środa, 24 września 2014

OOAK - indywidualna twórczość/OOAK - individual creativity.


Ogarnęłam już myśli po przeżyciu, jakim był dla mnie film: "Miasto 44". "Przeżycie" zresztą, to słowo najlepiej oddające odczucia widza, wrzuconego w morderczy żywioł Powstania. Chciałam tylko zobaczyć, a mam wrażenie, jakbym doświadczyła...
Odskocznią niech będzie kolorowy temat:



OOAK - czyli jedyne w swoim rodzaju projekty, stworzone przez artystów, lub kolekcjonerów na bazie istniejącej już lalki. Bardzo pojemny termin, obejmujący zarówno nieduże ingerencje w oryginał, jak też przemiany całościowe: reroot - wszycie nowych włosów + repaint - zmieniony makijaż + strój własnego wykonania. Wiele osób wszywa także lalkom rzęsy. Ale oczywiście każdy z tych punktów, może istnieć jako działanie samodzielne, wpisujące się w pojęcie sztuki OOAK -u.
Najchętniej wykonuję reroot, choć to czynność, wymagająca najwyższej cierpliwości. Rzadziej robię repaint, bowiem to koloryt oczu, jest zazwyczaj dla mnie natchnieniem do przemiany lalki, nie widzę zatem sensu, w cudowaniu na siłę. Choć, oczywiście, mam od tej reguły wyjątki.



Tu OOAK prawdziwie zaawansowany :-)
Wszyłam włosy, rzęsy, zmieniłam kolor ust i wykonałam kolczyki:




Z sentymentem, przedstawiam przetwory archiwalne, sprzed kilku lat, które pokazywałam kiedyś w innym miejscu.
 Nie przypadkowo taki temat mojego posta. Dziś są urodziny Mamy, kolejne już bez Niej. Czas leci, a ja stoję w miejscu, nawet jeśli próbuję się poruszyć. Bilans podsumowań, zawsze wypada, znacznie poniżej oczekiwań, ale jest kilka takich dni w roku, że pcha się w myśli mimowolnie. Tak, jak złość na brak Rodziców...
Nie było więc tortu i wykonanych przeze mnie prezentów. Cmentarzy nigdy nie odwiedzam, bo nie wierzę w żadne tam pośmiertne bajery. Zresztą nie widzę powodu, by akceptować przedwczesne umieranie...
Dzień, jak każdy mój powszedni. Tylko jeszcze bardziej smutny.
Dlatego dziś kolorowe OOAK-i, które uwielbiała moja Mama.

Dawczyniami różnobarwnych włosów, były 3 inne lalki ;-)






Nie nazwę tego jeszcze szyciem, (bo o nim nie miałam wtedy bladego pojęcia), ale umiejętnym połączeniem faktur i kolorów ;-). Włosy zaczerpnęłam z mało wyszukanych gatunkowo tresek. Kryształki nad brwiami, odzyskałam z karnawałowej ozdoby. Polak potrafi!






Inne OOAK - i wciąż w fazie rozgrzebania. Jak zdrowie pozwala, to ruszam z kopyta do poważnej działalności. Jak nawala - klops. Wtedy i lalki nic nie są w stanie uzyskać. Ale może, kiedyś...

23 komentarze:

  1. Hi, your OOAK dolls are beautiful, I love the rooted eyelashes! I'm sorry for your loss and hurt, it must be very hard. Kind greetings

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you very much. Deepen lashes look and are very sexy.
      Yes, it is very difficult for me. The hardest part is pretending that everything is ok, when nothing is ok.

      Usuń
  2. kolorowe ptaszyny na zbliżające się szarugi...
    Polak potrafi - a Polce się jeszcze chce do tego <3
    choć krótkowłose afro też baaardzo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie afro jest najtrudniejsze do wszycia ;-)

      Usuń
    2. ale za to jak urzeka...

      Usuń
  3. Oglądałam kiedyś fotki Twoich OOAKów, a Christie w blondzie widziałam nawet na żywo i podobają mi się ;)
    Błyszczy się to wszystko jak szkatułka z biżuterią mojej mam, do której zaglądałam jako dzieciak.
    Było kolorowo, było błyszcząco- jednym słowem: były skarby!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie skarby zawsze dają najwięcej radości!

      Usuń
  4. Piękne, bardzo mi się podobają. Kolorowe i optymistyczne. Ta z loczkami cudna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Karnawał w Rio!
    Kolorowo, radośnie i przepiękne dziewczyny w cudownych wprost strojach! Twoje panny to najpiękniejsze i najbarwniejsze ptaki tego święta!
    Lecz nawet tam, kiedy gasną światła, wraca rzeczywistość, która już nie jest taka barwna i wesoła. Życie jest dziwne....wiem coś o tym, i chyba Cię rozumiem...


    OdpowiedzUsuń
  6. Jakiś czas temu zachwycałam się klonami lalki Barbie, które sprzedawano kilkanaście lat temu w Meksyku. Wiele z nich to obecnie poszukiwane przez kolekcjonerów lalkowe skarby. Od razu skojarzyłam Twoje OOAKi z tamtymi lalkami, bo dzielą one wiele cech wspólnych: wesołą kolorystykę włosów, bogate ozdoby i stroje, godne karnawału w RIO (jak napisała Olla123).
    Jako osoba wierząca, jestem przekonana, że Twoi ukochani bliscy nadal są obecni gdzieś obok. Nie jestem w stanie przyjąć, że miłość rodziców, która kieruje naszym życiem, a która żyje nadal, nawet po ich odejściu, dotyczy kogoś, kogo nie ma. Skoro uczucie pozostaje, to muszą pozostawać i jego obiekty - w innym przypadku wszystko byłoby bez sensu i nie mielibyśmy po co żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, rany! I mnie się przypomniały te klony. Tak, to wspaniały folklor! Jest w nim rozmach i autentyzm.

      Sens, jest zawsze, pod warunkiem, że umiemy go określić i realizować. I jeszcze dopisze nam nieco szczęścia. Dla jednego będzie to praca, jak dla mnie, dla drugiego dzieci, dla trzeciego podróże, dla czwartego zbieranie lalek, itp. :-) Bez wiary jest z pewnością trudniej, gdy coś nie wychodzi, ale nie łudzę się przynajmniej, że "jakiś anioł" mi pomoże, bo z wyjątkiem konkretnych ludzi, nic pozaziemskiego nigdy nie kiwnęło palcem w moją stronę ;-)

      Usuń
  7. Ciemna z loczkami i doczepionymi rzęsami wygląda rewelacyjnie ;-) gratuluję, piękne OOAKi !

    OdpowiedzUsuń
  8. Brązowa panna z rzęsami i tą burza na głowie fantastyczna - podziwiać tylko wypada.
    Czas chociaż leczy rany to zostawia blizny, dobrze czasem wygadać się jest. Dużo siły i dobrych dusz dookoła życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blizny często są gorsze niż rany, ale zewnętrzna życzliwość, zawsze bardzo pomaga :-)

      Usuń
  9. ... a ja wierzę , że w Przyrodzie nic nie ginie , tylko zmienia postać ...
    Czy gąsienica ma świadomość tego, że stanie się Motylem ???
    Piękne te Twoje OOAKI , dałaś lalkom niepowtarzalność :)
    Życzę Ci dużo , bardzo dużo Dobrej Energii ale o tym wiesz :):)

    P.S. Bym pomiędliła bardzo chętnie krótkowłosą , z należnym jej namaszczeniem oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez namaszczenia też możesz, bo ona jest bardzo solidnie zrobiona!
      A gąsienica? Pewnie nie myśli o takich sprawach ;-) Nie wiem więc, po kiego groma, człowiek, poświęca abstrakcyjnym rozważaniom tyle czasu? ;-)

      Usuń
  10. Radosne, kolorowe lalki i bolesny temat straty. Nie jestem osobą wierzącą, a jednak wierzę... nie, nie wierzę, ja czuję, że osoby, które kochamy nie odchodzą całkowicie. Zostają z nami niewidzialne - czuwają i chronią, materializują się w snach. Miałaś mamę, z którą dzieliłaś pasje, która była Ci bliska. Miłość matki daje nam siłę na całe życie, to dar, który możemy nosić ukryty w sercu, ale możemy też w trudnych chwilach owinąć się nim jak ciepłym pledem. To dar piękniejszy niż najpiękniejsza lalka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie napisałaś... Choć mój pled był krótki - tzw.: zawirowania rodzinne, zmarnowały nam zbyt wiele czasu...

      Usuń
  11. Piękna odmiana Murzynki, jestem zachwycona , uwielbiam lalki z rzęsami, a tutaj wyszyły lalce na super plus.
    Błyszczące koraliki na czole też mi się podobają, a lalkę odmieniły diametralnie.
    Trzymaj się Kida, ja Cię w pewnym stopniu rozumiem. Długo po śmierci ukochanego taty, jak szłam na grób, to nie patrzyłam na napis na pomniku, dla mnie był to grób mamy. Umarła 27 lat temu, więc ból już oswojony. Po 6 -ciu latach zaczynam powoli oswajać się, że leżą tam też prochy mojego taty ....

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, no właśnie. Tak. Ja pójdę na grób za 17 lat, jak kiedyś rzuciłam spontanicznie - myślę, że do tego czasu "dam już Mamie umrzeć" ;-)
    Ech, trzymam się, dziękuję. Tylko rzadko mam czego...
    Dziś pracowałam nad inną lokowaną Murzynką :-)!

    OdpowiedzUsuń