarzy.
Tereska zdjęła buty, bo tego dnia był iście afrykański upał ;-)
Mogłabym tą Terenię oglądać bez końca, szczególnie w takiej scenerii. Śliczna lalka, śliczny strój i zakątki też urocze. Miejmy nadzieję, że w końcu powróci normalność :)
OdpowiedzUsuńSerdecznie Ci dziękuję :-)
OdpowiedzUsuńBardzo brak mi podobnych krajobrazów i sytuacji. Myślę, że moim lalkom też...
Normalność kiedyś wróci. Zawsze wraca, na szczęście. Pytanie: ile tym razem przyjdzie na nią czekać? ;-S
Bardzo mi się podoba "atmosfera" tego posta :-) Jest pozytywna, optymistyczna, podobnie jak strój bułgarskiej dziewczyny :)))
OdpowiedzUsuńKociaki są słodkie ♥
podpinam się pod Oleńkę ♥
UsuńW taką pogodę i w takim cudnym miejscu, nawet najbardziej zbolały i zgorzkniały pesymista, musiałby się uśmiechnąć ;-)
UsuńStrój mimo źle dobranej kolorystyki ogromnie mi się podoba, a na tych zdjęciach panna wygląda w nim po prostu bosko. Te zdjęcia na murku mnie oczarowały.
OdpowiedzUsuńKto by wtedy pomyślał, że skasują nam wolność i takie krzepiące wyprawy...
OdpowiedzUsuń