wtorek, 20 października 2015

Historia Skipper - młodszej siostry Barbie. Część 3/History Skipper - Barbie's younger sister. Part 3.


Pamiętam panią od polskiego z drugiej podstawówki - D.R. Nigdy nie była wychowawczynią mojej klasy, ale zajmowała się nami, jak własnymi dziećmi. Potrafiła snuć się po korytarzach, wyraźnie przygnębiona przez 2 dni, bo jeden ze zdolnych uczniów, został przyłapany po lekcjach podczas picia piwa na naszym boisku. Zwoływała zebranie, ponieważ inny chłopiec pobił się z kolegą, w parku obok szkoły. Śmiałam się pod ławką, gdy wezwała na rozmowę rodziców dziewczynki, która na rozporku jeansów wyhaftowała sobie starannie, (bo miała duże zdolności manualne) napis: SEX. Miałyśmy wtedy po 11 lat... Niedawno wpadła mi w ręce książka z projektem okładki jej autorstwa. Poznałam kreskę, imię i charakterystyczne nazwisko. Zbieg okoliczności - wykluczony! Za to mniej się śmiałam, gdy 2 lata później Pani Polonistka poprosiła po oficjalnym zebraniu moją Mamę na rozmowę i zadała pytanie armatniego kalibru: "Co się zrobiło z tej Myszki?". Taaak, nazywała mnie "myszką"... Sama nie wiem, co się we mnie wtedy zalęgło. Pamiętam tylko, że postanowiłam wywalczyć sobie własne prawa i porzuciłam skorupkę wzorowej uczennicy. Mój okres buntu, płonął żywo przynajmniej do końca podstawówki... A tli się w tej krainie absurdu, pewnie do dzisiaj ;-) Ale pani od polskiego zawdzięczam miłość do mojego języka i w dużym stopniu to, że dziś tak ładnie piszę :-). Dziękuję!!!
Czy mamy obecnie tak zaangażowanych nauczycieli? Czy ktoś przejmuje się jedną niepokorną dziewczynką? I jak bardzo zmieniły się te dziewczynki od czasu gdy ja sama zaliczałam się do grona nastolatek?...        


Barbie traktowałam zawsze symbolicznie. Była dla mnie ikoną, postacią z założenia oderwaną od realizmu - tak pod względem własnego wyglądu, jak i społecznej funkcji. Barbie - modelka, Barbie - księżniczka, Barbie - ideał, Barbie - karykatura, ale nigdy Barbie - kobieta, którą chciałabym być ;-) Nigdy też nie kojarzyła mi się z osobą, którą mogłabym spotkać na ulicy. Za to jej młodsza siostra Skipper, nie tylko z racji zbliżonego do mnie wieku, ale również ogólnej prezencji, strojów, czy dodatków, była już tym kimś, z kim mogłam się utożsamiać. Chyba i sam Mattel dłużej pozwolił Skipce podążać za społecznymi trendami, ale w sposób umiarkowany, bez tego przegięcia, które Barbie pchało w kosmos, czy kazało jej wozić w niemowlęcym wózku małe pieski i kotki. Cóż, może brak mi fantazji... Bo poczucia humoru z pewnością - nie ;-)    
Jak już kiedyś pisałam (zajrzyjcie koniecznie do 2. pierwszych wpisów z cyklu "Skipper"), Skipka na której ja się wychowałam to ta z moldem z 1987 r. Owe niewinne dziewczę, zajmowało się głównie spotykaniem z koleżanką Courtney i sportem. Skipper o nowszym, bardziej realistycznym moldzie (zaprojektowanym w 1993r.), ale wciąż na zdrowym, niższym ciałku z delikatnym biuścikiem, miała podobne, równie zdrowe nawyki. Niestety, coś podkusiło Mattela - myślę, że zmiana obyczajów, widoczny wtedy ogromnie w kolorowej prasie i TV - pęd do dorosłości (obecnie obserwuję regres tej tendencji) - by zmodyfikować w 1995 r. mold, ale co gorsza, dało młodszej siostrze Barbie niemal dorosłe ciało, a przy tym nienaturalnie wychudzone! Uprzedzam tych, którzy nie widzieli mnie na żywo: sama zajmuję bardzo skromną ilość miejsca w przestrzeni ;-), ale takiej postury u poczciwej Skipki, zdecydowanie nie kocham!
Tak, Moi Mili - jesteśmy już przy ostatniej pozycji z poniższego zdjęcia:


Hmmm, cóż o niej myślicie? Mold Becky wprowadzony na rynek faktycznie w 1997 r. broni się sam w sobie, jest pogodny, sympatyczny, ale tworzy całkiem nowy wizerunek Skipper. Bo dla mnie to osiemnastoletnia pannica, której nie w głowie już spacery z psem, czy opieka nad młodszą siostrą, ale randki i antykoncepcja ;-). To już nie żadna "teen", choć w 1999r. wręczyli tej młodej kobiecie na użytek edycji "Totally YoYo" nieco infantylną zabawkę ;-). No owszem, ładna z niej istota, ubrana modnie i realistycznie, ale czemu u licha, gdy ona naturalnie rośnie, Barbie analogicznie naturalnie się nie starzeje? ;-) Też bym tak chciała!





Powyżej, obok niej stoją od lewej: "Teen Skipper", debiutująca w nowej roli (1996),



(i dla porównania z pierwszą Tori, z Generation Girl - 1998r.):


"Hawaii Skipper" (1999r.), kupiłam ją wtedy za 10, czy 15 zł, tak po prostu na bazarze Banacha od Rosjanki (chyba z jakiegoś przemytu ;-))


(lewa strona fotki)

i subtelna pieguska "Pajama Fun Tote" (2003),


nabyta spontanicznie na Allegro, której identyfikacja zajęła mi kilka godzin, bowiem ukazała się jako specjalna edycja dla Wal - Mart. Z czasem sprzedawał ją KB Toys. Ta jedna z piękniejszych Skipek dorosłej odsłony, występowała w zestawie z Barbie i doczekała się także wersji African American.

I to był ostatni oddech dorosłej Skipper - Becky w tej postaci. Na kilka lat, Barbie straciła siostrę.

Owszem, do 2008 r. pojawiała się epizodycznie. Głównie jako sama Barbie (paradoks?) w edycjach Fashion Fever, ale też jako ciemnoskóra Midge. O tym napiszę jednak w przyszłości, przy okazji...
Lecz na długich 6 lat, Barbie pożegnała swoją młodszą - mniej lub więcej wyrośniętą siostrę. Może "nastka" pojechała studiować za granicę, a może coś zbroiła i wylądowała w zakładzie poprawczym?...  ;-). Tak, czy siak, Skipper na moldzie Becky, ale na niższym ciałku, nawiązującym do tego z mojej podstawówki, a wykorzystywanym nagminnie w laleczkach z filmu "High School Musical", odżyła na chwilę dopiero w 2009 r. I był to naprawdę piękny comeback! Lalka delikatna, strój zbliżony do tego, co sama noszę po dziś dzień :-) Debiutuje z kolorowymi pasemkami we włosach. Od tej pory, barwne kudełki, to znak rozpoznawczy Skipki.



W 2010 r. rodzi się nowa Skipper i aż do chwili obecnej, towarzyszy Barbie jako odzyskana młodsza siostra. Jej twarz pojawia się także w bieżącej edycji Fashionistas. Jest tam wyemancypowaną, drapieżną blondie o ciemnych oczach, w stylu mej ulubionej Edytki Górniak. Ale o tym napiszę kiedyś, w następnym odcinku ;-)
Bądźcie cierpliwi, bo - CDN...

21 komentarzy:

  1. Teen Skipper urocza wielce -
    ale to Tori zachwyciła mnie ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najskromniejsza ze wszystkich trzech Tori i ostania jaka do mnie trafiła. Długo wahałam się nad tym, czy w ogóle warto ją kupować, aż pojawiła się golusieńka, trochę potargana na "kup teraz" za jakąś drobną sumkę. I dopiero gdy ujrzałam ją na żywo, doceniłam każdy detal jej twarzy :-)
      Bluzeczkę uszyła Ewa, ja tylko dodałam naklejki ;-)

      Usuń
    2. Tori przypomina mi flavaskę poprzez malunek
      twarzy, fryzurę, nietypowy układ ust i ciałko -
      a to mi już wystarczy, by się Nią zauroczyć -
      cudna i już - cudnie, że Ją masz!!!

      Usuń
  2. i ja z rozrzewnieniem wspominam moją polonistkę -
    Panią Halinę Masiulanis, z nieodmienną fryzurką Marii
    Dąbrowskiej, uważnym spojrzeniem i ogromem cierpliwości
    do niejednego ucznia, walącego bez opamiętania byki w
    wypracowaniach i dyktandach ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło wspomina się takie rzeczy po latach. I jak przyjemnie czyta się podobne wspomnienia innych osób...

      Usuń
  3. OOOOOO a ja znowu zdziwiona jestem, bo oczywiście nie miałam pojęcia o innych Skipkach, jesteś nieocenioną kopalnią wiedzy lalkowej :) Czytam sobie Twojego bloga od początku i co chwilę coś mnie zaskakuje, powtarzam że Jesteś wielka i bardzo się cieszę, że w ogóle JESTEŚ z nami w blogowym świecie. Ogrom kolekcji powala na kolana mam nadzieję, że może kiedyś pozwolisz obejrzeć na żywo :) Pozdrowionka cieplutkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też BARDZO się cieszę, że kogoś wzbogaca moja wiedza i zagląda tutaj z przyjemnością :-D.
      Ogrom mej kolekcji powala i mnie samą, czasem aż mi głupio, że tyle mam...
      O zapewniam Cię, że nie skończyłoby się na jednorazowym oglądzie ;-), ale myślę, że można zacząć bardzo powoli ustalać jakąś logistykę w tym kierunku. Ja przez ostatnie lata niestety ciut zdziczałam i najazd gości wymaga ode mnie dużo zaangażowania ;-)
      Tymczasem mogę na najbliższe spotkanie z Wami dorzucić do Wampira i Kapitana jeszcze parę różnych Skipek ;-)
      Serdeczności.

      Usuń
  4. Świetnie się czyta to co piszesz o lalkach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie!

      Usuń
  5. Moja wychowawczyni - polonistka z podstawówki nie wzywała rodziców. Kiedy pojawiały się jakieś kłopoty, zawsze starała się rozmawiać z nami, tłumaczyć, dotrzeć. Wiedziała, że wezwanie rodziców do szkoły często problemu nie rozwiąże, bo niejeden rodzic zinterpretuje je jako sygnał, że dziecko popełniło jakieś poważne wykroczenie i ukaże, zanim jeszcze dowie się, o co chodzi. Zaraziła mnie miłością do gór i ciepło wspominam jej tolerancyjny stosunek do moich błędów językowych (wychowywała mnie babcia - cudzoziemka). Szkoda, że potem moim wychowawcą został inny nauczyciel, a w liceum jako polonista dostał mi się niespełniony literat z sadystycznym zacięciem.
    Może po fascynacji Stacie, którą obecnie przeżywam, przyjdzie czas dla ich starszych sióstr, bo w ramach cyklu o Skipper pokazałaś kilka naprawdę ślicznych lalek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie ma nic gorszego niż niespełniony literat! Szczerze współczuję takich wspomnień. Ja miałam z podobnymi typami do czynienia raczej w postaci krytyków literackich - ci dopiero zachowują się jak rzeźnicy!
      Natomiast nauczycieli sadystów też spotkałam i to nawet kilku w swej długiej, edukacyjnej karierze. Dziś wybór zawodu nauczyciela przez takiego psychopatę jest na szczęście rzadszy, za to w służbie zdrowia roi się od nich na gęsto :-( !

      Moja pani od polskiego wzywała rodziców dopiero po dokładnym ich poznaniu na cyklicznych wywiadówkach. Robiła to z dużym wyczuciem. Wiele mi dało jak po zakończeniu 4. klasy powiedziała mojej Mamie, że przez cały rok nie zauważyła, żebym kiedykolwiek się uśmiechnęła, choćby na przerwie. Z czasem zdobyłam się na odwagę i zaczęłam mówić, a to z kolei pomogło w naświetleniu i wyeliminowaniu pewnych czynników z mojego życia. Chwała D. R. za jej wnikliwość!

      Mam nadzieję, że z czasem i Ty zaadoptujesz jakieś Skipper. :-) Poczekam ;-D

      Usuń
  6. Skipperki są super! Masz ich piękny zbiór :-) ja posiadam jedynie fioletowooką z '87 wyciągniętą w SH, co za radość była ją znaleźć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz za to bardzo rzadki "look" Skipki! Gratuluję :-)

      Usuń
  7. Fajne opracowanie. Wiele ciekawych wiadomości z pewnością się przydadzą.
    Każdy ma nauczyciela, którego wspomina z sentymentem i takiego, którego nie lubił. Pytasz, czy dziś są tacy zaangażowani nauczyciele. Są, to pewnik, ale jak długo potrafią walić głową w mur , to inna sprawa. Czasem rozbiwszy głowę, wycofują się, wiem coś o tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, masz rację - dziś nauczycielowi stawia się nazbyt dużo ograniczeń. Poza tym: świat inny, dzieci bardzo inne, a program często zwyczajnie niedostosowany do realiów...
      Cieszę się, że moje wiadomości wzbogaciły Twą wiedzę :-)

      Usuń
  8. Piekna kolekcja Skipper :) Co do nauczycieli to roznie to jest. Podejrzewam ze tak jak dawniej rowniez teraz znajdzie sie nauczyciel z powolania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ja także bardzo się cieszę, że podzbiorek małoletnich ślicznie mi się rozwinął ;-)
      Oby tak było z tym powołaniem, bo w zawodzie nauczyciela jest ono szczególne ważne...

      Usuń
  9. Jak zwykle u Ciebie spora dawka wiedzy. Dla mnie, raczkującej w tym temacie, nieocenionej. Chciałabym się z Tobą spotkać, by uporządkować wiedzę na temat rodzajów moldów - przynajmniej tych pannic, które już wypierają z witryn moje porcelanowe :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Spoko, chętnie. Na początku listopada będę kupowała farbę w Obi. Może jak wtedy przechwycisz mnie na parkingu? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że Skipper dorosła. W mniejszym wydaniu podoba mi się zdecydowanie bardziej, wygląda przecież podobnie do dziewczynek, które się nią bawią...

    OdpowiedzUsuń