wtorek, 2 września 2014

Na tęczowo, czyli dziergane prezenty. Spotkanie w stolicy/On the rainbow, which is knitted gifts. Meeting in the capital.



Chwilowo jestem :-) I przy tej okazji, z doskoku, ale z poślizgiem, dorzucę się do mini grona wzajemnej adoracji. Wzniosę zatem zasłużone pienia pochwalne nad lalkowym spotkaniem sprzed tygodnia, lepionym spontanicznie, gdy mnie życie za ważnymi obowiązkami wywaliło z domu. I tak po opuszczeniu drukarni, dałam zaraz tajny sygnał sms-owy Ince, by Kasię Zbieraczkę wołała. Skupiłyśmy się we trójkę w znośnej kawiarence w Empiku z widokiem na monumentalny Pałac, który osobiście bardzo lubię, bowiem temperatura zewnętrzna skutecznie zniechęcała do zbędnych spacerów. Choć niewyspana, oraz zmarnowana bardziej niż zazwyczaj, cieszyłam się z rzadszej niż kiedyś, gdy mój świat roił się od dusz pokrewnych, możliwości treściwego pogadania tak o lalkach, jak i o przemocy, o Muminkach i o sytuacjach ekstremalnych, o ćmach i dużych psach... A gdy jeszcze Inka wysypała na stolik tyle tęczowych wariantów, wydzierganych z uwzględnieniem mojej osoby,


a Kasia wydobyła z torebki porcelanową kruszynę,


wzruszenie ociepliło klekoczące z zimna kości ;-)
I chociaż po powrocie do domu, przespałam prawie 12 godzin, więc dopiero nazajutrz mogłam obejrzeć wszystko dostatecznie wnikliwie, cieszę się z tak udanego dnia!
Aparatu nie miałam siły tachać, zatem lalek nie dokumentowałam. Pozostaje ćwiczyć pamięć.
PS. Pozdrowienia dla Różowego Kojaka ;-)    













Strona tylna:

Strona przednia:



Zapraszam na drugiego bloga, gdzie trochę piszę o machaniu nie pędzlem, tym razem, ale pędzelkiem:



11 komentarzy:

  1. Śliczne torebunie dostałaś :) to świetnie, że spotkanie się udało! wszystkie laluchny piękne, lecę zajrzeć na drugiego bloga ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać: do dwóch razy sztuka! ;-)

      Usuń
  2. Niesamowita feeria barw, lalki w tych zestawach wyglądają jak od Benettona.

    OdpowiedzUsuń
  3. jak pięknie to wszystko pokazałaś - jestem pod wrażeniem królewskiego fotela -
    a torebunie na tle kłębowiska korzeni - zyskały w trójnasób - bravissimo!
    a czy mnie oczy nie mylą - jedna panienka ciemnoskóra ma jako i Ty zielone
    spojrzenie na świat? pozdrawiam cieplutko i raduję się z Tobą i Twymi pannicami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotel istotnie cudny, piękna jest też stylizowana na retro kanapa w kolorze ścian jednego z moich pokoi, czyli - dość ostrym morskim . To ze starszego zestawu „kawiarnia Monster” z lalką Clawdeen. Ponieważ kocica – wilczyca, była bardzo zwyczajna, grzeczna i delikatna (nie mój styl ;-)), a ja chciałam dodatkowo odzyskać połowę pieniążków – poszła w świat.

      Lala istotnie ma moje oczy ;-) To Sun Jewel Shani z 1993 r. Bodaj jedyny przypadek gdy w zwykłej serii plażowej ciemnoskóra lalka zwie się Shani, zamiast Christie. Zresztą mold tej damy poprawnie nazywamy właśnie Shani.

      Sesja pospieszna, jak zawsze w loggi około południa gdy słoneczko jeszcze daje. Korzeń to super świecznik – dar od moich nieżyjących już Przyjaciół.

      Usuń
    2. super świecznik wkracza do akcji!
      a jeszcze zapomniałam dodać - fotka
      z nogą stołową to moje klimaty - ciut
      Alicji z... ciut niczym z elementem
      architektonicznym okazałej budowli

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Super Świecznik jest lepszy od Super Mena ;-) To piękny kawał drewna z własną osobowością. No, i prezent... Przy okazji dziś odkryłam, że zginął drugi (?)
      A noga miała właśnie "grać" taki element - mamy podobne skojarzenia ;-) Nie wiem, jak długo wytrwa, bo stół żrą korniki!

      Usuń
  4. Hello from Spain: great pictures. Fabulous outfits. Keep in touch

    OdpowiedzUsuń
  5. Nasze spotkanie bardzo doładowało mnie energetycznie , cały czas twierdzę ,
    że to magia :):) . Wszystkie ciuszki od Inki są słonecznie radosne :)

    OdpowiedzUsuń