niedziela, 6 września 2015

Kultowe serie Mattela - część 1. Syreny - część 1./Cultic series Mattel - Part 1 Mermaids - Part 1.


Ale zimno. Jeszcze 5 dni temu można było się upiec, dziś zaś nawiązuję niechętnie przyjaźń z jesiennym odzieniem. W nocy chyba ciut mnie zawiało, gdy wracałam przez całe miasto z imprezy, bo nie zdążyłam na ostatni autobus. Nazbierało nam się jednak powodów do świętowania, czego ZTM nie uwzględnił w sobotnim rozkładzie jazdy. 
Zaczynam dwa nowe cykle tematyczne. Może ogarnę je w ciągu najbliższego 5-lecia ;-) 
Brrrr. A więc znowu dużo dat i faktów. Zatem będzie po kawałku….
Syreny Mattela, to dział tak rozległy, by nie rzec – „rozmyty”, że z góry podzieliłam go w myślach na odcinki – inaczej się nie dało. Do tego z roku na rok nabierający rozpędu tak, jak go potrzeba rynku dyktuje. A przecież gdy 24 lata temu (1991r.) pojawiła się pierwsza Mermaid Barbie w niebieskim, opalizującym stroju z rozłożystym ogonem, czy mogłam jako dzieciak przypuszczać, że tylko do końca wieku wyjdzie w sumie aż 8 syrenek wraz z tą rzeczoną? A to zaledwie początek taśmy produkcyjnej w wodnym temacie…



Niebieska (bo i włosy z opalizującymi nitkami miała niebieskawe), zaistniała w dwóch wersjach, różniących się znacznie karnacją. Oczywiście, że nie mogłam mieć jej wtedy, ale to nie znaczy, że jako panienka, czy tym bardziej dorosła kobieta, odpuściłam sobie marzenia o posiadaniu syreny ;-). Już w latach licealnych, gdy zaczęłam jeździć po pchlich targach, natrafiłam na pana sprzedającego zabawki. Od słowa do słowa, powiedział, że ma w domu Barbie - syrenę i zaprasza mnie w następną sobotę na bazarek, bo wtedy ją przyniesie. Za tydzień przyjechałam pełna nadziei, ale pan lalki zapomniał. Przez kolejne noce, śniła mi się wymarzona istota, więc z jeszcze większą niecierpliwością czekałam kolejnej soboty. Lecz pan tylko uśmiechnął się ze skruchą, mówiąc, że i tym razem zapomniał o syrenie dla mnie. Tak odbyłam jeszcze dwie wyprawy na Banacha, nim pojęłam, że człowiek zwyczajnie, chyba dla zabawy wodzi mnie za nos, wystawiając moją cierpliwość na próbę. Przysięgał, że w kolejną sobotę syrenę przywiezie na mur beton, zachwalał jej strój i włosy tak, że czułam, jakbym trzymała ją w ręku, ale olśniło mnie, że nic z tego nie wyniknie. Odwróciłam się na pięcie i już nigdy więcej w tamten zakątek targowiska nie zajrzałam… To była moja pierwsza w życiu lekcja na temat mitomaństwa.      
Obie bohaterki dzisiejszego posta, kupiłam już po studiach, a więc dłuuuugo musiałam czekać na spełnienie swoich marzeń z podstawówki.
Fioletowa z iksami/gwiazdkami w źrenicach- Magical Hair Mermaid, pojawiła się już w 1993r. 



Oprócz niej Mattel wypuścił także syrenę w różowym stroju i o różowych włosach – Fountain Mermaid Barbie. W sumie wszystkie 3 na moldzie Superstar. Różowej towarzyszył obłędny, czarnoskóry odpowiednik. W identycznym stroju i różowymi jak wrzos włosami… Także w 1993 r. pojawiła się Skipper na moldzie z 1987r. o wielkich, mangowych oczach. W pudełku, towarzyszyły jej dwa maluszki – stąd i tytuł projektu: Mermaid Skipper & Sea Twins. Skipper miała karbowane włosy w kolorze jasny blond. Była jedyną młodszą, syrenią siostrą Barbie w historii Mattela. Oczywiście mniejsze syrenki, zaczęły wychodzić dużo, dużo później, ale żadna z nich nie miała nic wspólnego ze Skipper… 
Bardzo podobna do pierwszej, choć nie tak atrakcyjna, była specjalna edycja (Hills Scecial) z 1995r. Za to w głównym nurcie wyszły wtedy Jewel Hair Marmaid, wreszcie zróżnicowane na moldy. Była więc oprócz Barbie „Superstar”, Teresa, Midge (Diva) i czarna Christie. (do wątku wrócę innym razem).


To były ostanie lalki wielofunkcyjne. Ogon zrobiono z materiału i można było ściągać go jak zwykłą spódnicę. Wszystkie inne z wyjątkiem Barbie in a Mermaid Tale 2 Merliah (2012r.), zostały wyposażone przez firmę w plastikowe ogony zamiast nóg. Nie doliczam tutaj Arielek - bohaterek bajki Disneya. 
Wiek XX przyniósł jeszcze Bubbling Mermaid Barbie (1996r.), z idiotyczną, różową koroną i świetnymi kolczykami w kształcie koników morskich (lalka wydana została też w wersji AA) oraz Magical Meramaids Barbie & Krissy z pryzmatycznym ogonem (2000r.) – znowu w białej i czarnej wersji.              
A później syreny dalej pączkowały, rozmnażały się przez podział, ewoluując z różnym skutkiem. Ale o tym będzie innym razem. Żadna jednak z syrenich produkcji, nie wrosła tak silnie w pamięć miłośników Barbie, jak te najpierwsze, w opalizujących strojach... 



Prezentowana sesja pochodzi z ubiegłego tygodnia, gdy lato jeszcze święciło swe triumfy, a ja wybrałam się tym razem na Most Poniatowskiego, aby z jego wysokości popatrzeć na Wisłę, która osiągnęła poziom 41 cm. Niestety na początku mostu przypomniał o sobie dawno nieaktywny lęk wysokości, tym bardziej, że słońce świeciło w oczy, a gąszcz aut u schyłku wakacji sunął z hukiem. Wierzcie, że mózg mi się wtedy wyłączył, a przejście przez cały most w takiej sytuacji i stanie, stanowiło dla mnie wyczyn niemal bohaterski i długo nie zamierzam go powtarzać. Jeśli ktoś z Was zna sposób na pokonywanie takich stanów, proszę o instruktarz. Choć mam nadzieję, że z czasem, znowu mi przejdzie ;-) Gdy wreszcie na miękkich nogach, jakbym uciekała przed stadem wilków, znalazłam się na końcu i zeszłam w dół, na plażę, odetchnęłam pełną piersią. Nie ma to jak pobyt na stałym lądzie! Trochę potrwało, gdy znalazłam ustronne miejsce i wyjęłam moje panny. Ale one wcale nie miały ochoty moczyć się w szarej wodzie z zawiesiną po brzegach. Na starym konarze, który wyłonił się z wysychającej rzeki, znalazły swoje schronienie, bo nawet naszpikowany tłuczonym szkłem i kapslami piasek, choć złocisty, nie zachęcał do wyciągnięcia ogona.




Dłuższa foto - relacja z pobytu nad Wisłą tutaj: simran4.blogspot.com    


Zainteresowanych, zapraszam także TU:  simran2pl.blogspot.com


Wysokość: 29 cm.
Tworzywo: plastik, guma.
Sygnatura: Mattel INC.
Cechy szczególne: pierwsze lalki - syreny wyprodukowane przez Mattela.
Kraj produkcji: Chiny.
Data produkcji: 1991, 1993. 

Height: 29 cm.
Material: plastic, rubber.
Signature: Mattel INC.
Special features: first dolls - sirens manufactured by Mattel.
Country of production: China.
Date of manufacture: 1991, 1993.

18 komentarzy:

  1. syreny to zawsze fascynujący temat -
    osobiście wolę wielofunkcyjne lale -
    czyli syrenki ze zdejmowalnymi jak
    najbardziej ogonkami - tak!
    a na wieczór połyskujące stópki w
    pantofelkach zza sukni z trenem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako dziecko z pewnością wolałabym taką wielofunkcyjność. Ale teraz, gdy lalki stanowią dla mnie przedmiot kolekcjonerski i mam ich tyyyyle, przełykam te ogony zespojone z tułowiem. Ale gdybym była dziewczynką i miała raptem 3 lalki, bolałabym nad taką marnacją możliwości. Sęk w tym, że obecne syreny są adresowana właśnie do dzieci. Ciekawe, co one na to? Taka lalka chyba szybko się nudzi i nie daje pola do kreatywności...

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy post z dużą ilością informacji...i przemyśleń. Doceniam teraz "inność" lalek z ogonami i skrzydełkami. Kiedyś je wszystkie chciałam zamienić na zwyczajne dziewczyny! Przeszło mi i poznaję je na nowo, chętnie rozszerzając wiedzę :-) Dziękuję i ślę pozdrowienia :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy byt lalkowy może i chce być zwykłą dziewczyną ;-).
      Wszak wśród nas też są istoty bardziej ekscentryczne, których nie da się ubrać w klasyczną garsonkę i czółenka ;-)

      Usuń
    2. garsonka? nie wymawiaj nawet przy mnie takich słów ;P

      Usuń
  3. Mam u siebie te dwa rybie ogony, niestety trafiły do mnie już bez ich właścicielek, ta z fioletowymi włosami bardzo mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa rybie ogony bez syren!!!!! :-D. Chyba padnę!
      Toż to surrealizm w swej najczystszej postaci ;-)))
      A może zeżarł je Kraken?...

      Usuń
  4. Fajne te Twoje ogoniaste :) Jestem pod wrażeniem wiedzy lalkowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo miła, lekka dziedzina wiedzy ;-)

      Usuń
  5. Jak to zwykle bywa u Mattela - im starsze, tym ładniejsze. Lalki z przymocowanym na stałe ogonem, skrzydełkami, jak również obute we wmoldowane baletki zawsze wzbudzają we mnie współczucie - skazane dożywotnio na odgrywanie jednej tylko roli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, racja. Ale ilu ludzi przez - dziesiąt lat także odgrywa tę samą rolę?.
      Syrenie zawsze można nasadzić główkę na normalne ciało. Z człowiekiem trudniej... ;-)

      Usuń
  6. Te syrenki są wspaniałe i przywodzą na myśl masę wspomnień :) jestem pewna, że przemknęły mi gdzieś u koleżanek w okresie dziecięcym :D takie lalki lubię najbardziej... Mają w sobie wszystko to co powinny mieć Barbie i nie są tak przerysowane jak co niektóre nowsze modele :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowsze modele przede wszystkim mają narysowaną nawet biżuterię i to często dość obfitą, co jest dla mnie jeszcze gorsze niż ogon!

      Usuń
  7. Wolę te ze zdejmowanym ogonem:) Dają więcej możliwości - syrenka w wodzie a na lądzie urocza panna ze zgrabnymi kończynami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednofunkcyjne lalki, są tańsze w produkcji: nie trzeba szyć stroju z ogonem. Nie trzeba wysilać się z dodatkami. Byle szybciej.

      Usuń
  8. Najpiękniejszą syreną jaką widziałam jest Twoja Christie . HOWGH !

    OdpowiedzUsuń
  9. Christie bardzo się cieszy z docenienia jej wdzięków ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudne Syrenki nad Wisłą, to jest TO

    OdpowiedzUsuń